Facebook Google+ Twitter

W objęciach Krysi i Czesia

Ubiegły rok upłynął pod znakiem dalszego spadku sprzedaży płyt...

Ta ogólnoświatowa tendencja daje się w naszym kraju szczególnie we znaki. Jeśli złotą płytę otrzymuje się już za 15 tysięcy sprzedanych nośników, to znaczy, że sięgamy dna. Tęgie głowy showbiznesu zastanawiają się jak temu zapobiec. Padają różne propozycje. Żadna nie gwarantuje sukcesu... Elvis, mamy problem...

Kilka dni temu w jednej z gazet przeczytałem wywiad z ludźmi, którzy w dużej mierze odpowiadają za obecny kształt rodzimej rozrywki: Katarzyną Kanclerz i Andrzejem Puczyńskim. Te ważne postaci naszego przaśnego showbiznesu odpowiadały kiedyś za sukcesy największych polskich „gwiazd”. Teraz narzekają, że na muzyce coraz trudniej zarobić... Dlaczego? W wywiadzie padło wiele odpowiedzi: że nasz rynek jest zepsuty badaniami focusowymi, radiowymi playlistami (układanymi według skorelowanego z wymaganiami reklamodawców kryterium „słuchalności”), że coraz częściej ściągamy piracko muzykę z Internetu... Trzeba przyznać, że w tych diagnozach jest sporo prawdy. Mam jednak wrażenie, że nadal nie dotykamy istoty problemu.

Kto kupuje płyty w Polsce? Wystarczy sięgnąć po wyniki sprzedaży, żeby zobaczyć, że najlepiej sprzedaje się to, co może zainteresować podstarzałą, wysnobowaną klasę średnią. To do niej adresuje się większość rodzimych produkcji. Taka przysłowiowa, nienajgorzej zarabiająca pani Krysia, która komputer potrafi obsłużyć tylko na najniższym poziomie wtajemiczenia (email, Word, Excel), nie ma zielonego pojęcia jak ściągnąć muzykę z Internetu. A gdyby nawet wiedziała jak to zrobić, to mimo wszystko będzie wolała pójść do sklepu i kupić estetycznie wydaną płytę, którą potem postawi na estetycznej półce z IKEI, odtworzy w estetycznej miniwieży, ewentualnie sprezentuje koleżance na imieniny. Przy okazji dobrze jest, jeśli Pani Krysia będzie miała poczucie artystycznego spełnienia, jeśli poczuje, że uczestniczy w tak zwanej „kulturze wyższej”. Dlatego Pani Krysia chętnie kupi Rubika, Grechutę, Turnaua... Posłucha także Smolika, Ani Dąbrowskiej i Moniki Brodki, bo ich muzyka jest w miarę „bezpieczna”,  dobrze wykorzystuje możliwości nowoczesnego, estetycznego sprzętu grającego, ma miłe brzmienia, które tworzą doskonałe tło dla wyestetyzowanego życia Pani Krysi. Wiem o czym mówię, bo w ubiegłym tygodniu byłem na koncercie Ani Dąbrowskiej i widziałem mnóstwo takich wyfiokowanych pań Kryś.

Firmy fonograficzne zdają sobie z tego sprawę. Dlatego inwestują tylko w to, co spodoba się pani Krysi (ewentualnie jej mężowi, Panu Czesiowi, który lubi posłuchać hiciarskich składanek w swym spowadzonym z Niemiec mercedesie, na sprzęcie grającym pełnym migających, kolorowych światełek). Polski pop jest w związku z tym popem starczym, bezpiecznym, nierozrywkowym. To nie jest muzyka dla młodzieży. Podczas gdy na zachodzie triumfy święci Gnarls Barkley, Timberlake, Madonna, u nas króluje drużyna pod wodzą Rubika i Dody. Żenada. Straciliśmy kompletnie kontakt z tym, co nowe, twórcze, aktualne. Na całym świecie artyści inspirują się kulturą ulicy, muzyką elektroniczną, hip-hopem, a u nas nadal królują przeestetyzowane, nadęte produkcje dla snobów lub pseudo-pop, czerpiący inspiracje z zamierzchłej przeszłości. Nawet hip-hop, ostatnia autentyczna wypowiedź polskiego środowiska muzycznego, został tak wytrymowany, by mógł spodobać się córce pani Krysi („bardzo ładny chłopiec w elegancki sposób rapuje o nieszczęśliwej miłości”).

Czy dzieje się tak dlatego, że w Polsce nie ma żadnych twórców zdolnych podjąć dialog z artystami z zagranicy? Nic bardziej mylnego! Ci artyści są, tyle że nie mają żadnej siły przebicia w mediach (mam na myśli głównie radio i telewizję). Wszystko, na co mogą liczyć, to dystrubucja internetowa (czytaj: nielegalne ściąganie mptrójek). W Polce nadal nie rozwiązano spraw związanych z legalną internetową dostępnością muzyki (nie ma u nas niestety iTunes’a), a przecież odtwarzaczy MP3 sprzedaje się coraz więcej...

