Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

54262 miejsce

W Międzyrzeczu dręczą zwierzęta, a mieszkańcy nie chcą schroniska

Pijana kobieta chciała utopić szczeniaki, zaś inny oprawca zmasakrował kotka. Kolejny powiesił na gałęzi suczkę. Lecz nie wszyscy mieszkańcy są tymi zdarzeniami tak wstrząśnięci. Sprzeciwiają się powstaniu schroniska dla zwierząt: - Wokół będzie wielki hałas i smród! - opiniują.

Z Międzyrzecza (Lubuskie), jak i z jego najbliższych okolic, co chwilę napływają makabryczne doniesienia o szerzącym się bestialstwie nad bezbronnymi domowymi zwierzętami. To niewytłumaczalna plaga.

- Nie dzierżę już ani o tym słyszeć, ani czytać! Złość sięga zenitu! - wykrzykuje 24-letnia międzyrzeczanka. - Czy te bestie, bo przecież na określenie człowiek nie zasługują, nie wiedzą, że zwierzę czuje tak samo jak człowiek? - zapytuje.

Prawie że w tym samym czasie w kończącym się tygodniu doszło tutaj do dwu drastycznych zdarzeń. W Bobowicku koło Międzyrzecza znaleziono zmasakrowanego kotka. Miał złamany kręgosłup, połamane łapy i wewnętrzne obrażenia. Weterynarz podjął decyzję o jego uśpieniu, a ciało kotka zostało wysłane na badania do zakładu patologii w Gorzowie Wlkp., gdzie biegli ustalą, co było przyczyną tak okropnych obrażeń.

- Jestem przekonana, że tego bestialstwa dokonał człowiek – mówi szefowa stowarzyszenia ekologicznego Pakla, Anna Kuźmińska-Świder, która też złożyła na policji zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

Sierżant sztabowy Justyna Łętowska z międzyrzeckiej policji informuje W24, że policja ma już wstępne ustalenia dotyczące ewentualnego sprawcy: - Weryfikujemy je teraz i przesłuchujemy świadków – mówi.

Tymczasem nocą policjanci podczas patrolowania Międzyrzecza zauważyli w przepływającej przez miasto rzece Obra, pływający foliowy worek, z którego dochodziły przejmujące popiskiwania. Po wyłowieniu z rzeki stwierdzili, że w środku worka znajdują się cztery szczeniaczki. Były tak małe, że lekarz weterynarz oznajmił, że nie przeżyją one bez matki i jej pokarmu. Jeżeli matki się nie odnajdzie – pieski będą musiały być uśpione.

Do akcji poszukiwawczej włączył się miejscowy wydział kryminalny. I okazało się to szczęśliwym trafem. Jedna z policjantek będąca w czwartkowy dzień na interwencji w jednym z mieszkań, spostrzegła tam szczenną suczkę. Przypuszczenia się potwierdziły. 38-letnia właścicielka psów była jednak kompletnie pijana. Została zatrzymana i po wytrzeźwieniu usłyszy zarzut znęcania się nad zwierzętami.

Szczenięta zostały uratowane. Nie udało się jednak w innym barbarzyńskim zdarzeniu uratować od utopienia wszystkich szczeniaczków, które dwaj młodzi zwyrodnialcy wrzucili do Obry. Czyn ten widziało kilkoro świadków, będących na drugim brzegu rzeki. Przeprawili się na tamten brzeg i wyciągnęli z wody malutkiego szczeniaczka. Jego rodzeństwa nie udało się im już uratować. Pieska zanieśli na policję, a stamtąd trafił pod opiekę jednej z działaczek wspomnianego tu stowarzyszenia Pakla. Piesek okazał się suczką i nazwano ją Obra.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.