Facebook Google+ Twitter

W obronie Górników

Drodzy krytycy górników. Istnieje ryzyko, że gdy mówicie o nie zasłużenie wysokich zarobkach górników, lub ich nagannym zachowaniu podczas demonstracji, oraz nie rentowności przemysłu węglowego, ulegacie medialnej propagandzie.

 / Fot. Archiwum Wiadomości 24 uzyte w artykule Katastrofa: tysiąc ofiar w polskiej kopalni węgla w Brzeszczach? Drodzy krytycy górników. Istnieje ryzyko, że gdy mówicie o nie zasłużenie wysokich zarobkach górników, lub ich nagannym zachowaniu podczas demonstracji, oraz nie rentowności przemysłu węglowego, ulegacie medialnej propagandzie. Propagandzie, która ma Polaków nastawić negatywnie do pracujących pod ziemią, by nikt za nimi się nie wstawił, gdy będą likwidowane ich miejsca pracy?

Na temat rzekomych dopłat do górnictwa w Polsce został zbudowany cały system mitów, mający negatywnie nastawić polaków do tej, jakoby nie rentownej gałęzi polskiej gospodarki. Żeby pokazać jak wygląda prawda wystarczy przytoczyć dane liczbowe i od nich właśnie zaczniemy. Górnictwo jest potężnym płatnikiem wobec państwa polskiego, choćby z tego powodu, że aż jedna trzecia ceny węgla to nie koszty jego wydobycia, ale podatek VAT. W latach 2000-2013 polskie górnictwo wpłaciło do budżetu państwa, gmin, funduszy i innych państwowych instytucji sumę prawie 91 mld zł. W tym samym okresie górnictwo otrzymało dotacje wysokości prawie 11 mld zł. Prosty rachunek matematyczny pokazuje, iż w latach 2000-2013 Polska zarobiła na górnictwie, na czysto około 80 mld zł. Tutaj należy nadmienić, że w ramach prawie 11 mld zł dotacji do górnictwa, jedynie niecałe 0,5 mld zł to dotacje do samych, ponoć tak nie rentownych spółek węglowych. Przytłaczająca większość tak zwanej dotacji do górnictwa została przeznaczona głównie na pokrycie kosztów przeprowadzonych w przeszłości reform związanych z likwidacją kopalń i działania po likwidacyjne, oraz na pokrycie części świadczeń byłych pracowników zlikwidowanych niegdyś kopalń.

Aby zaciemnić sytuację i wykazać nie rentowność dzisiejszego górnictwa, często wlicza się dodatkowo, do tak zwanych dopłat do górnictwa, wypłacane emerytury dla górników. W takiej sytuacji pojawiają się nam ogromne sumy, które jednak nic nie mówią nam na temat aktualnego stanu spółek węglowych. Rocznie budżet państwa dopłaca do emerytur górniczych w przybliżeniu 4 do 5 mld zł. Jeśli pomnożymy to przez 13 lat (okres 2000 do 2013 roku) wyjdzie nam, że państwo dopłaciło do emerytur górników między 50 a 60 miliardów złoty. Jednak ta suma jest nadal mniejsza od wpływów jakie wygenerowały w tym samym czasie kopalnie. Dodatkowo suma 50, do 60 mld zł nie ma nic wspólnego z aktualnym stanem spółek węglowych a jedynie mówi nam o kosztach jakie poniosło państwo za zamknięcie już nie istniejących kopalń. Uświadamia nam to, że jeśli zamknie się pozostałe kopalnie, to owa suma jeszcze bardziej urośnie. Jeśli państwo nie chce ponosić jeszcze większych kosztów, to może to być dobry argument by nie zamykać kolejnych kopalń, gdyż nie będzie trzeba wtedy wypłacać następnych, przedwczesnych emerytur i innych świadczeń dla zwolnionych górników.

