Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

184081 miejsce

W Polsce były już procesy o znieważenie prezydenta

Pierwszy proces o publiczne znieważenie urzędującego prezydenta Lecha Kaczyńskiego odroczono do 26 września. Oskarżony, bezdomny z Dworca Centralnego, nie stawił się na rozprawę.

Prokurator Urszula Mironczuk w sali Sądu Okręgowego, gdzie miał rozpocząć się proces bezdomnego Huberta H., oskarżonego o znieważenie prezydenta RP. 31-letni Hubert H. nie stawił się w sądzie. Proces odroczono do 26 września. Hubertowi H. grozi do trzech lat więzienia. fot. PAP/Andrzej Wiktor Oskarżony o popełnienie tego przestępstwa jest Hubert H., bezdomny z Dworca Centralnego. Grozi mu do trzech lat wiezienia. Oskarżony nie stawił się na dzisiejszą rozprawę, wysłano za nim list gończy. Wydarzenie, o którym pierwsza poinformowała Gazeta Wyborcza, miało miejsce kilka dni po zaprzysiężeniu Lecha Kaczyńskiego na urząd prezydenta. Nietrzeźwy włóczęga miał wypowiedzieć kilka obrażliwych słów pod adresem głowy państwa, w czasie legitymowania go na dworcu przez policjantów. Kancelaria Prezydenta twierdzi, że nie miała wpływu na wszczęcie postępowania, które zostało podjęte z urzędu. Natomiast wczoraj minister Ziobro zlecił zbadanie sprawy Prokuraturze Krajowej.

Sprawa ta budzi poważne pytanie o sens wszczynania procesów karnych w podobnych przypadkach. Trzeba podkreślić, iż jeżeli w ogóle taki artykuł w kodeksie karnym ma być, to powinien rzeczywiście służyć ochronie interesów Rzeczypospolitej, musi więc być stosowany w sposób wyważony i wyłącznie w wyjątkowo poważnych sytuacjach. Z pewnością z tego typu sytuacją nie mamy do czynienia, kiedy bezdomnemu po pijanemu wyrwało się parę gorzkich słów. Nawet jeżeli były one obrażliwe w stosunku do prezydenta.

– Działanie policji oraz prokuratury w sprawie jest zupełnie nieproporcjonalne do ewentualnych celów, jakim mogą służyć przepisy chroniące głowy państwa przed zniewagą – komentuje Adam Bodnar, prawnik, który śledzi tę sprawę w imieniu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Wystarczyłby zwykły mandat, odwiezienie do izby wytrzeźwień czy upomnienie. Władza publiczna doprowadziła jednak do powstania sprawy, która przynosi jej więcej wstydu, niż służy jakiemukolwiek interesowi publicznemu. Przepisy dotyczące odpowiedzialności za znieważenie głowy państwa obowiązują w wielu krajach europejskich, lecz są praktycznie niestosowane. Uważa się je za przeżytek poprzedniej epoki, która charakteryzowała się odmienną relacją pomiędzy jednostką a państwem – dodaje.
Nadzieja w tym, że sąd wykaże się rozsądkiem i wybrnie z tej sprawy przyzwoicie.

Prezydenckie potyczki


Podobna sprawa, dzisiaj już nieco zapomniana, miała miejsce za prezydentury Lecha Wałęsy. Dozorca z Pińczowa Stanisław P. będąc pod wpływem alkoholu, powiedział na przystanku autobusowym kilka niecenzuralnych słów pod adresem ówczesnego prezydenta. Wyrok jednego roku pozbawienia wolności wydano wtedy na podstawie obowiązującego wówczas kodeksu karnego z 1969 r.: „Kto publicznie lży, wyszydza lub poniża Naród Polski, Polskę Rzeczpospolitą Ludową, jej ustrój lub naczelne organy, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”. W innej sprawie studenci zostali skazani za znieważenie tego samego prezydenta, gdyż rozprowadzali ulotki pomawiające go o współpracę z SB.

Podobne kwestie nie ominęły też prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. W 2003 r. sąd uznał za znieważenie obrzucenie prezydenta jajkami przez działaczy Radykalnej Akcji Antykomunistycznej.

Natomiast w 2005 r. warszawska prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa o znieważenie prezydenta Kwaśniewskiego przez Jarosława Kaczyńskiego. Kaczyński przy okazji obchodów zakończenia II wojny światowej stwierdził, iż Kwaśniewski nie powinien w nich uczestniczyć, gdyż "Moskwa dysponuje takimi dokumentami dotyczącymi przeszłości prezydenta, które go czynią niesuwerennym w jego decyzjach".

