Facebook Google+ Twitter

W obronie kata Armii Krajowej

Do Pieniężna przyjechała rosyjska delegacja, by bronić generała, kata Armii Krajowej.

 / Fot. K. Kotowski/pomnihanby.plGenerał Iwan Czerniachowski jest bohatera Związku Radzieckiego. Był najmłodszym generałem Armii Czerwonej w czasie II wojny światowej. Zginął pod Pieniężnem na Warmii 18 lutego 1945 roku mając zaledwie 39 lat. Wcześniej dowodził 3. Frontem Białoruskim, operacją wileńską i kowieńską. Wsławił się także likwidacją wileńskich oddziałów AK, które chciały dalej walczyć u jego boku. Zyskał przydomek kata Armii Krajowej.

Według oficjalnych danych generał zginął podczas wizyty na linii frontu pod Pieniężnem, raniony odłamkiem artyleryjskim. Według innych przekazów generał Czerniachowski nie zginął w boju. Został raniony odłamkiem pocisku wystrzelonego z sowieckiego czołgu. Kilka minut wcześniej generał zastrzelił dowódcę kolumny czołgów, która zatarasowała mu przejazd. Zmarł w drodze do szpitala. Początkowo pochowano go w Wilnie, a następnie ciało przeniesiono na Cmentarz Nowodziewiczy w Moskwie. Natomiast w Pieniężnie na początku lat siedemdziesiątych minionego stulecia postawiono pomnik sowieckiemu generałowi. Dziś wzbudza on wielkie kontrowersje, jest postrzegany jako symbol komunizmu.

Do likwidacji pomnika podchodzono trzykrotnie. W końcu, w minionym tygodniu radni Pieniężna przyjęli uchwałę o likwidacji pomnika. Nie żeby od razu dynamit pod obelisk podłożyć. Można go przenieść na cmentarz żołnierzy radzieckich. Można też oddać rosyjskiej stronie. To już rola dyplomacji.

Wieść o uchwale miejskich radnych wywołała natychmiastowy sprzeciw. Do Pieniężna przyjechał sam konsul generalny Federacji Rosyjskiej w Gdańsku Alexander Karachevtsev, mer Mamonowa Aleksiej Zalivatskij oraz minister Ałła Ivanova. Towarzyszą im rosyjscy dziennikarze. Czy uda im się obronić pomnik sowieckiego generała, symbol komunizmu i totalitaryzmu?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

pomnik można rozebrać - podało Polskie Radio http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1472761,Pieniezno-pomnik-sowieckiego-generala-do-rozbiorki

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydaje mi się, że nam, Polakom, trudno pojąć mechanizmy działające w Rosji. Teraźniejszość zawsze wyrasta z przeszłości, a nasze kraje mają tę przeszłość zupełnie różną. Jeśli chodzi o "zamordyzm", to na pewno nie bez znaczenia był długotrwały okres jarzma tatarskiego na Rusi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Panią w stu procentach, Rosjanie dziwnie zareagowali. Tym bardziej, że władze miasta wskazały ewentualne dwa miejsca, w które można pomnik przenieść.

Ja dotarłem do mniej dokładnego opisu śmierci. Napisano tam, że sam generał (lub na jego polecenie któryś z czekistów) zastrzelił dowódcę kolumny czołgów.