Kolejnym argumentem, który ma stanowić za zamykaniem kopalń jest ich zadłużenie. Jeśli jednak prześledzić procedurę zadłużania kopalń, widać w niej stale obecny ten sam schemat sugerujący, iż nie jest to zjawisko naturalne, wynikające z nie rentowności wydobycia węgla w Polsce, ale efekt bardzo dobrze przemyślanych działań. W roku 2006, Prokuratura Okręgowa w Katowicach ogłosiła rozbicie mafii węglowej. 13 osób, w tym dyrektorzy kopalń "Budryk" i "Zofiówka", dostało zarzuty przyjmowania łapówek. Na ławie oskarżonych zasiadły cztery osoby: b. wiceprezes Rudzkiej Spółki Węglowej (miał przyjąć 420 tys. łapówki), b. prezes Nadwiślańskiej Spółki Węglowej (150 tys. łapówki), asystent Barbary Kmiecik, który miał łapówki rozdawać, i b. poseł AWS Henryk D., który miał pośredniczyć w przekazaniu 100 tys. dolarów ministrowi sportu w rządzie Buzka, Jackowi Dębskiemu zamordowanemu w 2001r. Od tego czasu udało się określić mechanizmy wyprowadzania pieniędzy z spółek węglowych, powodujące zadłużanie kopalń. Zaprzyjaźnione firmy odbierały węgiel od spółek węglowych nie uiszczając zapłaty. Przez długi czas obracały pieniędzmi pochodzącymi ze sprzedaży węgla, zarabiając w ten sposób bez żadnego wkładu własnego. Mogły tak robić, gdyż otrzymywały od władz spółek węglowych odroczenie czasu spłaty. Owe odroczenie, jak można się domyślać nie było za darmo, lecz w zamian firmy płaciły procent od swych zysków na prywatne konta szefów spółek węglowych. Inną metodą było zbankrutowanie firmy po otrzymaniu węgla od spółki węglowej, dzięki czemu kopalnia nie otrzymywała pieniędzy za dostarczony surowiec. Następnie ci sami ludzie zakładali kolejną firmę, zwracali się do szefa spółki węglowej o kolejną dostawę i powtarzali proceder. Kolejna metoda wyprowadzania pieniędzy to złomowanie sprzętu górniczego, który trafiał za bezcen do firmy prywatnej, by następnie owa firma z zyskiem odsprzedała kopalni ów sprzęt jako nowy. Można by dalej wymieniać sposoby na prowadzenie lewych przetargów, w których wygrywały zaprzyjaźnione firmy, by następnie otrzymywać pieniądze za nie wykonywane, fikcyjne usługi. Nie będziemy jednak tego ciągnąc, gdyż artykuł wydłużył by się nie pomiernie, a temat ten był już szeroko poruszany na łamach gazet. Wystarczy tylko, żeby być świadomym czynników, które powodują domniemaną nie rentowność polskich kopalń. Ich przyczyny leżą w działaniach rządu polskiego, który asygnuje swoich ludzi do władz spółek węglowych i pozwala na utrzymywanie się powyżej opisanego procederu.

Powinniśmy brać przykład z Niemców, którzy wszem i wobec, od lat głoszą, iż będą likwidować swoje kopalnie jako nie ekologiczne i nie rentowne, tym czasem robią co innego, ponieważ na poważnie dbają o bezpieczeństwo energetyczne swojego kraju. Pomimo, że tylko 25% energii w ich kraju pochodzi z węgla, rocznie dopłacają do kopalń ponad miliard euro. W tym samym czasie wmawia się nam, że Polacy nie mają powodów obawiać się likwidacji krajowych kopalń i uzależnienia się od dostaw energii z zewnętrz. Zważywszy skąd kupujemy cały gaz i skąd napływa do nas większość węgla, popadamy w coraz większą zależność energetyczną od Rosji. Gdy my likwidujemy swoje kopalnie, Niemcy robią na odwrót. Od kilku już lat sukcesywnie zwiększa się w Niemczech ilość wydobywanego węgla, zarówno kamiennego jak i brunatnego. W przypadku tego drugiego paliwa w roku 2012 wydobyto go najwięcej od 20 lat. Na terenach byłej NRD, blisko granicy z Polską ruszają wielkie inwestycje związane z budową kopalni węgla. W okolicach Hamm w Zagłębiu Ruhry złoża wysokokalorycznego węgla ocenia się na prawie 100 mln ton. Zainteresowanie jego wydobyciem zgłosiły już duże firmy prywatne z przemysłu stalowego.

Przejdźmy teraz do mitu związanego z zarobkami górników. Górnicy zarabiają na rękę, bez nadgodzin około 1500 do 3000 zł miesięcznie. Sumy tej nie powiększy drastycznie żadna premia określana jako trzynastka, lub czternastka, ani deputat węglowy. Tymczasem prezesi i dyrektorzy ponoć przynoszących straty i w związku z tym zamykanych spółek węglowych zarabiają od 50 000 do 80 000 zł miesięcznie. Odchodząc dostają odprawy wysokości rocznych zarobków. Zwolniony pod koniec 2014r prezesa Kompanii Węglowej może liczyć na gigantyczną odprawę. Szacuje się, że może ona wynieść nawet 960 tys. zł.

Sytuacja zubożenia całych rejonów śląska, gdzie likwidowani są najwięksi pracodawcy, niesie ze sobą ogromne zagrożenie niezadowoleniem społecznym, na którym mogą korzystać takie ugrupowania jak Ruch Autonomii Śląska. Rozgoryczeni Ślązacy, czując się wykorzystani przez Warszawę, mogą w końcu zwrócić się do takich organizacji. Nie trzeba chyba nadmieniać, że Śląsk pragnący oderwać się od Polski, to prezent nie do pogardzenia dla Niemiec z sentymentem patrzących na te tereny.