W tym samym roku odmówiono wszczęcia śledztwa po artykule "Wprost". Prezydent Kwaśniewski widniał na głównej stronie tygodnika jako Aleksander K. - "prezydent wszystkich aferzystów".

Znieważenie a wolność słowa


Przepisy dotyczące znieważenia są w dużej mierze nieostre. Pozostawiają dużo swobody na subiektywność i nadinterpetację. Istnieje grożba ich wykorzystywania pod byle pretekstem. To co dla jednych może być zniewagą i pomówieniem, nie musi być tak samo odbierane przez innych.

W sposób szczególny ma to odniesienie do osób publicznych. Nie mogą być przeczulone na swoim punkcie. Jak powszechnie wiadomo, polityka nie jest zajęciem dla ludzi szczególnie wrażliwych. Ci, którzy decydują się na jej zawodowe uprawianie, powinni o tym pamiętać. Rzeczą naturalną jest, że ich zachowania są komentowane, a czasem nawet krytykowane w mało wyszukany sposób. Szczególnie ostre wymiany zdań dopuszczane są w debacie politycznej, która ma w swojej naturze podobne polemiki.

– Nie ma uzasadnienia dlaczego urzędnicy publiczni powinni mieć większy poziom ochrony reputacji niż osoby prywatne - mówi Adam Bodnar. - Przecież to właśnie politycy powinni być szczególnie odporni na krytykę, czy nawet na nadużywanie brutalnych słów, bo na tym polega przejście do działalności publicznej. Polityk - jak zaznacza Europejski Trybunał Praw Człowieka - powinien mieć "grubą skórę", a tym samym być bardziej odporny na krytykę czy innego rodzaju zaczepki. Tym samym nie może mieć większej ochrony niż osoba prywatna, choćby nawet był prezydentem.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka prawdopodobnie przyłączy się do sprawy Huberta H. w charakterze przedstawiciela społecznego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 25.08.2006 16:41

Słuchając rewelacji na temat intensywnych poszukiwań biedaka, któremu w obecności Pana Prezydenta puściły nerwy przypominam sobie przypowieść „Wielki gwizd” nieżyjącego już dramaturga i Poety, Adama Kreczmara. Nie wdając się w szczegóły wiem, jakby on dzisiaj napisał to samo innymi słowy, z innym bohaterem. Otóż uganiająca się za bezdomnym policja Najjaśniejszej RP dopadnie wreszcie biedaczynę, bo życzliwych osób w tym państwie nadal nie brakuje. Odezwie się jednak odważny i majętny mocodawca, który spowoduje, że ciężar kary więzienia zostanie oskarżonemu w pewien sposób wynagrodzony. W końcu nawet w pijackim zwidzie, jednak powiedział to, co wielu karnych obywateli na trzeźwo nigdy nawet nie pomyśli. Reprezentant uczuć i obrońca wolności słowa w Rzeczpospolitej będzie cierpiał za miliony na oczach milionów telewidzów. Osławiony cykl Big Brother z jego sensacyjnymi epizodami będzie zaledwie bladym odbiciem tego, co będzie miał podane na co dzień obywatel kraju nad Wisłą. Wystawiony na piedestał nowy gwiazdor przyćmi sławą Andrzeja Leppera z całą jego światłą świtą. Z pomocą złotoustego rzecznika rządu generałów obwiniony bohater mas zostanie równie szybko zwolniony, zrehabilitowany, a po rychłym obaleniu jego przeciwników politycznych zyska niesamowity mir w kręgach decydujących o obsadzie list wyborczych. Nasz oskarżony biedak opowie o prześladowaniach nie przebierając w słowach, odwołując się do mas, a potem nawet do Trybunału w Strassburgu. Nawet jeśli nie będzie chciał, to musi tak postąpić, bo tak właśnie postępowali wybrańcy tego Narodu, a przynajmniej grozili, że tak zrobią. Wypuszczony na wolność poseł prawdy i człowiek czynu nie przegapi sprzyjającej koniunktutury i łaskawie pozwoli się wybrać na Prezydenta RP. Po zwycięstwie nad pokonanym przeciwnikiem zechce zapewne zbratać się z wiwatującym tłumem wyborców. Kiedy będzie tryumfalnie przechodził między rzędami zwolenników, z szeregu entuzjastów wyjdzie wreszcie niepozorny i obdarty troglodyta z przygotowanym cytatem, jego własnymi słowami sprzed wielu lat... Ktoś powie, że to bzdury... Pewnie, tak być może. Każdemu przecież kiedyś puszczają nerwy i wtedy mówi od rzeczy. Jeden mówi, inny pisze. Czy ktoś się tym przejmuje?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.