Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1205 miejsce

W Polsce dzieci uczą się łącznie chemii, fizyki i biologii mniej niż religii

Dziś koniec roku. Dzieci z przeładowanymi programami, przeciążonym tornistrem, napchanym programem, bez możliwości wciśnięcia w program zajęć z prawa, ekonomii czy edukacji seksualnej otrzymują gruntowne wykształcenie religijne.

Sonda

Czy uważasz, że nauczanie religii powinno wrócić do kościołów?

Religia i inne przedmioty w nauczaniu szkolnym od pierwszej klasy szkoły podstawowej do ostatniej klasy liceum (profil ogólnokształcący) / Fot. Paweł JanusKto ma dzieci w szkole ten wie jak bardzo przeładowany jest dzień pracy ucznia. Normalny 8-godzinny dzień pracy to dla ucznia marzenie. Po szkole, która już niekiedy przetrzymuje ich nierzadko po 7-8 godzin mają resztę dnia na odrabianie lekcji i przygotowanie do lekcji. System edukacji w Polsce to model XIX wieczny, w polegający na zapamiętywaniu - czyli tym wszystkim, co może było przydatne może 100 lat temu, ale dziś jest kompletnie niepotrzebne. Ale nie sam system chorej polskiej szkoły z rywalizacją zamiast współpracy i nauką zapamiętywania i rozwiązywania testów ma być tematem tego artykułu.

Zadałem sobie trud przejrzenia ramowych programów nauczania uczniów w polskiej szkole od klasy pierwszej do ukończenia liceum ogólnokształcącego. Zebrałem godziny zajęć, na które my - wszyscy podatnicy łożymy pieniądze aby nasze dzieci były możliwie dobrze wyedukowane (o jakości edukacji jak już wspominałem nie będę tu pisał).

Zestawienie, które niżej prezentuję dotyczy profilu ogólnokształcącego. Inne profile mają nieco inaczej rozłożone akcenty w Liceum. Więcej pojawia się zajęć z matematyki czy innego przedmiotu profilowego. Niemniej nie zmienia to istotnie rozważań. Słupki nieznacznie zmieniają swoją wielkość - jedne ciut zyskują inne ciut tracą. Nie zmienia się tylko jeden słupek niezależnie od profilu, który wybiera dany uczeń: słupek z religii.

Zestawienie zbiorcze: janus.pl/rp/images/zestawienie1.jpg

Na przestrzeni całej edukacji dzieci z religią w wymiarze 2 godzin tygodniowo od początku do końca, otrzymują edukację w wymiarze 564 godzin. Stawia to religię w absolutnym czubie przedmiotów, na które polskie Państwo (rzekomo świeckie) stawia szczególny nacisk. Zostawia daleko z tyłu tym samym takie przedmioty jak Informatyka (386), Historia (372), Geografia (392), nie wspominając o biologii, chemii i fizyce, które łącznie nie są w stanie dorównać wymiarem zajęciom z religii. Musi to szokować! Powtórzę: w Polsce dzieci otrzymują w całym procesie kształcenia edukację z chemii, fizyki i biologii - łącznie na poziomie niższym niż religia. To nie żart. Tak rzeczywiście jest. Oczywiście o tym, że Muzyka i plastyka i wszelkiego rodzaju zajęcia artystyczne mogą liczyć łącznie na tylko na 350 godzin już nawet nie warto wspominać. Jako żart mogę dodać, że Preorientacja zawodowa - czyli zastanawianie się z uczniami jaką pracę powinni wybrać, co do nich pasuje, na jakie studia iść - to wymiar ok. 5% czasu poświęconego religii.

Państwo Polskie nie mające pieniędzy na odchudzenie klas, których patologiczne przeładowanie klas powyżej 30 osób stało się normą, wydaje 1.5 mld zł rocznie na nauczanie religii, nad którym dodatkowo nie ma żadnej kontroli. Państwo płaci nie ma prawa wglądu w program czy sposób przeprowadzania zajęć z religii w szkole. Katecheci podlegają instytucjom kościelnym, choć płaci rachunki. Pytanie zasadne - czy tak powinna wyglądać państwowa edukacja?