Rząd likwiduje aktualnie kolejne kopalnie, tak jak wcześniej likwidował stocznie. W swoim czasie UE stwierdziła, że na Bałtyku jest zbyt wiele stoczni i należy część zlikwidować. Ktoś naiwny mógłby pomyśleć, że zostaną zlikwidowane Niemieckie drogie stocznie, jednak ktoś taki by się pomylił. Zostały decyzją polskiego rządu zlikwidowane tańsze Polskie stocznie: Gdańska, Gdyńska i Szczecińska. Niemieckie stocznie przejęły szybko rynek zamówień po swoich Polskich konkurentach.

A teraz moi drodzy czytelnicy, mam do was pytanie, czy jesteście świadomi, że płacicie jedne z najwyższych cen za gaz w europie? Należy nadmienić, że Polska przy tym korzysta ze starych instalacji rurociągów, których położenie już dawno Rosjanom się zwróciło, a mimo to polska płaci jedne z najwyższych opłat. A teraz pytanie do państwa, czy wiecie kto w europie płaci jedne z najniższych cen za Rosyjski gaz? Jeśli państwo nie wiecie, to już śpieszę z odpowiedzią. Państwem płacącym znacznie mniej niż Polska za Rosyjski gaz jest kraj, do którego położono niedawno nową instalację rurociągową na dnie Bałtyku, co było wielkim wyczynem technicznym i finansowym. Pomimo, że do tego kraju położono nowy, drogi rurociąg, państwo to płci mniej niż Polska. Jaki to kraj? Może niektórych jeszcze jestem w stanie zaskoczyć gdy powiem, że to Niemcy.

Co zastanawiające Polska nawet nie zgłosiła protestu i nie próbowała zablokować inwestycji w związku z tym, że położenie rurociągu na podejściu do Świnoujścia jest blokowaniem dostępu dla dużych statków o zanurzeniu powyżej 13,5 m. Oznacza to, że do budowanego Gazoportu nie będą mogły dopłynąć większe jednostki.

A teraz kolejne pytanie do czytelnika. Czy myślicie, że Rosjanie z wrodzonej dobroci, albo słabości do Niemców, sprzedają im gaz taniej niż Polakom, choć powinno być odwrotnie, zważywszy na koszty poniesione przez Rosjan i to, że gazociąg prowadzący do naszego zachodniego sąsiada jest o wiele dłuższy? Co takiego Niemcy mogli dać w zamian Rosji, że Rosjanom opłaca się sprzedawać gaz do Niemiec za niemal pół ceny? A co byście państwo powiedzieli, gdybym wam rzekł, że to wy dopłacacie do Rosyjskiego gazu kupowanego przez Niemcy? Niemcy kupują Rosyjski gaz tanio w zamian za to, że Rosja może sprzedawać Polsce gaz drogo, jednocześnie mając wolną rękę, by zasypywać polski rynek coraz większa ilością swojego niskojakościowego węgla.

W latach 90. zagraniczna sprzedaż Polskiego węgla wynosiła ok. 30 mln ton rocznie przy produkcji ok. 100 mln ton tego paliwa. Na eksport szło więc około jednej trzeciej surowca przy niewielkim imporcie. W roku 2012 eksport 7–8 mln ton węgla był już szczytem naszych możliwości. To oznacza, że za granicę sprzedawaliśmy ok. 10 proc. naszej rocznej produkcji, ale od 2008 r. z kolei jesteśmy importerem węgla netto (tzn., że kupujemy z zagranicy więcej, niż przeznaczamy na eksport). Z każdą likwidowaną kopalnią ilość sprowadzanego z Rosji węgla zwiększa się. Tak jak Niemcy potrafiły za pomocą UE zlikwidować konkurencyjne dla swoich, stocznie polskie, tak teraz za pomocą UE wpływają na rząd polski, by zamykał kolejne nie ekologiczne kopalnie w ramach realizacji programu klimatycznego ograniczającego emisję Co2, oraz ze względu na restrykcje dotyczące dotacji dla kopalń. W ten sposób zwiększa się w Polsce sprzedaż Rosyjskiego węgla, co Rosjanom rekompensuje straty wynikające z taniego sprzedawania gazu Niemcom.

