Facebook Google+ Twitter

W pogoni za prezentem, czyli przedświąteczny niesmak

Barwne szopki, jasełka: wszystko wygląda bardzo pięknie. Tłumy ludzi, roześmiane twarze, kolorowe światła i dobroduszna twarz Świętego Mikołaja. Kulisy takich imprez wyglądają jednak różnie.

W hipermarketach i reklamach święta goszczą już od listopada, ale tak naprawdę dopiero w dniach bezpośrednio poprzedzających Wigilię atmosfera świąteczna wkracza pełną parą. Nie tylko za sprawą zakupów, pieczenia ciast i ubierania choinki. Barwne szopki, jasełka i inne atrakcje organizowane we wszystkich miastach Polski przyciągają zaciekawionych i łaknących świątecznej atmosfery przechodniów. Wszystko wygląda pięknie: tłumy ludzi, roześmiane twarze, kolorowe światła i dobroduszna twarz Zdjęcie ilustracyjne - nie przedstawia opisywanej w tekście sytuacji / Fot. Mikołaj Suchan/DzŚwiętego Mikołaja. Kulisy takich imprez wyglądają jednak różnie. Szczęśliwi ci, którzy ich nie znają.

Siedemnaście metrów choinki i prezentów moc


23 grudnia pod Oknem Papieskim na ulicy Franciszkańskiej w Krakowie stanęła olbrzymia, licząca sobie 17 metrów choinka. Kardynał Dziwisz w asyście kilku tysięcy przedszkolaków zapalił lampki na drzewku. Całość uświetniały śpiewy najmłodszych oraz występ kapeli góralskiej z Raby Wyżnej. Uroczystość, która z założenia miała dać najwięcej radości dzieciom, wzbogaciła również akcja rozdawania prezentów.

To, że sprawne i uczciwe rozdanie paczek w grupie kilku tysięcy dzieci nie należy do zadań prostych jest sprawą oczywistą. Przedszkolaków wprawdzie podzielono na sektory oznaczone odrębnymi kolorami, rozdając wśród najmłodszych kolorowe plakietki, dzięki którym łatwiejsza miała być identyfikacja dziecka, ale wiadomo - tłum robi swoje. Przy sektorach stróżowały skrzydlate anioły, których zadanie polegało na wydawaniu paczek podchodzącym przeważnie w asyście dorosłych dzieciom. Ponieważ teren imprezy był ogrodzony, a wejść pilnowali ochroniarze i policja, wszystko wydawało się jasne. Według moich informacji, poza ogradzające plac barierki wpuszczane miały być tylko grupy z przedszkoli, które na uroczystość zostały zapisane. Początkowo tak to właśnie wyglądało: po prezenty zgłaszali się najmłodsi, których czapki bądź kurtki zdobiły kolorowe plakietki. Wkrótce jednak zaczęły się komplikacje, które trwały przez co najmniej połowę akcji rozdawania podarunków.

Prezent dla nieobecnego wnuczka


Zaczęło się niewinnie: od czasu do czasu podchodził jakiś samotny dorosły, twierdząc że ma w domu chore dziecko, które przyjść na imprezę nie mogło i bardzo czeka na podarunek. Ponieważ paczek z założenia było więcej niż potencjalnych odbiorców, większość domniemanych rodziców odchodziła z reklamówką w ręku. W którymś jednak momencie pojawił się pan, od którego mocno zalatywało alkoholem; potem przydreptały starsze panie, które o istnieniu plakietek nie miały pojęcia, domagały się natomiast wydania prezentów dla ich wnucząt, bo "co to wam szkodzi kilka paczek mniej". O ile nachalnym babciom łatwo było odmówić, trudniej przedstawiała się sytuacja ludzi, którzy przyprowadzali ze sobą dzieci. Nie będąc uczestnikami imprezy, zachowywali się, jakby mieli ochotę wydrapać nam oczy, a zdania typu "proszę mi dać" albo "jak wam nie wstyd dziecku żałować" (wypowiadane w obecności dzieci i wnucząt) były na porządku dziennym. Do kulisowych historii przejdzie zapewne akcja upartej babci, która w imieniu wnuczki odwiedziła wszystkie sektory, a potem, dźwigając kilka reklamówek z łakociami, wymaszerowała z terenu imprezy.

