Facebook Google+ Twitter

W pogoni za Euro

Prawie rok temu UEFA przyznała Polsce i Ukrainie prawo do organizacji piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku. Dziś każdy zastanawia się, czy w ogóle warto jest jeszcze w tym kierunku coś robić.

 / Fot. logo Euro 2012Pamiętam chwilę, gdy oglądając telewizję i słuchając radia miałem w oczach łzy, a w głowie niedowierzanie. Jak to - tak wielki świat zawita do nas - do Polski - na peryferie Europy? Pamiętam również radość ludzi, gdy każdy mówił, że za jakiś czas będzie można obejrzeć coś innego niż obrady sejmu lub kolejne spory o lustrację.

Pamiętam również moment, gdy kolejni ministrowie przeprowadzali kolejne konferencje prasowe, opowiadali, jakie mają plany, co chcą zbudować. Wmawiano nam, ile kilometrów autostrad i linii kolejowych ma powstać, ile lotnisk, dworców i ulic ma zostać wyremontowanych. Sumy, które wymieniał ówczesny premier Jarosław Kaczyński przyprawiały wprost o zawrót głowy szarego człowieka. Powoływano specjalne komisje, ogłaszano kolejne projekty, planowano zmianę przepisów.

Od tamtego dnia wiele się jednak zmieniło, szkoda tylko, że nie w tej ważnej sprawie. Zmienili się ministrowie, zmienił się rząd, zmienił się klimat, nie zmieniło się tylko nic w przygotowaniach.

UEFA kolejny raz pogroziła nam palcem. Według najnowszego raportu tylko trzy polskie miasta w ogóle robią coś, by turniej ten jednak się odbył. Największe problemy ma oczywiście... Warszawa.

Nie chcę z tego miejsca krytykować PiS-u ani PO, nie chcę rzucać oskarżeń, nie chcę przeklinać. Chcę tylko zapytać, dlaczego na całym świecie jest normalnie, a u nas nigdy nie można zrobić nic dla zwykłego człowieka? Dlaczego Warszawa to miasto, gdzie zawsze jest ze wszystkim problem? Każdego dnia jadę pociągiem i zamiast budowy stadionu oglądam stare śmietnisko, blaszane budki i ganiających za czymś ludzi. Skłania mnie to do zastanowienia się nad tym, czy warto jednak było w ogóle starać się o organizację tych mistrzostw. Dlaczego?

Po pierwsze drogi - jak mamy wybudować setki kilometrów rocznie skoro teraz budujemy kilka kilometrów? Po drugie - jak zbudować stadiony, wyremontować lotniska, zbudować dworce, skoro załatwienie zwykłego pozwolenia zajmuje miesiące i jest to biurokratyczna udręka. Po trzecie - jak przełamać złą wolę tych, którzy decydują o tym wszystkim? Dlaczego jest tak, że kolejni politycy tylko rozmawiają i rozmawiają, ale z tych rozmów kompletnie nic nie wynika?

Zwykły człowiek tylko się temu przygląda i zastanawia się, na czym wszystkim polega ta szopka, bo chyba inaczej nie można tego nazwać. Rozważając ten problem doszedłem do wniosku, że kolejna wielka szansa ucieka nam przez palce, a następnej możemy już nigdy nie dostać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

"Ludzie, nie jest najlepiej, ale nie popadajmy w taki śmieszny nastrój! Zostały 4 lata, a piszesz jakby Euro miało zacząć się za miesiąc."
ok pozostały 4lata, ale jak wiemy budowa infrastruktury nie trwa poł roku,czy rok, a UEFA od dawna
już nas upomina.

"A ja mam pytanie, co Ty robisz dla innych, dla Polski, dla siebie samego żeby było lepiej w tym kraju? To proste. Nic nie robisz, tylko wymagasz. To właśnie różni nas Polaków od innych nacji"
co do tego całkowicie się zgadzam.Wszystkich krytykujemy, a jedyne co robimy to: praca, dom ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Troszkę infantylny ten tekst. Wczoraj zresztą sam pisałem o najnowszym raporcie UEFA w sprawie przygotowań Polski do Euro. Tam padły konkretne liczby, tutaj czytam: dlaczego? kto winny? itd.

"Dziś każdy zastanawia się, czy w ogóle warto jest jeszcze w tym kierunku coś robić."

Ludzie, nie jest najlepiej, ale nie popadajmy w taki śmieszny nastrój! Zostały 4 lata, a piszesz jakby Euro miało zacząć się za miesiąc.

"Chcę tylko zapytać, dlaczego na całym świecie jest normalnie, a u nas nigdy nie można zrobić nic dla zwykłego człowieka?"

A ja mam pytanie, co Ty robisz dla innych, dla Polski, dla siebie samego żeby było lepiej w tym kraju? To proste. Nic nie robisz, tylko wymagasz. To właśnie różni nas Polaków od innych nacji.

Kiedyś prezydent USA (niestety nie pamiętam który) wizytując siedzibę NASA spotkał na korytarzu sprzątacza (wszyscy wiemy z filmów jak to wygląda, ogromne wózki, szmaty, mopy). Zapytał go: Co tu robi? Ten odpowiedział, że pomaga Stanowm Zjednoczonym wysłać człowieka na księżyc.

Dopóki Polacy nie pojmą o co w tej anegdocie chodzi - NIC się nie zmieni!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.