Facebook Google+ Twitter

W piątek wielkie otwarcie muzeum pod Rynkiem. Chodźcie z nami

  • Źródło: Nasze Miasto
  • Data dodania: 2010-09-24 09:52

Marian widział już w swoim życiu sporo. Ja na każdym kroku podkreślałem zaś, że nic mnie nie jest w stanie zaskoczyć. Ale gdy nagle, osiem metrów pod ziemią, patrzy na ciebie Kazimierz Wielki, a z czegoś, co przypomina chmurę białego dymu wyskakuje strażnik miejski i fuka "Pozwolenie jest? Nie rozumiesz, co się do ciebie mówi?!, to robi się naprawdę gorąco. O wyprawie do podziemnego muzeum opowiadają - Krzysztof Sakowski i Marian Satała.


Marian widział już w swoim życiu sporo. Ja na każdym kroku podkreślałem zaś, że nic mnie nie jest w stanie zaskoczyć. Ale gdy nagle, osiem metrów pod ziemią, patrzy na ciebie Kazimierz Wielki, a z czegoś, co przypomina chmurę białego dymu wyskakuje strażnik miejski i fuka "Pozwolenie jest? Nie rozumiesz, co się do ciebie mówi?!, to robi się naprawdę gorąco. O wyprawie do podziemnego muzeum opowiadają - Krzysztof Sakowski i Marian Satała.

Dziarsko wskakujemy do windy. Już tu, powolutku zanurzając się w głąb podziemnego muzeum, widzimy ściany pokryte starodrukiem, nawiązującym do średniowiecznej kaligrafii. Po krótkiej jeździe docieramy do szatni. Towarzystwo jest międzynarodowe, ze wszystkich stron docierają do nas głosy w różnych językach, ale że liznęło się trochę "obcych mów" śmiało wciskamy się do wąskiego korytarza. "Skrzyyynie z dębiny!", "Kuup kooszyk!", "Wspaniały jeeedwab!" - wydzierają się handlarze.

Język polski miesza się z czeskim, niemieckim i jakimś trochę dziwacznym angielskim. - To chyba z czasów Szekspira - przelatuje nam przez głowę. Z sufitu spływają jakieś dziwaczne sukna. Nagle stajemy jak wryci w ziemię. - A to znowu co - dziwi się Marian.

Ekran mgielny

Ale jaki! W mlecznym dymie rozgrywają się sceny jak ze średniowiecznego filmu. Z obu stron kramy kupców. Gdzieś w tle krzyczy kaznodzieja nawołując ludzi do pokuty. Słychać jazgot muzyki ulicznych grajków i miejscowego minstrela. Po minucie ni stąd ni zowąd macha do nas ręką jakiś miejski strażnik i zaprasza do środka. Patrzymy na siebie z Marianem pytającym wzrokiem. - Walimy przez tę mgłę - rzucam do Mariana. Wchodzimy przez ekran jak przez drzwi.

Ekspozycja handlowego Krakowa z XV wieku

Jakbyśmy się cofnęli w czasie. Dreptamy po szklanej podłodze, pod którą rozciąga się bardzo plastycznie uformowana mapa handlowych powiązań Krakowa z całą XV-wieczną Europą. - Ciekawe co się stanie jak stanę na Tatrach - mówię do Mariana. W tym samym momencie rozlega się wycie wiatru. Halny to nie jest, ale zaskakuje. Robię krok i staję na Krakowie. Z ukrytego głośnika wydobywa się hejnał z wieży Mariackiej. Wskakuję na morze, a w uszach rozlega się szum fal i jazgotanie mew. Jakby tego było mało na kolumnach, które stanowią podpory, wmontowano cztery ekrany dotykowe.

Łapki nas świerzbią więc macamy wszystkie po kolei. Przed naszymi oczami wyświetla się historia i rozwój krakowskiego handlu przez wieki. Marian, który od lat fascynuje się geologią, ciągnie mnie w stronę czegoś, co dla mnie wygląda jak kupa starannie ułożonej ziemi. - To historyczne warstwy z różnych epok. Taki ziemny świadek zmieniającej się historii - wyjaśnia Marian. Po kilku minutach udaje mi się wreszcie odciągnąć go od sterty różnobarwnego piachu. Zapuszczamy się dalej. Na ścianach oglądamy eksponaty w wiszących, półokrągłych, przezroczystych gablotach. Opowiadają historię znalezionych pod Rynkiem tysięcy przedmiotów.