Jesteśmy świadkami celowego likwidowania górnictwa w Polsce za pomocą bankrutowania kopalń, poprzez wyprowadzanie majątku spółek węglowych do pasożytujących firm. Jak wygląda mechanizm takiego pasożytowania pokrótce wskazywałem w tym artykule. Dlaczego komuś może zależeć na uzależnieniu od siebie Polski, pod względem energetycznym? Po pierwsze, oczywiście zarobi na tym wielkie pieniądze, ale po drugie i co ważniejsze zdobędzie ogromny wpływ na władze w Polsce. Nie chcąc by Rosjanie zakręcili nam kurek, każdy kolejny Polski rząd będzie zakładnikiem Moskwy. Już samo manipulowanie cenami nośników energii powoduje, że kraje zachodnie są bardzo spolegliwe wobec Rosji. Na przykład Anglia, Francja i Niemcy płacące najmniej za Rosyjski gaz, czują się w związku z tym niezręcznie gdy muszą zwracać uwagę Rosji na jej nie stosowne działania wobec Ukrainy. Co dopiero przy takim dyktacie ma powiedzieć Polski rząd, o wiele słabszy od potęg europejskich, do tego powoli osuwający się w zależność od swoich dwóch największych sąsiadów.

Pod koniec zeszłego roku węgiel z Rosji kosztował około 280 zł, za tonę, tymczasem polski węgiel przed opodatkowaniem VAT 288 zł. Wyobraźmy sobie sytuację gdy rząd, tak jak zamierza pozamyka już większość kopalń i w związku z tym nie będzie miał dochodu z podatku VAT od polskiego węgla, do tego będzie musiał przeznaczać ogromne sumy na wcześniejsze emerytury i świadczenia dla bezrobotnych. Czy nie lepiej było by zrezygnować, lub przynajmniej zmniejszyć VAT od polskiego węgla? Nie było by w wtedy wpływów do budżetu państwa, tak samo jak w przypadku likwidacji kopalń, ale z tą różnica, że zachowane zostały by miejsca pracy i nie trzeba by było płacić ludziom zasiłków, wysokich odpraw i wcześniejszych emerytur, a do tego wszystkiego polska zachowała by chociaż namiastkę niezależności energetycznej?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Jeśli idzie o wybory, to faktycznie ciekawe. Niby polska jest demokratycznym krajem, a od lat członkowie komisji wyborczej jeździli do Moskwy na szkolenia. Czy tam mieli się uczyć o demokracji i wyborach? Polska niby demokratyczny kraj, a serwery, na których liczono głosy w kolejnych wyborach znajdowały się w Rosji. Niby polska to demokratyczny kraj, a firma, która zajmowała się pod względem informatycznym najważniejszym wydarzeniem dla państwa demokratycznego, czyli wyborami i liczeniem głosów, nie tylko, że nie miała certyfikatu bezpieczeństwa od polskich służb, to jeszcze w dodatku szef tej firmy to konsul honorowy Rosji. Ale nie, wszystko to oczywiście przypadek, żadne ościenne państwa nie majstrują przy polskiej demokracji. Ta demokracja jest na serio, tylko czasami zdarzają się takie dowcipy jak te, które podałem powyżej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak mawiał Ojciec Narodów Chorzy Pokoju J. W. Stalin ,,Nieważne kto na kogo głosuje , ważne kto te głosy liczy”
Platforma ma za dużo do stracenia, tracąc władze. Może się okazać, że społeczeństwo następnych wyborach odda 80% nieważnych głosów . Zostanie to przetłumaczone jako objaw politycznego zniecierpliwienia, co jednak nie pozwala mówić o nieważności głosowania. Pierwsze udane próby zostały przeprowadzone w czasie samorządowych wyborów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja ze swej strony, muszę to przyznać, jestem zafascynowany nie zatapialnością Tuska. Wynikała ona oczywiście w dużej mierze z tego, że główne media, zwłaszcza telewizja przemilczała niekorzystne dla rządzących fakty, równocześnie punktując każde działanie opozycji. Jestem ciekaw czy z nową panią premier i telewizją, platformie uda się utrzymać władzę (wybory parlamentarne)? Jeśli się uda, to nie mam pojęcia czego jeszcze potrzebują mieszkańcy Polski aby zauważyć, że Polski rząd nie reprezentuje ich interesów.

Co do prezydenta to nie mam złudzeń, pewnie zostanie na stanowisku po tegorocznych wyborach, bo jak wynika z sondaży Polacy go uwielbiają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nawet elektoratowi Tuska mocno się dostało po d..., za przyczyną franka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Smutna prawda. Po 8 latach rządów, ulubieńców mainstreamowych mediów wszystko zaczyna być jasne.
Stocznie, kopalnie , gaz łupkowy, budowa gazoportu w Szczecinie.
Zamach w Smoleńsku nie był przypadkowy, rząd Kaczyńskiego mocno psuł im nerwy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.