Obecność religii w szkole już poza samą kwestią finansową budzi poważne wątpliwości natury formalnej i prawnej. Jak Państwo ma realizować konstytucyjne prawo obywatela do zachowania swojego światopoglądu czy wyznania w tajemnicy, skoro zmusza go z drugiej strony do określenia się na oficjalnym dokumencie państwowym, jakim jest świadectwo? Innymi słowy Jeśli moja edukacja zakończy się na poziomie liceum, to do końca życia pracodawcy żądający ode mnie tegoż świadectwa będą wiedzieli czy jestem katolikiem czy nie. Postulat osobnego świadectwa z religii wydaje się w tym kontekście szczególnie uzasadniony.

Religia powinna wrócić do kościołów. Byłoby to z pożytkiem także dla długofalowej strategii samego kościoła. Szkoła nie sprzyja wyciszeniu, rozwijaniu głębokiej duchowości czy refleksji, którą niewątpliwie łatwiej przywołać w atmosferze świątyni. Jest to prawda oczywista także dla wielu księży, którzy muszą sobie zdawać sprawę z tego, że w gruncie rzeczy religia w szkole prowadzi do "odsakralnienia" tego przedmiotu, który powinien kojarzyć się z czymś wyjątkowym i szczególnym. W tej chwili jest przedmiotem jednym z wielu.

Zestawienie szczegółowe: janus.pl/rp/images/zestawienie2.jpg

O co zatem chodzi? Oczywiście o pieniądze. Można z prawdopodobieństwem bliskim pewności przewidzieć reakcję kościoła na ewentualną propozycję wycofania religii do kościołów przy jednoczesnym przelewie na konta kościelne 1,5 mld zł rocznie. W tej batalii lokowania religii w szkołach chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze i pracę dla tysięcy katechetów i księży w Polsce finansowanych z pieniędzy podatników. Kościół w tej materii ma ciastko i je ciastko bowiem tylko on odpowiada za kształt lekcji religii, a państwo płaci nie mając nad nią żadnej kontroli.

Warto też pamiętać, że historia religii w szkołach przebiegała na zasadzie: daliśmy palec, została wzięta cała ręka. Początkowo miała być jedna godzina religii czyli tyle ile pamiętamy z naszej edukacji religijnej gdy była jeszcze w salkach katechetycznych, ostatecznie są dwie godziny tygodniowo, mówiono, że podatnicy nic do tego nie dopłacą (jedynie utrzymanie klas, szkół, media, ogrzewanie itd.) - ostatecznie płacimy za religię horrendalne pieniądze, mówiono, że oceny z religii nie będzie na świadectwie, a jednak jest i trwa batalia o umożliwienie zdawania z niej matury (jakby to była jakaś dziedzina wiedzy).

Krystyna Łybacka z SLD odpowiedzialna za wprowadzenie finansowania religii z budżetu państwa tłumaczy się, że analizy prawne i konstytucyjne wykazały, że jeśli zgodnie z konkordatem na państwie leży obowiązek zorganizowania religii w szkołach, to za pracę musi być świadczone wynagrodzenie. Wg zasady - jeśli konstytucja stoi w sprzeczności z konkordatem, tym gorzej dla konstytucji. Ale Państwo posiada szereg innych narzędzi dyscyplinowania kościoła w ich zapędach zagarniania kolejnych dużych kwot pieniędzy - likwidacja preferencyjnego traktowania kościołów, dotacji, ulg podatkowych, odpisów, fundusz kościelny, likwidacja przynajmniej jednej godziny religii w tygodniu, z renegocjacją lub wręcz wypowiedzeniem konkordatu włącznie. Niestety z tych narzędzi nikt nie korzysta. Jedynym elementem wydaje się być wyłączenie religii z ramowego programu nauczania, co może prowadzić do rezygnacji samorządów z finansowania religii i przerzucenia tego na obywateli.

Niemniej jedynie Ruch Palikota głośno postuluje wyprowadzenie religii ze szkół, skończenie z finansowaniem religii i honorowanie konstytucji ponad konkordatem, a jeśli nie ma innego wyjścia - wypowiedzieć konkordat. Można domniemywać, że do takiego scenariusza kościół nie dopuści, gdyż poza samym finansowanie religii konkordat daje mu tyle przywilejów, że zrobi wszystko aby go zachować. Świadomość tego powinna mobilizować rządzących do stawiania ostrych warunków w kwestii religii w szkołach.

