Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16891 miejsce

W niewoli języka. Magdalena Tulli "Tryby"

Tulli po raz kolejny udowodniła, że wartość książki nie musi ograniczać się jedynie do prowokacyjnej okładki. Ta powieść urzeka bowiem przewrotnością i błyskotliwym dowcipem. A fabuła? Jaka fabuła? Przecież rzeczywistość to tylko język.

 / Fot. Wydawnictwo W.A.BModel prozy reprezentowany przez Tulli wpisuje się w nurt tzw. prozy nieepickiej, w której płaszczyzna zdarzeń ustępuje miejsca płaszczyźnie języka. O czym więc są "Tryby"? Jak przedstawić dzieło, w którym wątki fabularne zredukowane zostały do minimum i stanowią jedynie pewien pretekst do mówienia o rzeczach zgoła innych? Mówiąc bardzo lapidarnie, jest to przykład literatury opisującej proces tworzenia dzieła, w którym fikcja literacka jest synonimem rzeczywistości. Jedynym pewnikiem w owym świecie jest język, to on go konstytuuje i decyduje o jego realności. "Za całą treść egzystencji wystarczyć musi historyjka wytrząśnięta przez kogoś z rękawa od niechcenia". Okazuje się, że świat pozatekstowy w ogóle nie istnieje. Rzeczywistość da się jedynie opowiedzieć, jest ona jednak tak subiektywna, jak subiektywny jest język opowiadacza. W "Trybach" osoba, która "zarządza" strukturą świata nie ujawnia się. Tworzy jednak postać narratora, która zupełnie odbiega od tych, jakie znamy z kart literatury. Narrator stracił rolę demiurga, a stał się jedynie bezradnym clownem, który pracuje dla swojego zleceniodawcy. Jedyne co może, to nie popaść w banał. Jest jednym z bohaterów i ma niezwykle ograniczoną wiedzę na temat pozostałych postaci. Wszystkie historie, jakie snuje, powstają z domysłów i obserwacji, żadna wiedza nie jest mu dana z góry. W sensie poznawczym nie stoi wyżej od żadnej opisywanych przez niego osób, co więcej dzieli z nimi tę samą przestrzeń życiową (mieszka w hotelu).

Romans, trójkąt miłosny i zdrada to główne wątki, na których opiera się szczątkowa fabuła. Wydawałoby się, że historia "pisze się sama", jednak nieporadny narrator nie potrafi pociągnąć jej do końca. W międzyczasie pojawiają się postacie i figury, które nie były wcześniej przewidziane, wciąż pojawiają się nowe zagadki i pytania bez odpowiedzi. Ostatecznie narrator przestaje panować nad przestrzenią swojej opowieści. Uwikłany w tryby języka, uwięziony w hotelowym labiryncie, staje się uczestnikiem zdarzeń, których nikt się nie spodziewał: "Tego nie można było przewidzieć. Nie miało być żadnej rany postrzałowej w historyjce, którą opowiadał narrator, a zwłaszcza takiej rany, którą by odniósł on sam. Owszem, odniósł ranę. Przyznaje się z ociąganiem, bo fakt zranienia niedwuznacznie wskazuje na ciało, dowodzi, że narrator je posiada". Narrator próbuje uciec, ale szybko orientuje się, że dezercja nie jest żadnym wyjściem, bo świat poza hotelem to też "tylko jeszcze jedno więzienie", co dobitniej przekonuje, że światy pozaliterackie nie istnieją.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Bardzo dobrze napisana recenzja (w przeciwieństwie do niektórych książek).*5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.