Jak oglądałem transmisję z otwarcia olimpiady i nie "otworzyło się" piąte koło olimpijskie, to koledzy od razu zaczęli komentować: Sybir, ktoś pojedzie do łagrów. Ciekawe, czy tylko my mamy takie skojarzenia, czy faktycznie nadal za wschodnią granicą panuje taki zamordyzm?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Darku, ta wersja jest wynikiem dziennikarskiego śledztwa. Opublikowała ją niespełna dwa lata temu internetowa gazeta "Nowyje Kolesa", która jest zarazem oficjalną stroną Igora Rudnikowa, dziennikarza i posła do Kaliningradzkiej Dumy Obwodowej.
BTW, jak Pan wspomniał w artykule, generała pochowano w centrum Wilna i wzniesiono mu tam monumentalny pomnik, mimo że żona już w latach 40-tych zabiegała o przeniesienie prochów do Moskwy (pisała w tej sprawie do władz litewskich i do Stalina). W 1992 r. Litwini zdemontowali pomnik i przewieźli do Woroneża, a szczątki generała pogrzebano w Moskwie, na Cmentarzu Nowodziewiczym. Córka Czerniachowskiego skarżyła się, że grobowiec niszczeje, a Komitet ochrony zabytków, który się nim opiekuje, nie odpowiada na jej pisma.
W tej sytuacji reakcja Rosjan na planowaną likwidację pomnika w Pieniężnie wydaje się co najmniej przesadna...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto, skąd Pani wzięła tak szczegółowy opis? Śledztwa w sprawie śmierci generała nie prowadzono, a jedynie podano oficjalnie, że zginął jak bohater na froncie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Okoliczności śmierci generała wyglądały nieco inaczej.
Dwa samochody z oficerami sztabowymi jechały z dużą prędkością po zniszczonej pociskami artyleryjskimi drodze, z włączonymi światłami i klaksonami, zmuszając napotkane wojskowe pojazdy do zjazdu na pobocze. W pewnym momencie napotkały kolumnę czołgów T-34, która nie ustąpiła sztabowcom drogi (ryk silników i skórzane hełmofony nie pozwoliły czołgistom usłyszeć dźwięku klaksonu). Jedna z maszyn zawadziła gąsienicami o samochód generała, a kiedy kierowca próbował odbić w prawo, auto wpadło do rowu i przewróciło się na bok.
Drugi samochód zdążył zahamować. Wyskoczyło z niego czterech oficerów NKWD. Trzech pobiegło do przewróconego auta, a czwarty strzałem z rakietnicy zatrzymał kolumnę czołgów. Czołgistom nakazano wyjść z maszyn i ustawić się w szeregu na szosie. Zdumieni żołnierze nie rozumieli, skąd tyle krzyku o przewrócony samochód, dopóki nie zobaczyli gramolącego się z niego klnącego generała. Kiedy pomagali wydobyć generalskie auto z rowu, kapitan NKWD wyprowadził na pole dowódcę załogi czołgu, który zepchnął je z drogi. Oskarżył go o zdradę i usiłowanie zabójstwa generała, po czym na oczach załogi zabił strzałem z pistoletu.
Oficerowie wrócili do samochodów, tylko Czerniachowski nie przestawał kląć. Zwyzywał kierowcę, kazał mu się przesiąść na tylne siedzenie, a sam zajął miejsce za kierownicą. Auta ruszyły, ruszyła również kolumna czołgów. I kiedy nieco się oddaliła, wieża jednej z maszyn odwróciła się i padł strzał. Czołgi pojechały dalej.
Odłamek pocisku przebił karoserię samochodu generała i siedzenie, przeszył na wylot siedzącego za kierownicą Czerniachowskiego i utkwił w tablicy rozdzielczej. Błyskawicznie odwieziono go do szpitala, ale lekarze nie zdołali go ocalić.
Na użytek publiczny stworzono inną wersję wydarzeń, a świadkom nakazano milczenie pod groźbą wcielenia do batalionu karnego.
Tak wyglądały realia armii, w której żołnierzom śmierć groziła nie tylko z ręki wroga, ale również ze strony NKWD i Smiersz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mogę dać za ten artykuł dobrej oceny, więc się wstrzymam. Podobnie jak od podbicia go. Oświadczam Panu, Panie Darku oraz wszem i wobec, że wybitnie mi się nie podoba (a jest to jeszcze słabe określenie tego, co odczuwam) nikczemna wojenka podjazdowa przeciw pomnikom wdzięczności Armii Radzieckiej za wyzwolenie naszego kraju od niemiecko-hitlerowskiego najeźdzcy. Z pomnikami i ze zmarłymi nie wojowali nawet hunwejbini w czasie rewolucji kulturalnej w Chinach. Niestety znaleźli się arcykatolicy pragnący pójść w ślady lisowczyków, którzy przyszedłszy na pomoc Habsburgom w czasie wojny trzydziestoletniej wyciągali zmarłych z grobów w Czechach i wlekli ich na linach do czasu aż szczątki rozsypały się po drodze.

Od czasu zmiany ustroju i sojuszów w naszym kraju nie dokonano niczego wielkiego. Nie osiągnęliśmy niczego prócz tego, że dorobiliśmy się rzeszy trwale bezrobotnych i bezdomnych szukających jedzenia po śmietnikach, nowych chodników i docieplenia niektórych bloków z wielkiej płyty. Pozwoliliśmy wysprzedać za marne grosze majątek narodowy zbudowany wysiłkiem pokoleń, a naszą młodzież wysyłamy jako swój ostatni towar eksportowy, aby pracowała na emerytury Anglosasom i Skandynawom. Stawiamy jednak sobie pomniki chwały, a innych odsądzamy od czci i wiary.

Dokładniej rzecz ujmując robi to pewna grupa ludzi, kształtujących opinię w kierunku szowinistyczno-nacjonalistycznym, bez pojęcia o niczym prócz nacjonalizmu negatywnego, polegającego na wychwalaniu własnego narodu pod niebiosa i przypisywaniu wszystkich win obcym, piszących fałszywą, czarno-białą historię. To gorzej niż śmieszne, a długofalowe skutki tej działalności mogą okazać sią gorzej niż fatalne.

Panie Darku, niemal mi pan zepsuł apetyt przed obiadem, ale jakoś to strawię... Przynajmniej jeszcze tym razem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.