My natomiast - obywatele mamy prawo protestować. Przedstawiony bowiem rozkład zajęć w polskiej edukacji i tak wysoka pozycja religii jest oburzająca i prowadzić musi do obniżenia jakości nauczani w Polsce.

Paweł Janus

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (42):

Sortuj komentarze:

Z Wspólnego dobra wszystkich obywateli, którym jest państwo nie powinno finansować się wspólnot religijnych w tym nauczania religii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ludzie, zanim zaczniecie wycierać buty o Kościół, spójrzcie na jakość edukacji w polskich szkołach. Lekcje historii w nauczaniu szkół podstawowych zaczynają się od czwartej klasy podstawówki. To samo z biologią, chemia natomiast wchodzi trochę później. Od podstawówki dzieciaki uczą się historii starożytnej, mielą średniowiecze, a potem nagle zaczynają rozbiory i na tym kończą, żeby w gimnazjum, znowu zacząć od papirusów. Nic to. Przebrną do końca gimnazjum tylko po to, żeby znowu dowiedzieć się kto i ile ziemi rozebrał. A jak to się ma do edukacji ponadgimnazjalnej - ano tak samo. Najważniejsze dzieje historii Polski, z punktu widzenia dzisiejszych czasów, dotyczące odzyskania niepodległości, międzywojnia, II Wojny Światowej, aż wreszcie nie tak odległych czasów dominacji stalinowskiej w Polsce, są w szkołach ledwo mamrotane pod koniec roku szkolnego, a najczęściej w ogóle w nauczaniu omijane. Większa ilość godzin nie rozwiąże tego problemu, bo w tym kraju dominuje chore nastawienie do dziejów narodu. I jeśli dzieciaki będą miały cztery zamiast dwóch godzin historii, to nie wpłynie to ani na ilość ani na jakość nauczania. Bo w tej kwestii, ktoś u góry już dawno powiedział "liberum veto".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Masowy udział dzieci w godzinach szkolnych w rekolekcjach nie ma związku z nauką religii lecz z obrządkiem religijnym. To dowód, że szkoła przestała być instytucją świecką.
Dotowanie szkół wyznaniowych przez Państwo, przy jednoczesnej likwidacji szkół państwowych - to obraz realnego "postępu" szkolnictwa w kraju.

Komentarz został ukrytyrozwiń

panie Andrzeju, do Marka kierowałem już uwagę, że nie jest to pierwotny tytuł. Autora za lub przeciw religii mnie nie obchodzą, to jego brożka. Ja oczekiwałem tylko jasnych i prawdziwych wyliczeń, a tego nie znalazłem. Jest za to zaślepienie religią, jakby wokół religii świat się kręcił. Naprawdę mnie nie interesują czyjeś fobie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny tekst! Też uważam, że religia powinna być poza szkołą. Wiem zresztą jak często te lekcje wyglądają... Boże, widzisz i nie grzmisz ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Marek Chorążewicz Dzisiaj 17:50 - Marku, to nie jest tytuł pierwotny, to już po ocenzurowaniu przez wielkiego brata.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Andrzej Chorążewicz Dzisiaj 17:00 - najwidoczniej nie przekonam Pana że mój odbiór artykułu pierwotnie był całkiem inny. Być może jestem odporny na manipulację. A dyskusja, wiadomo, mniej odnosi się do meritum artykułu więcej do rozpoczętych komentarzy. Nie pozostaje mi nic innego jak porzucić ten tekst jako ten który nic nie wniesie w mojej świadomości i nie jest wart śledzenia dyskusji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak:) Ale miałem na myśli samą ideę, czysto filozoficznie. Nawet jej twórcy wymieniali przypadki, gdy nie może zaistnieć, ale to już inna bajka:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pełna ?
Podstawowej brak. Choćby wobec prawa. Ale na papierze jest.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tutaj się zgodzę, że pełna neutralność to fikcja. Lepiej brzmiałoby "dążenie do neutralności". Ale to nie jedyny taki przypadek. Pełna równość to też fikcja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.