Facebook Google+ Twitter

W mroku ponurych tajemnic

Sejmowa Komisja Śledcza ds. Nacisków funduje społeczeństwu ponury spektakl przesłuchując najważniejszych świadków. Zeznania złożyli już: Janusz Kaczmarek i Andrzej Lepper.

Andrzej Lepper / Fot. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e3/Andrzej_Lepper.jpgZ ich zeznań poznajemy mroczny obraz polskiej demokracji w swoistym wydaniu, szykowanym przez przywódców i głównych polityków PiS. Z bólem to gremium dopuszczało w swoim programie istnienie opozycji, jednakże o roli znacznie ograniczonej, wręcz marginalnej.

Zeznania świadków do tej pory nie wniosły niemal nic nowego w stosunku do informacji przekazywanych przez media w ostatnim roku. No może tylko zbulwersowało publiczność zgromadzoną przy telewizorach ujawnienie faktu, że PiS w inwigilacji swoich potencjalnych przeciwników politycznych wykorzystywał nawet najwyżej technologicznie zaawansowaną technikę pozostającą w dyspozycji polskich służb specjalnych. Pikanterii dodaje fakt, że bezzałogowy samolot szpiegowski, o którym mowa, wykorzystany został do śledzenia poczynań wicepremiera własnego rządu! Podsłuchy i prowokacje będące chlebem powszednim tamtego okresu dopełniają obraz rozwijającej się paranoi dziwnej pseudodemokracji.

Mimo wszechogarniającego marazmu i egzaltowanych wtrętów członków Komisji z ramienia PiS w osobach posłów Arkadiusza Mularczyka i Jacka Kurskiego, publiczność uderza podniecający klimat tajemnicy unoszący się nad całą sprawą i zeznaniami świadków. W takiej atmosferze łatwiej jest politykom mataczyć, kłamać. W ostateczności zawsze mogą zasłonić się koniecznością zachowania tajemnicy państwowej. Czynią to więc skwapliwie, by nie odpowiedzieć na niewygodne pytania, przynajmniej w części jawnej przesłuchania przed kamerami telewizyjnymi. Potem, być może na posiedzeniu zamkniętym coś tam istotnego zeznają, ale opinia publiczna i tak się o tym nie dowie, bo to przecież tajne, tak tajne, jakby chodziło co najmniej o plany obrony przeciwrakietowej kraju.

Skandalem staje się fakt nadużywania ustawy o tajemnicy państwowej.
To jest mniej więcej tak, jakby w małym miasteczku ktoś komuś dał w mordę, całe miasteczko huczałoby podniecone zdarzeniem, ale prokuratorskie akta zostają oznaczone klauzulą "tajne".
W przypadku komisji śledczych jednakże w ten sposób ukrywa się przed poddaniem ocenie społecznej działania najwyższych urzędników państwowych. Tajność informacji dotyczących działania i podejmowanych decyzji przez organy władzy państwowej stanowi jaskrawy przykład ukrywania brudów władzy przed społeczeństwem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Transmisje telewizyjne z przesłuchań przez komisje śledcze niewiele rozjaśniają mroki - gdy pada jakieś zasadnicze pytanie mogące coś wyjaśnić, to świadkowie zazwyczaj nie odpowiadają chowając się za tajemnicą państwową. Tak nie powinno być - czeski film - nadal nigdy nic nie wiadomo!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słuszny postulat - praca i podejmowane decyzje urzędników państwowych powinny być w pełni jawne.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.11.2008 12:03

Zmiana ustawy o ochronie tajemnicy państwowej, to jednak temat dla obecnego rządu PO , a skoro tego nie czynią najwidoczniej ta mroczność jest im "na rękę" ... IS

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.11.2008 22:42

W mroku ponurych tajemnic jest wiele spraw, które wyjaśnienia wymagają ... dla mnie zeznania dwóch świadków to dużo za mało by mieć własny osąd w sprawie, a nie zwykłam dzielić opinii gdy nie mam ku temu wystarczających podstaw ... IS

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tajemnica państwowa - pojemny zwrot dodający powagi osobie i osłaniający trącące kryminałem zachowania.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.11.2008 17:32

I tak jawi się obraz "demokratycznej dyktatury". Ale muszę powiedzieć, że wiele elementów pasuje tu do dyktatury Józefa Piłsudskiego po Przewrocie Majowym, kiedy do Berezy Kartuskiej wsadzano prewencyjnie wszystkich, którzy byli innego zdania. Ostatnie tygodnie poświęciłem na czytanie wszystkiego o II RP. Oczywiście, Piłsudski był osobowością, lecz nie pozostawił po sobie uczniów. Gdy zmarł - cały obóz piłsudczykowski rozleciał się. Pamiętać też należy, że warcholstwo i sobiepaństwo często są produktem ubocznym demokracji, niestety. Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.