Facebook Google+ Twitter

W obronie "klucza"

Tegoroczne egzaminy, zarówno gimnazjalny, jak i maturalny, budzą wiele kontrowersji. Dla mediów dzień bez kolejnej afery związanej z zawartością arkuszy jest dniem straconym. Czy jednak nie są to problemy wymyślane na siłę?

Pierwsza afera wybuchła jeszcze tego dnia, gdy uczniowie pisali część humanistyczną. Media trąbiły - część uczniów nie mogła rozwiązać zadania nr 32, ponieważ nie przeczytali oni lektur, na podstawie których mieli napisać charakterystykę! Gazety biadoliły, iż dzieci wychodziły z płaczem, nauczyciele byli załamani, a rodzice wściekli. Czyja to wina? Oczywiście przygotowujących pytania. Bo do tej pory egzamin nie sprawdzał szczegółowej wiedzy ze znajomości lektur.

Uczniom współczułem. Nie ich wina, że w ich szkołach nie omówiono ani "Kamieni na szaniec" ani "Syzyfowych prac" (chociaż między Bogiem a prawdą, są to tytuły, które wypada znać, szczególnie ten pierwszy). Jednak, gdy widziałem nauczycieli i dyrektorów, tłumaczących, że kanon lektur jest przeładowany, że niektóre tytuły powinny wypaść, bo zanudzają dzieci, że mogli przecież omówić je później, bo do końca roku jeszcze wiele czasu... Byłem załamany ich niekompetencją i nieodpowiedzialnością. Nawet jeśli kanon jest faktycznie przeładowany, to jest to jednak kanon lektur. I nie można go sobie zostawić na czas po egzaminie, bo przecież jest on w podstawie programowej, a egzamin gimnazjalny jest przeprowadzany według niej. Dlatego żaden rozsądny polonista tak nie zrobi i wszyscy nauczyciele, z którymi rozmawiałem na ten temat, zgadzają się ze mną. Nie można też tłumaczyć, że są to książki nudne. Powód jest ten sam - jest to kanon lektur. I nawet jeśli książka jest nie do przeczytania, to jeśli jest lekturą obowiązkową w całości (przez całe trzy lata gimnazjum jest ich 5), to nie można jej pominąć. Dlatego próba ukazania przez media tych polonistów, którzy tych książek nie omówili, jako tych dobrych i idących z duchem czasu, jest niesprawiedliwa.

Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach. Te poczuły, że sprawa błędów w egzaminach może być w tym roku na topie. I dlatego nagle sobie przypomniały, że istnieje coś takiego, jak "klucz". I postanowiły tę wiadomość wykorzystać w trakcie matur.

Tenże "klucz" stał się właściwie pojęciem mitycznym. Cytując gazety "jest to schematyczny sposób który promuje wykorzystywanie gotowych, wykutych formułek." Moim zdaniem takie właśnie stwierdzenie jest powielaniem schematów.

Jako iż nie zna się tematu, na który później będzie się pisało w trakcie egzaminu, nie można "wykorzystać gotowych, wykutych formułek". Jasne, w szkole młodzież uczy się, jak napisać rozprawkę, esej, opowiadanie, charakterystykę, itp. Każda z tych form zawiera pewne schematy, które trzeba znać, żeby zachować charakterystyczną postać danej wypowiedzi. Jednak nie jest to "kucie na pamięć formułek".

Media, żeby potwierdzić swoją tezę, iż klucz promuje osoby piszące schematycznie, zrobiły test, dając wypracowanie maturalne do napisania wybitnym humanistom. Jak się później okazało, nie "trafili oni" w klucz. Media rozpoczęły awanturę.

Mnie ta sytuacja nie zaskoczyła. Skoro są to wybitni humaniści, to ich styl pisania także przekracza normę ustaloną dla typowego maturzysty. Tyle że, mimo iż napisali pracę wykraczającą poza rozwiązania z klucza, nie znaczy to, że taka praca nie zostałaby uznana, w ostateczności zostałaby wysłana nawet do OKE.

Media zauważyły, że temat ma potencjał, dlatego poszły dalej tym tropem. Dały prof. Mankiewiczowi z Centrum Fizyki Teoretycznej do rozwiązania zadania z egzaminu z matematyki. Ten oczywiście znalazł niedociągnięcie, którego nie znalazłoby 99% zdających. Więc wybuchła kolejna afera.

"Klucz" wcale nie jest oczywistym złem. Jest to duże ułatwienie dla egzaminatorów, jednak dzięki mediom narosło wokół niego wiele legend i plotek, nie zawsze prawdziwych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

I myslę, że autorów także wprowadzono w błąd i nie powiedziano wszystkich zalożeń egzaminu. P. Libera pisał pracę z poziomu rozszerzoneg. W takiej pracy trzeba analizować treść i budowę. W tekście jest tylko treść, dlatego nie ma punktów za terminy teoretycznoliterackie. Dlatego również wypadł słabo. Ale takie mogło być założenie, żeby prace byly słabsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

cóż pan prof. Król po prostu miesza style i popełnia błędy składniowe i pisze bzdury na temat Tetmajera. Praca ma mieć około 250 słów czyli DZIENNIK nieco naciąga prawdę pod swoje potrzeby, swoja drogą taki tekst w ciągu dwóch godzin.... gratuluję,.W pracy nie ma zakończenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z drugiej strony egzaminatorka też podeszła do sprawy zbyt szablonowo.

Brakuje punktów za interpunkcję i ortografię...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czyli tak jak się spodziewałem - profesorowie pokpili sprawę. Nie przyłożyli się, te teksty brzmią tak, jakby były pisane "na kolanie". Dlatego zgadzam się z częścią komentarzy pod tym artykułem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.05.2008 17:03

Ok.Jakbyś miał ochotę to proszę:
http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article167090/Krol_oblal_mature.ht l.
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie czytałem. Tak jak chyba każdy. Wnioskuję na podstawie artykułu i tego, co Ty mi tutaj napisałeś.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.05.2008 14:40

Czytałeś te prace?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest jeszcze jedna możliwość - ta polonistka po prostu nie umie sprawdzać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to tak jak mówiłem - skoro napisali za krótko, to mają obniżoną kompozycję. Lali też pewnie wodę, zamiast wypowiedzieć się precyzyjnie na dany temat, dlatego mieli tak mało za rozwinięcie tematu. Skoro za styl i język dostali tak mało punktów, to znaczy, że chyba po prostu mimo wykształcenia nie umieją pisać dobrze. I tyle, bo każdy kto ma do czynienia choć trochę z edukacją wie, że nie możliwe jest napisanie pracy tak słabo tylko ze względu na tragicznie dobrane kryteria oceniania.

Ja bym w związku z tym faktem zadał pytanie, jak to możliwe, że tacy wielcy humaniści napisali tak słabo?

I najważniejsze na koniec - te kryteria oceniania, wg. których ich oceniono, to nie są te, wg. których będzie oceniało się maturzystów. Z prostego powodu - gdy media nagłośniły tą całą sprawę "klucz" jeszcze nie istniał.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.05.2008 11:09

Oto dokładna punktacja tak żeby było wiadomo o co chodzi (prace sprawdzała polonistka Agnieszka Szafarska)
Marcin Król:
rozwinięcie tematu 8 na 25 punktów
kompozycja 0 na 5 punktów
styl 1 na 5 punktów
język 6 na 12 punktów

Antoni Libera:
rozwinięcie tematu 17 na 26 punktów
kompozycja 1 na 2 punkty
styl 1 na 2 punkty
język 5 na 8 punktów

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.