Facebook Google+ Twitter

W pierdlu jest ciężko żyć

Dziara na ręku nadal przypomina Jackowi o ciupie. I o naczelnych zasadach wśród więźniów: aby klawiszy zwalczać, nie kablować i z frajerami nie trzymać.

http://www.flickr.com/photos/remuz78/544459833/ / Fot. Huge EgoJacek to żywiołowy młody mężczyzna pełen uśmiechu. Mijając go na ulicy, nawet byś nie przypuszczał, że ten dwudziestokilkuletni chłopak już tak wiele przeszedł. - Nie miałem pełnej rodziny. Matula rozwiodła się z ojcem, kiedy miałem sześć lat, ponieważ ojciec był alkoholikiem - opowiada Jacek - Po prostu matula miała dosyć, bo ojciec to, co zarabiał, to przepijał. Wszystkie pieniądze.


Moja matula


Jacek został przy matce. Był jej oczkiem w głowie. Wszystko diametralnie się zmieniło, kiedy jego mama postanowiła powtórnie ułożyć sobie życie. - Kiedy miałem 11 lat, to moja matula poznała ojczyma. Drugi raz wyszła za mąż. I w tym momencie ja zacząłem się buntować. Od tamtej pory przebywałem w ośrodkach i w więzieniach. Po prostu byłem w takim buntowniczym wieku i nie mogłem tego znieść, że moja matula drugi raz wyszła za mąż - skarży się Jacek. Czy byłeś o nią zazdrosny? - No tak. Bo to był jakiś obcy facet. Na początku, to przychodził jako wujek. A później moja matula mówi, że biorą ślub. I później jedno dziecko, drugie, trzecie… - dodaje.

Uciekinier


Jacek stracił pozycję jedynego, ukochanego syna. Mama przestała poświęcać mu aż tyle uwagi. Była zajęta nową rodziną. Jacek, jako już nastoletni chłopiec, zaczął przeżywać okres buntu. - Zacząłem uciekać z domu. Było tak, że miesiąc, dwa mnie nie było. Miałem około 12 lat, kiedy pierwszy raz uciekłem. Czasami wracałem sam, czasami przyprowadzała mnie do domu policja - opowiada Jacek - Podczas nieobecności w domu byłem na swoim osiedlu. Spałem po kolegach, po opuszczonych budynkach. Jedzenie wynosiła mi z domu przyrodnia siostra. A co się działo, kiedy wracałeś do domu? - Mama pokrzyczała, a ojczym nic, bo się mnie bał. Nie wiem dlaczego, bo nic mu nie zrobiłem. Ja jak wcześniej wychodziłem, no to się w pokoju zamykał i nie wychodził - wspomina - Uciekałem, bo po prostu tak, jakbym nie mógł się z tym pogodzić, że mama miała nową rodzinę. A już później za każdym razem, to miałem takich kolegów, którzy pili i palili. I ciągnęło mnie w ich towarzystwo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Ciekawe, czy istnieje " gen alkoholizmu" -przypominają mi się jakieś sugestie, o których kiedyś czytałam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najlepsze stwierdzenie to piłem z głodu coś okropnego aż uwierzyć się nie chce alkohol w Polsce jest za darmo chyba?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst jest rewelacyjny. Nagroda jak najbardziej zasłużona.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Można żyć uczciwie i wylądować w" pierdlu",życie jest przewrotne i pełne niespodzianek.Nikt więźniów nie musi pilnować,Ci którzy siedzą na "otwartych" chodzą do pracy.A to ,że nie pracują nie jest ich winą.Każdy z nich ,nawet bezpłatnie poszedłby do pracy.
Więźniom nie żyje się lekko.A cała bajeczka i "otoczka" o świetnym jedzeniu i warunkach jest przesadzona.

Komentarz został ukrytyrozwiń

pytanie retoryczne " a czy ma byc lekko ?",
ja osobiscie i sadze, że wiekszosc ( mam nadzieje) 50 lat przeżyłem uczciwie i w "pierdlu"
za przeproszeniem nie byłem a tez miałem dzieciństwo trudne ( ale o mnie przeciez nikt nie napisze), za artykuł dałbym -5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Panem Tadeuszem, praca wiele by mogła ich nauczyć. Była ku temu okazja w ostatnich dniach... Przy powodzi każda para rąk by się przydała do pomocy... Pewnie jedynym problemem byłoby to, kto by więźniów miał pilnować... W jakiś sposób powinni zapracować na swój "więzienny byt", wszak ktoś musi za to płacić...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uważam, że więźniom się żyje za lekko. Oni, jak każdy inny obywatel społeczności powinni na siebie zarobić. Państwo powinno im stworzyć do tego warunki. Myślę, że praca miałaby dodatni wpływ na psychikę, morale i na cała postawę delikwenta. To, że więźniowie nie pracują, jest wielkim błędem demokracji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ee, chyba nie jest tak źle - aresztowani jedzą szyneczki i polędwiczki - link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja mam nadzieję ,że Jacek zmieni się na lepsze .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cierpią nie tylko osadzeni, ich najbliżsi także - link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.