Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > W pogoni za sprawiedliwością

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 10pkt

Oceń:

W pogoni za sprawiedliwością


Czy zdarzyło się Wam kiedyś historia, która nie mieści się w głowie? Czy byliście kiedyś bezradni i nikt nie chciał Wam pomóc? Mnie „takie coś” zdarzyło się nieco ponad 2 tygodnie temu.Teraz gdy emocje już opadły, zamierzam się z Wami podzielić swoimi przeżyciami.

Nie jestem (jeszcze) nikim z rodziny, nie mam prawa do dowiadywania się o stan zdrowia tak bliskiej mi osoby... Studia w innym mieście, rodzice daleko, to kto do cholery ma się dowiadywać o stan chorego? To nie koniec absurdów w szpitalu. Łukasz od razu został zaszufladkowany jako zbir. Na obchodzie pielęgniarka do lekarza: To ten z juwenaliów. Skoro pobity, to jakiś zawadiaka, nie warto się nim zajmować? Szkoda tylko, że Łukasz na co dzień jest uosobieniem spokoju...

No nic, szpital był, Łukasz na obserwacji jakiejś był. Na odchodne pielęgniarka stwierdziła "Tylko przespać się do szpitala przyszedłeś". Szkoda słów. Niektórzy ludzie minęli się po prostu z powołaniem i nie powinni pracować w obranym przez siebie zawodzie.

W poniedziałek, jak tylko Łukasz wyszedł ze szpitala, odebrał wszystkie papiery i zrobił obdukcję, wybraliśmy się wszyscy na komisariat złożyć zeznania. Na pierwszy (i jak się później okazało na ostatni) ogień poszedł Łukasz. Wiadomo, poszkodowany, najwięcej ma do powiedzenia (mimo że sam dużo nie pamięta). Po półgodzinnym oczekiwaniu wezwała go policjantka. Nie minęło piętnaście minut, gdy Łukasz pojawił się w drzwiach. No i co? Nic. To nie było pobicie. To niby co to było? Naruszenie nietykalności cielesnej. Jak później wyjaśnił, to była sytuacja jeden na jeden. Policja nic z tym nie zrobi. Łukasz może co najwyżej wystąpić do sądu ze sprawą cywilną, oczywiście na swój koszt.

A podobno jeżeli dostaje się zwolnienie lekarskie powyżej siedmiu dni (Łukasz otrzymał czternaście), to od razu występek kwalifikuje się do postępowania prokuratorskiego. Zgłoszenie się na inny komisariat też nic nie dało. Powiedziano nam, że koledzy z poprzedniego komisariatu, na który się zgłosiliśmy, muszą sporządzić protokół, spisać zeznania. Nikt tego nie uczynił. Łukasz odsyłany z jednego komisariatu na drugi, stawał się coraz bardziej bezsilny. A my razem z nim.

Złość. Bezsilność. Niedowierzanie, że taki czyn nie jest karalny. Ktoś bezprawnie chodzi sobie po ulicy. Maszynka do bicia, bezmózgowy osiłek. A co z konstytucyjnym zapisem o prawie do ochrony zdrowia? Każdy może bić kogo popadnie, a nikt z tym nic nie zrobi? Gdzie sprawiedliwość? Iść do sądu? Ganiać na rozprawy przez rok albo i więcej, a w tym czasie bokser, albo jego koledzy nas znajdą i dopiero będzie nieciekawie. Taka jest Polska.

A jak pobiją (rzekomo) Cugier-Kotkę, to od razu policja i wszyscy dokoła stają na równe nogi. A jak jest się zwykłym obywatelem, to trzeba sobie radzić samemu. Co z tego, że nie czuję się bezpieczna na własnym osiedlu, że jak widzę łysego osiłka to przechodzą mnie dreszcze. Ktoś powie
trzeba było nie zrywać plakatu. Jak wcześniej wspomniałam, czasu się nie cofnie. Można było zadzwonić na policję, straż miejską, zwrócić uwagę, cokolwiek, ale nie wzywać bodyguarda.

Judyta Rykowska OFFline profil autora

Autor: Judyta Rykowska

Napisz do autora

Artykuły (128) Galerie (46) Średnia ocen (4.43)

Wiek: 25 | Miejscowość: Poznań | Kraj: Polska

O mnie: Długopisowa kleptomanka. Pożeraczka książek i filmów. Otwarta na każdą muzykę i nowe doznania. Z głową pełną poezji podąża przez świat. Uzależniona od miłości, kota i internetu.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 12

Sortuj komentarze:

Autor usunął profil 14.06.2009 12:12

Ocena: Ocena pozytywna 80 Ocena negatywna 61

Małgosiu, napisałem przecież żem czepialski ;) Napisałem też, że przedstawione zaniedbania służb są jednoznaczne. Oczywiście też obie sprawy są nie do porównania. Jednak dla mnie pokazują one coś głębszego. Znieczulice wobec prawa wszystkich, także nas. Oczywiście dopóki to my nie jesteśmy pokrzywdzeni. Zauważ też co się stało po akcji z plakatem: "Kilka zdjęć, trochę śmiechu jak to na juwenaliach.".

I napiszę jeszcze raz: "Nie atakuję Autorki. Nie znam Jej, nie wiem jaką osobą jest, jak żyje. Ale w związku z opisaną historią podsuwam coś nad czym warto się zastanowić. Może to Autorki dotyczy, może nie.". Ale na pewno dotyczy sporej części społeczeństwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Młynek 05.07.2009 08:20

Ocena: Ocena pozytywna 76 Ocena negatywna 68

A ja myślę Tomaszu, że nie zrozumiałeś przesłania tego artykułu. Czepiasz się boś czepialski, ale szukasz dziury w całym. Chodzi przecież tutaj o szkodliwość społeczną czynu. Takie pobicie mogło się tragicznie zakończyć, a zerwanie plakatu najwyżej zaśmieceniem ulicy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.