Strefa dla dzieci

Po lewej stronie elegancko ułożona droga brukowa z XIII i XIV wieku. Po prawej specjalna strefa wyznaczona dla dzieci. W wydzielonej ściankami przestrzeni (ścianki też nie są zwyczajne, bo z jednej strony pokryte grafikami, a z drugiej zamieniają się w ekran, na którym ukazują się fragmenty legend o dawnym Krakowie i wawelskim Smoku), znajdą się stoliki, siedziska dla dzieci, pojemniki i meble do przechowywania zabawek edukacyjnych. - O! Są puzzle - pokazuję ręką układanki Marianowi.

Są również klocki, z których można zbudować sześć charakterystycznych dla Krakowa budowli m.in. Sukiennice czy kościół Mariacki. - Ty? Chyba się nie zamierzasz bawić klockami? - zawstydza mnie redakcyjny kolega. Prawdę mówiąc właśnie miałem taki zamiar, ale zrobiło mi się głupio i posłusznie dreptam za Marianem.

Osada

Docieramy do drewnianych chat osady wczesnośredniowiecznej. To tutaj stoją warsztaty złotnika i kowala. Na wmontowanej w ścianie plazmie oglądamy jak ręce tego pierwszego wytwarzają kabłączek. Są tutaj również siedziska do zajęć edukacyjnych. Maszerujemy dalej, wprost do rekonstrukcji płonących chat po najeździe Tatarów w 1241 roku. Płoną jak wtedy, ale na szczęście jest to tylko laserowa inscenizacja.

Cmentarzysko

- Niektórych ludzi chowano ze skrępowanymi rękami i nogami. Najwidoczniej, gdy jeszcze żyli, uważano ich za wampiry - wyjaśnia Marian. Oczywiście nie są to prawdziwe kości, ale zrobione z plastiku. Podziwiamy wyposażenie grobowe m.in. biżuterię, naczynia miniaturowe. Na ścianie tuż za grobami wyświetla się symboliczna scena, w której kobieta i dziewczynka, w strojach słowiańskich, składają kwiaty na kolejnym, już wirtualnym grobowcu.

Forum mutimedialne

Forum multimedialne pod fontanną i ekran panoramiczny. Czujemy jakbyśmy trafili do kina. Forum z salą konferencyjną jest miejscem dyskusji i wymiany wiedzy o dziejach Krakowa. Na wielkim panoramicznym ekranie oglądamy prezentację przypominającą, przy pomocy ikonografii i kilkunastu filmów, triumfalne wjazdy władców do Krakowa, hołd pruski, przysięgę Tadeusza Kościuszki i inne wydarzenia z dziejów miasta. Jakby tego było mało, w podziemne muzeum przy forum wpada światło słoneczne dzięki zaprojektowanej naprzeciwko bazyliki Mariackiej fontannie w formie wielkiego kryształu. I brzmi muzyka ułożona przez norweskiego kompozytora Biosphere. Acha! Wcześniej minęliśmy kodeks Behema, czyli powstały w 1505 roku dokument Krakowa zawierający treść nadanych mieszczanom przywilejów.

Strefa Kramów Bogatych

Ciągnie się równolegle do Sukiennic. To tutaj 700 lat temu handlowano towarami luksusowymi. XIII- wieczne, podświetlone kramy robią wrażenie. Piwnice kramów toną w przedmiotach wydobytych pod Rynkiem przez archeologów. Są one uporządkowane według cechów rzemieślniczych, które zajmowały się ich wykonywaniem, a dodatkowo uzupełnione ilustracjami z Kodeksu Baltazara Behema. Z Kramów Bogatych przechodzimy do piwnic Sukiennic, a tu w pięciu salkach możemy sobie wybrać film prezentujący dzieje Krakowa np. legendarny Kraków (zaczyna się od pogrzebu Kraka, a kończy na założeniu miasta, po lokacji) albo Kraków Królewski (poznajemy kolejnych władców, budowa fortyfikacji itp.). W zasadzie po filmie możemy już wyjść na zewnątrz. - Czekaj, czekaj- łapie mnie za rękę Marian i ciągnie na kładkę pod tzw. krzyżem Sukiennic. - Patrz - pokazuje ręką na czaszkę konia z XI wieku. Ale nie to mi chciał pokazać. W piwnicach podrugiej stronie znajduje się sklepik z pamiątkami i kawiarnia, w której Marian zapragnął napić się kawy.

Wielka Waga

Czyli miejsce gdzie ważono towary. Tego na razie jeszcze nie zobaczymy, bo nadal dopieszczają ją konserwatorzy. Planuje się, że zostanie otwarta w 2011 roku.

To już koniec, wracamy na powierzchnię. Warto było poświęcić prawie dwie godziny na zwiedzanie muzeum. - Wiesz co? Jak sobie przypomnę, że były plany żeby pod Rynkiem zbudować pasaż handlowy, to chce mi się śmiać - mówi Marian i patrzy mi w oczy. Obaj parskamy śmiechem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.