Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5466 miejsce

W Polsce obowiązuje zakaz fotografowania zwierząt. Sprawdź, których

W Polsce obowiązuje zakaz fotografowania i filmowania niektórych gatunków zwierząt. Wśród pasjonatów-przyrodników zarządzenie rodzi liczne kontrowersje. Większość osób robiących zdjęcia nie wie jednak, co można fotografować, a co nie.



O czym mówi rozporządzenie?

Otóż rozporządzenie, zgodnie z Ustawą o ochronie przyrody mówi odnośnie wymienionych gatunków tak: są to gatunki, których dotyczy zakaz fotografowania, filmowania i obserwacji mogących powodować płoszenie lub niepokojenie.

W tym miejscu należy się mocno zastanowić nad stwierdzeniem „mogących powodować płoszenie lub niepokojenie”.
Co to może oznaczać? Czy wykonanie zdjęcia, dajmy na to patrolującej łąkę kani rudej będzie narażało tego ptaka na płoszenie lub niepokojenie? Wątpliwe. Czy wykonanie zdjęcia wilkowi, na którego i tak natknęliśmy się w lesie spłoszy to zwierzę? Pewnie tak, ale wilk spłoszy się i bez próby wykonania fotografii. Czy wykonanie zdjęcia pustułce zamieszkującej tereny miejskie i polującej na terenach podmiejskich spłoszy ją? Nie sądzę. Czy wykonanie zdjęcia żbikowi może mu zaszkodzić? W skrajnych przypadkach może go zaniepokoić i spłoszyć, choć o wiele częściej żbiki padają ofiarą myśliwych, gdzie mylone są ze zdziczałymi kotami. Takich przykładów można by mnożyć w nieskończoność.

Co jest zatem ważne?

Najważniejszą rzeczą dla osób fotografujących przyrodę jest unikanie fotografowania ptasich lęgów i miejsc wychowywania młodych przez ssaki. Wyjaśnię dlaczego napisałem unikanie a nie zaniechanie. Część z fotografów i filmowców z całą pewnością dysponuje sprzętem, który umożliwia zarejestrowanie takich zdarzeń przy wykorzystaniu dużych zbliżeń (teleobiektywy i kamery dysponujące długą ogniskową 400mm i więcej). Sprzęt fotograficzny osiągnął już pokaźną liczbę rejestrowanych pikseli, co dodatkowo umożliwia silne kadrowanie ujęcia a przez to nie ma potrzeby bliskiego podchodzenia zwierzęcia, co mogło by powodować jego zaniepokojenie. Warto też pamiętać, by w razie przysłowiowej draki mieć możliwość wykazania, iż dana fotografia czy film, nie narażała danego gatunku na spłoszenie lub niepokojenie.

Są też pewne kwestie kuriozalne związane z rozporządzeniem. Osobiście nie wyobrażam sobie, by dla dobra danego gatunku nie wykonać zdjęcia dokumentacyjnego. Jako przykład można by podać wykonanie zdjęcia krasce na terenach innych niż środkowa i wschodnia część Polski. Samo poinformowanie zainteresowanych środowisk może jedynie spowodować Drop (Otis tarda) - młody osobnik / źródło - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:%C3%87%C3%AAlika_bet%C3%AA.jpg?uselang=ru / Fot. Dûrzan cîranoniepotrzebną penetrację danego regionu ze strony przedstawicieli specjalistycznych organizacji, celem potwierdzenia wcześniejszej obserwacji. Najlepiej byłoby w ogóle nic nie mówić. Gatunek ten jest jednak tak bardzo zagrożony, że zatrzymywać taką informację wyłącznie dla siebie również nie jest do końca uczciwe. W tym przypadku wykonanie zdjęcia uważałbym za uzasadnione a fotografia jako dokument powinna być wystarczającym powodem do minimalizacji penetracji terenu przez naukowców, bądź też pseudonaukowców. Podobnie zareagowałbym w przypadku napotkania dropia, który ostatni raz gniazdował w Polsce w 1986. Od tego czasu nie został stwierdzony w Polsce jako ptak lęgowy. Wspomniałem o dropiu, gdyż jest to ptak niezwykle płochliwy a rozporządzenie nie obejmuje tego gatunku zakazem fotografowania, co osobiście dla mnie jest całkowicie niezrozumiałe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (38):

Sortuj komentarze:

Ciekawy artykuł, dużo cennych informacji, które w przyszłości postaram się mieć na uwadze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na końcu i tak gajowy wygoni wszystkich z lasu.D 1 kwietnia trochę daleko ale spróbuję się śmiać (przez łzy z głupoty).