Jeśli te sprawy nadal pozostaną nierozwiązane, to miłosny uścisk Pani Krysi i Piotra Rubika okaże się przedśmiertnym skurczem rodzimej sceny muzycznej. Szkoda by było, bo przecież mamy w naszym kraju artystów wybitnych. Fajnie by było ułatwić im wejście do oficjalnego obiegu, a nie skazywać na niedochodową niszę. Kwestie dystrybucji internetowej powinny być jak najszybciej uregulowane. Należy również pozwolić rozwijać się przedsięwzięciom, które konfrontują gust statystycznego Polaka z tym, co dzieje się na Zachodzie (festiwale w stylu Open’era). Firmy fonograficzne, media powinny bardziej zaufać ludziom młodym. Powinny również, paradoksalnie, lepiej promować nowych, popowych wykonwaców z Zachodu. To być może pozwoli stworzyć pole dla zdrowej muzycznej rywalizacji (być może polscy wykonwacy zaczną chętniej podejmować dialog z tym, co aktualnie dzieje się na świecie). Mniej snobizmu – więcej życia!

Piszę te słowa w okresie przedświątecznej gorączki zakupów. Sklepy pełne są Kryś i Czesiów, którzy, prowadzeni za rękę przez speców od marketingu, zapełniają zakupowe koszyki rozmaitymi „Rubikonami”. Mimo wszystko warto się przez te tabuny rozochoconych snobów przecisnąć i poszukać czegoś, co – pomimo tego, że wyprodukowane w Polsce – niesie ze sobą światowy potencjał. Muzycznych Świąt!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Dla mnie bomba, autentyczne jak teksty piosenek CKOD...

Komentarz został ukrytyrozwiń

a.pusztuk
Gdybyś wiedział ile mainstreamowych gwiazd ze Zgniłego Zachodu inspiruje się tym, co wymyślili hip-hopowcy! Timberlake bez Timbalanda cienko by piszczał. Podobnie Nelly Furtado i inne znane i lubiane gwiazdy. Różnica polega na tym, że oni tam nie boją się eksperymentować, nawet w przypadku całkiem mainstreamowych projektów. Wiedzą, że żeby muzyka żyła musi być być aktualna, musi być rzczywiście POP. Oczywiście nie idealizuję sprawy, ale zauważam to, że tam sprawy produkcyjne oddaje sie ludziom świeżym, którzy wiedzą co w trawie piszczy. U nas przbój za przebojem nawalają ludzie w stylu Seweryna Krajewskiego. Trochę to liche.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawdą jest, że ludzie nie szukają muzyki tylko jej słuchają. Słuchają tego co im dadzą media, zamiast troche pogrzebać samemu. Pani Krysia nie znalazla raczej płyt Rubika i Grechuty w sklepie ani w katalogu. Ludzie boją sie kupować w ciemno.
Aha! Wcale nie straciliśmy kontaktu z tym, co nowe, twórcze i aktualne! Są poprostu ludzie, którzy go nie uzyskali.

Komentarz został ukrytyrozwiń

. nie wiem, co nazwac muzyka alternatywna, bo w zasadzie pod ta nazwe podszedlby np. laibach i np. alternatywny rock w stylu tzw. nowej rockowej rewolucji. pierwsza opcja nie ma wiekszych szans sukcesu, jednak czemu rzesze gimnazjalistow i licealistow sluchajacych przebrzmiala muzyke nirvany nie moze sie przerzucic na np. kaiser chiefs, maximo park czy polskie pustki. jesli tylko bylaby odpowiednia promocja z pewnoscia mielibysmy wreszcie szanse na przezwyciezenie zalewu szmirowatego popu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

inna sprawa że niechże pani krysia słucha sobie co jej się podoba - tylko że szkoda, że ma tak niewielką możliwość wyboru

Komentarz został ukrytyrozwiń

muzyka tzw. alternatywna bardzo często jest sztuką najwyższych lotów, w przeciwieństwie do niealternatywnej sceny pod znakiem budki suflera, ich troje, łez i innych promowanych przez media gwiazdeczek.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.12.2006 13:55

Oczywiście masz rację pisząc o słabej kondycji polskiej muzyki popularnej, bo to wszystko prawda, tyle, że w zamian proponujesz Hip-Hop, który dla ciebie jest "ostatnią autentyczną wypowiedzią polskiego środowiska muzycznego", a przecież muzyka hip-hopowa czy tzw. alternatywna, nie jest sztuką najwyższych lotów, dlatego, że podstawą każdej muzyki jest jednak muzyka, która w tym przypadku ociera się często o granicę śmieszności, a tekst, nawet bardzo ambitny, ubrany w tandetną muzykę staje się karykaturą.
W tej sytuacji twoje pretensje do przysłowiowej Pani Krysi, o to, że słucha takiej, a nie innej muzyki, brzmią jak żart.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.