Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18318 miejsce

W odwiedzinach u Józefa Chełmońskiego

W tym roku, dokładnie 6 kwietnia, mija setna rocznica śmierci Józefa Chełmońskiego. Z tej okazji udaliśmy się odwiedzić miejsca, w których malarz „Bocianów” spędził ostatnie ćwierć wieku swojego życia.

Po długim okresie spędzonym w Paryżu, odniesieniu wielu sukcesów artystycznych, Chełmoński wraca do Polski. Przez Józef Chełmoński - dwadzieścia pięć lat, aż do śmierci, zamieszkuje w zakupionym za pieniądze zarobione ze sprzedaży obrazów skromnym dworku w Kuklówce, opodal Grodziska Mazowieckiego. Ten dom stoi do dnia dzisiejszego, oddalony kilkaset metrów od asfaltowej szosy, jest obecnie w prywatnych rękach (bodaj mieszka tam aktualnie prawnuk malarza) i nie bardzo wypadało nam podejść zbyt blisko, tym bardziej, że droga gruntowa do niego prowadząca oznaczona jest tablicą, która informuje wprost, że to „własność prywatna”. W sumie jednak celem naszym były także i inne miejsca związane z życiem Samotnika z Kuklówki, jak mówi się czasami o Chełmońskim.

Nieopodal tej wsi, jakieś 6 km na południe położona jest miejscowość Radziejowice. Tam znajduje się klasycystycznyPałac w Radziejowicach / Fot. Leszek Lubicki pałac otoczony rozległym ogrodem. Nie miejsce tutaj na opisywanie jego burzliwej historii. Wspomnę tylko, że po zniszczeniach dokonanych w czasie II wojny światowej został odbudowany ze środków Ministerstwa Kultury i Sztuki i od 1965 roku pełni funkcję domu pracy twórczej dla artystów. Ale tak naprawdę i to nie jest najważniejsze. Chełmoński, choć niezbyt chętny do przyjmowania gości u siebie, a także odwiedzin innych, to jednak czasami bywa w radziejowickim pałacu. I dlatego wiele lat temu powstał pomysł, aby właśnie to miejsce uczynić tym, które będzie odpowiedzialnym za podtrzymywanie pamięci o wielkim artyście i pielęgnowaniu jego dorobku.

Oddajmy więc teraz głos tym, którzy tego dzieła się podjęli. Przez piętnaście lat, z uporem tworzyliśmy w pałacu Jedna z sal pałacu / Fot. Leszek Lubickiradziejowickim galerię dzieł Chełmońskiego, złożoną z depozytów przekazywanych przez Muzeum Narodowe w Warszawie, jak również wypożyczonych przez kolekcjonerów prywatnych. Radziejowicką tradycją stały się pokazy odkrytych z niepamięci dzieł wielkiego malarza. Dotychczas zorganizowaliśmy trzynaście wystaw prezentujących obrazy wcześniej nieznane polskiej publiczności. W końcu udało się stworzyć największą stałą galerię dzieł wielkiego malarza. Poświęciliśmy na jej ekspozycję wszystkie wystawowe sale radziejowickiego pałacu.

I tak dokładnie jest. Przepięknie urządzone pałacowe pokoje, które oprócz oczywiście obrazów Chełmońskiego, czy teżAutor w pałacu / Fot. Ze zbiorów autora fotografii związanych z jego życiem, zapełnione są stylowymi meblami, czy też innymi eksponatami z epoki, zwiedza się niezwykle przyjaźnie, a każdy odwiedzający wystawę zostaje wyposażony w audioprzewodnik. I jeszcze jedna ważna informacja. W tym roku Dom Pracy Twórczej w Radziejowicach wydał reprint książki Pii Górskiej z 1932 roku, pt. O Chełmońskim. Wspomnienia. Autorka znała osobiście artystę więc polecać zakupu tej pozycji ludziom zainteresowanym twórczością malarza raczej nie muszę. Jedyne 25 złotych.

Pozostaje nam jeszcze jedno miejsce do odwiedzenia, już ostatnie. Miejsce wiecznego spoczynku Józefa Chełmońskiego. Jak Wejście na cmentarz / Fot. Leszek Lubickiwspomniałem wyżej, malarz nie był zbyt chętny do utrzymywania kontaktów z innymi ludźmi, stąd ten przydomek, Samotnik z Kuklówki. Jednak była jedna osoba, którą obdarzył zaufaniem i przyjaźnią podczas swojego twórczego pobytu na Mazowszu. Był nim proboszcz parafii z oddalonego o kilkanaście kilometrów Ojrzanowa, ksiądz Franciszek Barnaba Pełka. Przyjaźń ta trwała aż do śmieci duchownego. Zmarł on 5 lat przed malarzem. Pragnieniem artysty było spocząć obok swojego przyjaciela i spowiednika. I tak też się stało.

Obecnie, być może tak jest, cmentarz leży w granicach miejscowości Żelechów. Przy samej drodze, jedynej zresztą, jaką można dojechać z Radziejowic, po prawej stronie znajduje się ta nekropolia, obok której wybudowano duży parking. ZarazGrób Józefa Chełmońskiego i księdza Franciszka Pełki / Fot. Leszek Lubicki za bramą wejściową umieszczono tablicę informacyjną o artyście, a także kamień, na którym wyryto słowa wypowiedziane przez Antoniego Sygietyńskiego: Chełmoński od razu czuł naturę i to, co ona do niego mówiła, malował. Do ostatniego miejsca spoczynku wielkiego polskiego malarza łatwo trafić. Ustawiono na cmentarzu odpowiednie znaki, a poza tym nad jego grobem dominuje wysoki, drewniany krzyż. Jak pisze Jadwiga Stępniowa w Krajobrazie z tęczą, w kwietniu 1914 roku przestało bić serce tak bardzo kochającego życie. Pochowano Chełmońskiego na wiejskim cmentarzu w Ojrzanowie. Tak sobie życzył. Cicho i skromnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam przyjemnością punktuję. p

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z przyjemnością czyta się takie teksty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.