Pedagogiczne podkradanie


Cóż, naciągaczy polujących na wszystko, co mogą dostać za darmo można spodziewać się wszędzie. Zapewne w ich gronie było też kilka osób biednych, wobec których w całej tej sytuacji trudno stosować jednoznaczne kryteria. Kilkakrotnie jednak zdarzyło się coś, co wprawiło mnie w osłupienie: widok pań opiekunek, które za plecami wydających paczki aniołów wykradały ze stosu prezentów reklamówki na oczach dzieci budził niesmak, który rzuca w zapomnienie wszelkie jawne próby naciągnięcia.

Zaczepiłam jedną z takich pań. - Ja dla koleżanki biorę - odpowiedziała szybko pani pedagog i oddaliła się szybkim krokiem, popychając przed sobą grupkę dzieci.

A miało być pięknie


Miało być pięknie i świątecznie. Mam szczerą nadzieję, że dla wielu uczestników imprezy - zwłaszcza tych najmłodszych - tak właśnie było. We mnie - jednym ze stróżujących tego wieczoru aniołów - pozostał jednak niesmak. Pojawiło się również pytanie, czy organizowanie takich imprez w ogóle ma sens. Bo przecież z definicji uczestniczyć w niej będą tylko niektórzy. Pozostanie zawsze ogromna grupa ludzi, którym nie sposób wytłumaczyć, że znajdujące się pod ich opieką dzieci nie dostaną prezentu, bo brakuje im obowiązującej na terenie uroczystości plakietki. Będzie mnóstwo wątpliwości co do tego, czy aby słusznie część paczek powędrowała do domów anonimowych, przypadkowych osób, które reklamówki zawierające zaledwie kilka opakowań łakoci zwyczajnie sobie wyprosiły. Paczki, które pozostały, miały trafić do domu dziecka. A może, zamiast wątpić w człowieka i machać z rezygnacją ręką, należałoby usiąść i pomyśleć, jak zorganizować taką uroczystość w roku przyszłym tak, by wykluczyć tegoroczne błędy?

Paniom wychowawczyniom, które wróciły wczoraj do domu obładowane paczkami życzę oczywiście smacznego. Dodam jeszcze tradycyjne "wesołych świąt" wraz z życzeniami uczciwego, gwarantującego spokój sumienia życia w nadchodzącym roku 2008.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

witam prosze o paczki dla biednych dzieci łukasz kazimierczak ulica dworcowa33/3 biały bór kod78-425, agnieszka KRYSTIAN zawół ulica koscielna22/8 aleksandrów-kuj kod 87-700 nawet w sierpniu grali we filmie dostali60ałoty byli w gazetach w tv trwam korzystaja z opieki spłecznej prosze o pomoc o paczke dla nich beda sie cieszyc pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

witam prosze o paczki dla biednych dzieci łukasz kazimierczak ulica dworcowa33/3 biały bór kod78-425, agnieszka KRYSTIAN zawół ulica koscielna22/8 aleksandrów-kuj kod 87-700 nawet w sierpniu grali we filmie dostali60ałoty byli w gazetach w tv trwam korzystaja z opieki spłecznej prosze o pomoc o paczke dla nich beda sie cieszyc pozdrawiam prosze o pomoc dla tych biednych dzieci

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.12.2007 23:41

Ważne spostrzeżenia, ale czy to nie zaważy na wizerunku kard.Dziwisza?
Agato, czy nie mogłabyś mi sprawić noworocznego prezentu wyrażając swoją opinię na temat mojego inaugurującego artykułu, który własnie się ukazał, proszę. Twoja opinia byłaby dla mnie bardzo cenna....gdybyś zechciała...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ok, ok - generalnie wygladalo to tak, ze aparatu nie byloby gdzie trzymac - mialam na sobie powloczysta szate anielska. Bez kieszeni, za to ze skrzydlami ;) W zasadzie to nawet okularow nie wolno mi bylo miec, ale jako ze mam -10 ciezko byloby to zorganizowac :)

Choc teraz mysle, ze lepszy niz Santa Claus bylby tu jakis tlum babc z paczkami ;) Z dwojga zlego ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie pozwoliliby Ci wejść z aparatem? To pokaż organizatorom, czym to się kończy ;) Podejrzeniami, że Dziwisz promuje Cola-Clausa ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta, z aparatem sie nie dalo ;-) Nawet komorka by nie przeszla ;-)

Co do segregacji: ja mam bardzo mieszane uczucia i ciagle ostro sie nad tym zastanawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Helena, z segregacją skojarzyło mi się to zdanie "O ile nachalnym babciom łatwo było odmówić, trudniej przedstawiała się sytuacja ludzi, którzy przyprowadzali ze sobą dzieci."
Jasne że chodziło o segregację dzieci. Bo skoro chodziło o wspólne dziecięce kolędowanie pod oknem papieskim, to mogło się zdarzyć, że rodzice przechodzący z dziećmi widząc taką imprezę, postanowili tam podejść z dziećmi.

