Czy świat wirtualny może pomóc światu rzeczywistemu? Jak najnowsze technologie mogą zmienić Polskę i Polaków? Kto i co powinien robić, by w najbliższych latach Polska dokonała cywilizacyjnego skoku? W debacie dziennika "Polska" i Fundacji Orange dyskutowali o tym wybitni przedstawiciele biznesu (Maciej Witucki i Piotr Gaweł), organizacji pozarządowych (Witold Sartorius) oraz administracji rządowej (Witold Drożdż).
Umiejętności teleinformatyczne Polaków należą do najniższych w Europie. Pod tym względem jesteśmy lepsi tylko od Bułgarów i Rumunów. W kraju coraz głębszy jest podział na tych, którzy nie mają dostępu do sieci (wsie, małe miasta, emeryci), oraz tych, którzy są do niej podłączeni. Polskie firmy inwestują prawie najmniej w całej Europie w badania i rozwój. Sektor publiczny nie oferuje e-usług. Symbolem może być Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, która niedawno zbierała wnioski o dofinansowanie projektów innowacyjnych, ale przedsiębiorcy musieli je składać na papierze. Jak to zmienić? Kto może tego dokonać? Kiedy pod względem technologicznym Polska może być nowoczesnym państwem? Zacznijmy od tzw. wykluczenia cyfrowego. Według "Diagnozy Społecznej 2007" Polacy mieszkający na wsi oraz w miastach poniżej 20 tys. mieszkańców dwukrotnie rzadziej mają dostęp do internetu. Jak przezwyciężyć te nowe podziały?
Witucki: Taka działalność sektora publicznego jest możliwa. Udowodniła to Korea Południowa, gdzie na ten cel wydano 40 mld dol. Ale trzeba pamiętać, że jest to kraj o znacznie gęstszej zabudowie niż Polska. Tymczasem u nas jest do dyspozycji, łącznie ze środkami z UE, ok. 4 mld euro. Są to więc pieniądze, którymi co najwyżej można cyfrowo przypudrować kraj. Zobacz także:
Pierwszy film zarejestrowany okularami Google już w sieci! [YouTube]
(odsłon: +376)