Pozycja materiału w rankingach:
Niegdyś zabawa, bal, potańcówka. Dziś impreza, bauns, melanż. Dawne i obecne dyskoteki - niestety - nie różnią się wyłącznie nazwą.

Takich sytuacji jest w całej Polsce znacznie więcej. Ktoś mógłby zapytać: od czego jest ochrona? Wydawać by się mogło, że od pilnowania porządku i zapobiegania tego typu zdarzeniom. Niestety, bardzo często właśnie z winy ochroniarzy dochodzi do tragedii. Nadużywają swoich praw, zbyt ostro reagują, zdarza się, że są pod wpływem alkoholu czy narkotyków... Obecność ochroniarzy wcale nie zapewnia bezpieczeństwa, co więcej- często są postrachem całej dyskoteki. Boją się ich nawet ci, którzy w niczym nie zawinili. Jak powiedział 17-letni Piotrek: – To ogromne, napakowane miśki. Jak są wkurzeni lepiej zejść im z drogi.
Młodzi ludzie często niewiele pamiętają z imprez. Film urywa im się dosyć szybko. Marek poszedł na dyskotekę do jednego z klubów pod Krakowem.
– Ledwo wszedłem, usiadłem na sofie, od razu podszedł do mnie dziwny koleś. Coś bez sensu zagadał i chciał się przysiąść. Zrozumiałem o co chodzi i powiedziałem, że nie potrzebuje dopalacza. Podał mi ręke i odszedł. Pełna kultura, nikt nikogo do niczego nie namawia. Nie namawia, bo nie musi. Nie wszyscy są tacy jak Marek. Z pewnością znaleźli się chętni na ten towar. I to pewnie nie po raz pierwszy.
Jak podaje www.monar.org, na tegorocznym Sunrise Festival policja zatrzymała 50 osób pod wpływem narkotyków. Znalazła u nich ponad 240 tabletek ecstasy oraz ok. 150 "działek" amfetaminy. Już tylko na nielicznych dyskotekach możemy bawić się bez
obaw, że gdy się odwrócimy ktoś wsypie nam jakieś świństwo do napoju. Narkotyki na dyskotekach stały się rzeczą normalną.
Co na to właściciele?Nic. Tyle właśnie mają do powiedzenia właściciele klubów i dyskotek. Dla nich ważne jest tylko to, aby jak najwięcej osób przyszło. Wystarczy spojrzeć na słynną już dyskotekę "Kameleon". Na stronie programu "Uwaga" czytamy: Szef „Kameleona” Jacek Szostak bagatelizuje sprawę.
– Jeśli ktoś chce wziąć narkotyki, to zrobi to nawet w kościele – mówi.
W większych klubach ignoruje się także wiek gości. Choć większość dyskotek przeznaczona jest dla osób pełnoletnich, z powodzeniem znajdziemy tam spore grupy osób, które nie przekroczyły nawet 16. roku życia.
Na podejrzaną dyskotekę można wezwać policję, ale czy to coś da? I kto ją wezwie, skoro wszyscy są na imprezie z własnej woli i świetnie się bawią? Rządzą ochroniarze, choć ta nazwa zupełnie nie pasuje do ich zajęć. Bardzo często oni sami rozprowadzają na dyskotece narkotyki. 18-letni Bartek: – Kiedyś na imprezie podszedłem do ochroniarzy, żeby powiedzieć im, że w toalecie jakaś dziewczyna wciąga coś nosem. Nie zareagowali. Powiedzieli, że się naćpa i będzie spokój. I żebym sobie głowy nie zawracał.
Ci, którym się nie podoba, więcej do klubu nie przychodzą. Rodzice zazwyczaj nic nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć. I tak już chyba zostanie. Być może jedno tylko się zmieni. Może na stronach internetowych dyskotek nie będzie już napisane: "W naszym klubie nie ma narkotyków! Możesz bawić się spokojnie." Być może już niedługo przeczytamy: "W naszym klubie zażyjesz co tylko chcesz. Gwarantujemy najlepszej jakości towar i świetną zabawę!" No bo dla kogo te wszystkie kłamstwa, skoro i tak wszyscy wiemy jak jest?
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Marta Szloser 21.08.2006 22:05
KOREKTA: co więcej - ..., ...wkurzeni, lepiej..., potrzebujĘ, ...odwrócimy, ktoś..., ...zażyjesz, co..., ...wiemy, jak...
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +6811)