Facebook Google+ Twitter

W nocy przed finałem śniły mi się gołe kobiety

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2008-08-20 07:59

Z Piotrem Małachowskim, srebrnym medalistą olimpijskim w rzucie dyskiem, rozmawia Robert Małolepszy

Piotr Malachowski / Fot. Gero Breloer/PAP/EPAZłoto było poza zasięgiem?
Chyba tak. Po czwartej próbie nie miałem już siły. Może gdyby Kanter uzyskał ten swój wynik w drugiej kolejce, byłbym w stanie mu odpowiedzieć. Moja technika opiera się na szybkości w kole. Ciężki jestem. Trudno rozpędzić te 120 kg do odpowiedniej prędkości w ostatnich próbach. Ale i tak jestem szczęśliwy. Było chyba widać?

Po tej drugiej serii przemknęła Panu przez głowę myśl: może rywale nie wytrzymają psychicznie, tak jak w konkursie pchnięcia kulą Tomek Majewski wyprowadzę ich z równowagi?
Nie. Za dużo sław startowało w tym konkursie, za wielkie wyniki osiągali w przeszłości. Zdawałem sobie sprawę, że w każdej chwili może nastąpić kontratak. No i nastąpił. Bardzo zaangażowałem się emocjonalnie w początek konkursu. Dlatego trudno było mi się skoncentrować jeszcze raz, ale walczyłem, słowo daję.

Po kwalifikacjach, które wygrał Pan już w pierwszym rzucie, pojawiły się myśli o medalu. Rywale zaczęli Pana szanować?
A kto by nie myślał o pudle w takiej sytuacji. Oczywiście starałem się nie podpalać, ale trudno było utrzymać nerwy na wodzy.

Na trybunach siedzieli Tomasz Majewski i Szymon Ziółkowski. Co Panu radzili przed konkursem?
Trzymamy się razem. Z Majewskim znamy się już dziesięć lat. Tomek powiedział: "Tylko spokój cię uratuje". Przypominał, by nie myśleć o dalekim rzucaniu, tylko o technice.

Ten rzut, który dał Panu srebrny medal, wyglądał na idealny. Zaraz jak dysk wyleciał z ręki, zaczął się Pan cieszyć.
Ale to nie była idealna próba. Nie myślałem, że będzie aż tak dobrze.

Co się Panu śniło w noc poprzedzającą start?
Jak to co? Kobiety!

Nagie?
A Panu jakie się śnią? Sen był naprawdę fajny.

A rano, jak Pan wstał, nerwy były duże?
Pewnie. Obudziłem się o 8 rano i nie mogłem zmrużyć oka.

Na ręku ma Pan duży dość groźnie wyglądający tatuaż. Jest czemuś lub komuś poświęcony?
Tak, to moja była dziewczyna.

Dostanie Pan awans za medal (Małachowski reprezentuje barwy Śląska Wrocław)?
Pytajcie mojego dowódcę. Na razie jestem starszym szeregowym.

No to teraz od razu zostanie Pan podporucznikiem.
Nie te czasy, nie te czasy...

Granatem daleko Pan rzuca?
Daleko, ale dużo bliżej niż dyskiem.

Drżyj Pekinie. Małachowski, Majewski i Ziółkowski ruszają w miasto oblewać triumf?
Chyba nie. Pilnują nas w misji. Ale może szturmem bramę weźmiemy. A tak na poważnie, to sezon się jeszcze nie skończył. Forma jest, więc trzeba będzie to wykorzystać.

W Pekinie narodziła się, czy może odrodziła się, polska szkoła rzutów?
Nie wiem. Nie róbcie z nas potęgi. Po Sydney wydawało się, że jesteśmy mocni w młocie. Później różnie z tym bywało.

Cały wywiad przeczytasz na stronach polskatimes.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.