Pozycja materiału w rankingach:
Tegoroczna zima w Andach zabiła prawie pół tysiąca Peruwiańczyków. Połowa z nich nie miała pięciu lat.
Każdego roku, gdy w Polsce trwa lato, w peruwiańskich Andach zaczyna się horror. Na rękach rodziców umierają małe dzieci. Z zimna. Bezpośrednią przyczyną ich śmierci są powikłania wywołane zapaleniem płuc. W tym roku mróz zabił już dwieście pięćdziesiąt maluchów poniżej piątego roku życia. To oficjalne dane Ministerstwa Zdrowia. Większość ofiar zmarła w swoich domach na wysokości ponad 3800 metrów nad poziomem morza. Zobacz także:
Artykuły
(52)
Galerie
(8)
Średnia ocen
(4.69)
Wiek: 39 | Miejscowość: Lima | Kraj: Peru
O mnie: Jestem twórcą i redaktorem naczelnym portalu o Peru: www.kochamyperu.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Robert Grzeszczyk 11.09.2010 14:44
Cejrowski pokazuje jedynie szczęśliwych Indian. Realia są takie jak wszędzie. Mamy swoją popegeerowską bidę powstałą z przyczyn politycznych. I w Peru nie ma idei by rozwiązać problem. Widocznie ci nieszczęśnicy są dla władz Peru problemem - i rozwiązują go na swój własny, latynowski sposób.
Stefania Najsarek 11.09.2010 14:27
Szczerze mówiąc, spodziewałam się takiego wyjaśnienia.
Tak, przestrzeń życiową ograniczali im agresorzy, tak jak i innym ludom,
choćby wymienić Indian.
Oni sami nie są w stanie tego zrobić, ze względów jakie Pan podał.
Potrzebna byłaby pomoc rządowa lub organizacji międzynarodowych.
Może Pana sygnał będzie kamyczkiem, który uruchomi lawinę...? Oby!
Piotr Maciej Małachowski 11.09.2010 14:02
Pani Stefanio, pytanie nie jest naiwne. Zanim na nie odpowiem, zadam jeszcze jedno: skąd ci ludzie w ogóle się tam wzięli?
W wielkim skrócie - to potomkowie bardzo pokojowo nastawionych ludów. Tak pokojowo, że w przeszłości ustępowali ziemi bez walki innym. Gdy zabrakło dla nich miejsca w normalnych warunkach, przenieśli się w góry.
Czy muszą tam mieszkać teraz? Nie mają innego wyjścia. Wyprowadzka z Andów to nie zjazd wyciągiem z Kasprowego. Trzeba pokonać ogromne odległości. Poza tym nie ma gdzie się przeprowadzić. Peru, choć jest ponad cztery razy większe od Polski, praktycznie nie ma juz nowych terenów mieszkaniowych. A te, które są już zasiedlone, znajdują się na pustynnym wybrzeżu, w amazońskiej dżungli i właśnie w górach. Tak właśnie wygląda Peru.
Mówiąc wprost - nie ma dokąd się przeprowadzić. No i oczywiście za co. Prawdopodobnie większość tych ludzi nigdy nie trzymała w ręku więcej niż kilku soli (złotych), a są tacy, którzy pieniędzy w ogóle nie widzieli na oczy.
Stefania Najsarek 11.09.2010 11:43
Tragiczne statystyki! Każda strefa klimatyczna ma charakterystyczne dla siebie warunki; przyrody nie uda się zmienić.
Naiwnie spytam... czy muszą tam mieszkać?
U nas ludzie zasiedlają poldery i podczas powodzi spotyka ich ogrom nieszczęścia. Czy to nie kwestia świadomości..., że można życie układać sobie w bardziej sprzyjających, bezpiecznych terenach?
Anna Koralun 10.09.2010 18:22
Ale przecież nie może tak być cały czas, nie może tak być, aby co roku umierało tyle dzieci.
Ewa Krzysiak 10.09.2010 17:40
5* Jak często nie mamy pojęcia o życiu innych ludzi...
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +4355)