Ja wprawdzie jestem z Warszawy, ale potrafię zrozumieć, że dla Krakowiaków
"kolędowanie dzieci pod oknem papieskim" oraz "impreza tylko dla wybranychi" to pojęcia sprzeczne.
W telewizji w każdym razie dają nam do zrozumienia, że to jest dla Was bardzo szczególne miejsce, ale może to tylko taki kit...

Cieszę się, że ten właściwy św. Mikołaj nie nawiązywał do Coca-Colowego krasnala. Ale w takim razie Ula - co to ma być, żeby anioł z W24 latał bez aparatu, ryzykując że potem jego artykuł zostanie zilustrowany zdjęciem nie na temat ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto: to fakt, zdjęcie dołączone do tekstu dodane zostało przez redakcję (prosiłam w miarę możliwości do dołączenie jakiejś fotki). Co wyjaśnia jego opis :)

Hrabianko - nasz sektor był blisko wyjścia (nie wiem jak inne) i przedszkolanki wychodzące z terenu imprezy przechodziły przy "tylnej części" stosu paczek. Widziałam w sumie trzy sytuacje podkradzenia paczek. I wiem, że to niknie w morzu tych, którzy byli ok. Przeraża mnie fakt, że ludzie w ogóle potrafią się tak zachować wobec dzieci (które były naprawdę bardzo uczciwe - kilka razy gdy w pobliżu kręciło się jakieś dziecko i wyciągałam w jego kierunku reklamówkę, malec tłumaczył, że dziękuje, bo już dostał :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Idea imprezy była taka, że pod oknem papieskim zaproszone dzieci z domów dziecka, przedszkoli i świetlic miały zaśpiewać kilka kolęd. Naturalnym jest, że powinny dostać za to jakiś mały, słodki podarunek tym bardziej, że były naprawdę bardzo zaangażowane. Co istotne: nie chodziło o rozdanie dzieciom prezentów (żeby to zrobić można pojechać do przedszkoli czy domów dziecka z upominkami jak zauważyła Marta), ale o wspólne kolędowanie i przybliżenie dzieciakom sylwetki Jana Pawła II.
Jasnym jest, że dla bezpieczeństwa dzieci i porządku wszystko musiało podzielone i ogrodzone (kto pracował kiedykolwiek z przedszkolakami wie, że niewiele potrzeba, żeby się maluch natychmiast zaplątał do jakiejś "innej grupy" albo zwyczajnie zagapił i zgubił, zaś kolorowe plakietki ułatwiały tylko zadanie bo panie przedszkolanki wiedziały w którą stronę kierować się z dziećmi po odbiór słodkich upominków), więc nie rozumiem powyższych obiekcji.
Nie wiem też o jakiej "segregacji" mówisz Marto? Każdy mógł sobie pośpiewać, ale upominki były dla dzieci - to chyba zrozumiałe. Zostało ich na tyle, że jeśli "nawinął" się też jakiś indywidualny widz z dzieckiem mógł także liczyć na paczuszkę. Na koniec dodam, że zdjęcie dołączone do artykułu to nie żadne "real photo" (co chyba widać),a Mikołaj był prawdziwy i z pastorałem. Raczej głupio byłoby, gdyby Dziwisz stał na scenie obok czerwonego skrzata coca-coli.
W kwestii pań wychowawczyń też właściwie nie do końca się zgadzam. Przy moim punkcie żadna pani nie próbowała "zwinąć" paczki i mam nadzieję, że autorka artykułu naprawdę coś takiego widziała, a nie tylko spekuluje. Panie może nie były najsympatyczniejsze, ale ja wiem, czy od razu kradły? Poza tym to niedobrze, że kilka nie do końca uczciwych osób rzuca cień na całą resztę. Jak powiedziałam powyżej: zostało trochę paczek, więc niech wszystkim co wzięli "za dużo" wyjdzie na zdrowie; są w końcu Święta :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zawsze staram się nie wyciągać pochopnych wniosków, ale co pań wychowawczyń sytuacja niestety jest jasna...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.