Facebook Google+ Twitter

W pogoni za sprawiedliwością

Czy zdarzyło się Wam kiedyś historia, która nie mieści się w głowie? Czy byliście kiedyś bezradni i nikt nie chciał Wam pomóc? Mnie „takie coś” zdarzyło się nieco ponad 2 tygodnie temu.Teraz gdy emocje już opadły, zamierzam się z Wami podzielić swoimi przeżyciami.

Poznań. Juwenalia. Właściwie dopiero ich początek. Uradowana, przebrana za Pipi Langstrump, z drutami we włosach i przezabawnej kiecce w kratkę wybrałam się ze znajomymi na pochód juwenaliowy. Nic nie zapowiadało tragizmu tamtego wieczora. Wracając z uroczystości przekazywania kluczy do miasta studentom, a dokładniej odprowadzając około godziny 23 koleżankę do tramwaju zdarzyło się coś, co zdecydowało o skutkach wspomnianej nocy...

Jak dziś pamiętam zapewnienie przedstawiciela żaków, zwracającego się do wiceprezydenta Poznania: Obiecujemy, że oddamy miasto w prawie nienaruszonym stanie... Nie wiem co podkusiło mojego chłopaka,
może procenty uderzyły do głowy, może chęć popisania się przed znajomymi, w każdym razie: stało się. Naruszył czyjeś dobro, zerwał plakat wyborczy Sylwii Pusz, przedstawicielki Centrolewicy. Kilka zdjęć, trochę śmiechu
jak to na juwenaliach. Po chwili Łukasz odłożył plakat, nie zniszczył go, nie popisał, po prostu zerwał ze słupa... Wiadomo, to nie było zgodne z prawem. Czasu się nie cofnie. Gdybanie nic nie zmieni. Widocznie tak miało być.

Wszystko to działo się przy pobliskim sklepie monopolowym, wówczas jeszcze otwartym. Ola,
koleżanka, która była tego wieczoru z nami, zauważyła dziwne zachowanie właściciela owego sklepu; wyszedł przed wejście, nie zwrócił nam uwagi,
jedynie wyjął telefon i do kogoś zadzwonił.

Poszliśmy dalej, byliśmy już praktycznie pod blokiem. Wtem nie wiadomo skąd pojawił się wielki mężczyzna, wyraźnie zażywający jakieś sterydy. Podszedł od razu do Łukasza, zadał mu pytanie: To Ty zerwałeś ten plakat? Nie czekając na odpowiedź
uderzył dwa razy pięścią w twarz zaskoczonego chłopaka. Byłam w szoku. Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę. Mignął mi widok chwiejącego się Łukasza, chwilę później upadającego i uderzającego głową o chodnik. Osiłek w sekundę później zjawił się naprzeciwko mnie. Bałam się ogromnie. Jednocześnie nie byłam w stanie wykonać żadnego ruchu, nie potrafiłam wydobyć z siebie ani słowa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

A ja myślę Tomaszu, że nie zrozumiałeś przesłania tego artykułu. Czepiasz się boś czepialski, ale szukasz dziury w całym. Chodzi przecież tutaj o szkodliwość społeczną czynu. Takie pobicie mogło się tragicznie zakończyć, a zerwanie plakatu najwyżej zaśmieceniem ulicy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.06.2009 12:12

Małgosiu, napisałem przecież żem czepialski ;) Napisałem też, że przedstawione zaniedbania służb są jednoznaczne. Oczywiście też obie sprawy są nie do porównania. Jednak dla mnie pokazują one coś głębszego. Znieczulice wobec prawa wszystkich, także nas. Oczywiście dopóki to my nie jesteśmy pokrzywdzeni. Zauważ też co się stało po akcji z plakatem: "Kilka zdjęć, trochę śmiechu jak to na juwenaliach.".

I napiszę jeszcze raz: "Nie atakuję Autorki. Nie znam Jej, nie wiem jaką osobą jest, jak żyje. Ale w związku z opisaną historią podsuwam coś nad czym warto się zastanowić. Może to Autorki dotyczy, może nie.". Ale na pewno dotyczy sporej części społeczeństwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dziękuję Gosiu za zrozumienie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomku, czepiasz się troszkę. Przecież Łukasz trafił do szpitala, po wyjściu poszedł na policję, nie mógł wcześniej. Jasne, że Judyta nie pochwala tego, co zrobił jej chłopak, ale zwróć uwagę na coś takiego jak szkodliwość czynu. Pomiędzy zerwaniem plakatu a pobiciem, które mogło skończyć się o wiele gorzej, jest taka drobna przepaść jakby. Artykuł pokazuje też problem w służbie zdrowia, gdzie pobitego w sumie nie chcieli brać do szpitala... A takiego pijaczka, co leży na ulicy, to opatruje erka, przyjeżdża policja i wiszą nad nim pół godziny...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.06.2009 11:52

Zostało powiedziane podczas zeznań, bo powiedziane zostać wtedy musiało. Chodziło o to, że gdy zobaczyłaś co Twój kolega robi, czy zgłosiłaś to... Albo chociaż próbowałaś go powstrzymać, a potem zrobiłaś mu kazanie na ten temat. Nie musisz odpowiadać - wskazówki są w tekście, a odpowiedź powinna interesować Ciebie, nie mnie. Dodam tylko, że tak jak oburzające jest to, że nikt nie wyciągnął konsekwencji wobec "karka", tak samo oburzające jest że nie zrobiono tego wobec Twojego kolegi.

O co w tym wszystkim chodzi? Po co piszę te bzdury? Chodzi o to, by zwrócić uwagę na naszą znieczulicę wobec łamania prawa przez innych. Mamy to wszystko w nosie, dopóki nie działa ktoś bezpośrednio na naszą niekorzyść. A wtedy się oburzamy, że nikt nic nie robi. Tak jak policjant, lekarz, tak samo my.

Na koniec. Nie atakuję Ciebie. Nie znam Cię, nie wiem jaką osobą jesteś, jak żyjesz. Ale w związku z opisaną historią podsuwam coś nad czym warto się zastanowić. Może to Ciebie dotyczy, może nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

oczywiście zgłoszone to było na policję, przy zeznaniu Łukasza, jednakże nie wyciągnęli żadnych konsekwencji (ani z zachowania Łukasza ani tego "karka")

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.06.2009 00:57

Zauważyć może zauważyłaś pani Judyto, ale czy zgłosiłaś to na policję? Czepiam się bom czepialski.... i lubię spojrzeć na sprawę zawsze od nietypowej strony.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Smutna rzeczywistość, niestety. Pozostaje się cieszyć, że Łukasz wyszedł z tego bez większego uszczerbku na zdrowiu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomaszu, zauważyłam, że to niezgodne z prawem (i tego nie pochwalam) więc nie wiem czego się czepiasz

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.06.2009 14:30

Ludzie, jak ludzie - zawsze znajdą się idioci. Czy to w policji, czy w szpitalu. Tutaj nie ma pola do dyskusji.

> Kilka zdjęć, trochę śmiechu jak to na juwenaliach.

To nie jest trochę śmiechu tylko czyn karalny. I to wysoką grzywną. Radzę się nad tym zastanowić następnym razem... U innych winę się widzi zawsze, u siebie albo wcale, albo się ją marginalizuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.