Komentarz został ukrytyrozwiń

W nawiązaniu do poprzedniego postu, jeden z wielu przykładów (informuję, iż nie byłem świadkiem akurat tego zdarzenia)
"Pod koniec lipca specjalista monitorujący zasiedlenie gniazd orlika w nadleśnictwie Knyszyn, w środkowej części województwa podlaskiego, pod jednym z nich znalazł rozkładające się zwierzę. W ocenie eksperta chodziło o młodego przedstawiciela chronionego gatunku, który w ciągu kolejnych dwóch tygodni mógłby zacząć latać. W bezpośrednim sąsiedztwie w tym samym czasie leśnicy wycięli trzy drzewa. Najbliższe z nich nieco ponad 60 metrów od gniazda. Zdaniem ornitologów wycinka była powodem śmierci ptaka - spłoszony hałasem próbował uciec. A że nie umiał latać, skończyło się to zabójczym dla niego upadkiem"

Źródło - Cały tekst: http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35241,14717350,Cieli_drzewa__wycieli_orlika__Skarga_na_Dyrekcje_Ochrony.html#ixzz2mpsghTVe

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polemika, która wywiązała się na profilu fb pod niniejszym artykułem spowodowała, iż jestem w obowiązku udzielenia kilku wyjaśnień.
Otóż niniejszy artykuł skierowany jest zwłaszcza do tych wszystkich, którzy nie mieli pojęcia o uwarunkowaniach prawnych dotyczących fotografowania niektórych zwierząt.
Wszelkie osobiste sugestie, są poparte wieloletnimi obserwacjami nie tylko zwierząt, ale również ludzi fotografujących i monitorujących środowisko naturalne. Poparte są rozmowami z takimi ludźmi, ich interpretacją możliwości wykonywania zdjęć czy też konieczności dokonywania monitoringu (obrączki, nadajniki radiowe mocowane na grzbietach ptaków czy też obroży z nadajnikami).
Podstawą do opisanych spostrzeżeń jest zarówno praktyka jak i obserwacje. Jako przyrodnik amator, uczeń technikum leśnego i późniejszy pracownik Lasów Państwowych miałem i mam do czynienia z wieloma przypadkami, które ostatecznie znalazły odzwierciedlenie w treści artykułu (dotyczącymi choćby respektowania stref ochronnych, dokonywania wycinki drzew w okresie lęgowym, popularnych akcji Strigiformes czy Ciconia, czy też zmasowanych poszukiwań gniazd rzadkich gatunków ptaków, nazwijmy to – przez ornitologów).
Oczywiście można z niektórymi założeniami się nie zgadzać, w zależności od osobistych doświadczeń każdego z czytelników, jednakże moje doświadczenia są moimi i w zasadzie nie sposób ich podważyć.

Co do uzupełnienia treści niniejszego artykułu odsyłam do rzeczonego Rozporządzenia (link na końcu artykułu), który ma pełne brzmienie i każdy z czytelników może na jego podstawie wyrobić swoją własną opinię.
W moim odczuciu zapis o treści „…zakaz fotografowania, filmowania i obserwacji mogących powodować płoszenie lub niepokojenie” pozostawia zbyt wielkie możliwości interpretacji ujawniające się w słowach „mogących powodować”. Rozumienie tej kwestii pozostawiają sobie niemal na wyłączność fotografowie uważający się za specjalistów w dziedzinie fotografii przyrodniczej.
Dopóki dotyczy to rzeczywistych fachowców, to jestem jak najbardziej za. Rzecz w tym, że nie każdy kto uważa siebie za znawcę tematu faktycznie takim pozostaje a niniejszy zapis traktuje jako furtkę do wykonywania zdjęć gatunkom objętych zakazem, często metodą prób i błędów.
Stąd też moja sugestia w artykule, by zapoznać się zarówno z gatunkami zwierząt jak i samym Rozporządzeniem przede wszystkim dla dobra wymienionych gatunków. Materiały poszczególnych gatunkach zwierząt są dostępne w postaci wielu publikacji pisanych jak i filmów zarówno w języku polskim jak i językach obcych.
W moim przekonaniu, brak wiedzy niczemu nie służy a zapis Rozporządzenia w takim przypadku staje się martwy. Pamiętajmy, że coraz więcej ludzi posiada sprzęt fotograficzny i coraz większy odsetek pragnie wykonywać zdjęcia przyrodnicze bez podstawowej znajomości tematu. Zadaniem tego artykułu jest uczulenie społeczności między innymi na aspekty prawne jak i aspekty etyczne.
Niniejszy artykuł nie ma też stanowić instruktażu wykonywania zdjęć gatunkom objętych zakazem, stosowania technik i metod.
Myślę, że doświadczeni fotografowie jak i wszyscy troszczący się o zasoby polskiej przyrody to rozumieją i doceniają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto, dokładnie o tym pisałam w moim wcześniejszym komentarzu - wychowujmy dzieci ! Tymczasem co robi człowiek ? Maltretuje bezkarnie psy, porzuca w lesie, zamęcza konie na śmierć itd.. Potem zdjęcia krążą w internecie, a sprawcy się śmieją.
Niedawno natknęłam się na artykuł pt."Ptasiterroryści" -Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków zgłosiło szkodę w środowisku, która dotyczy 50 par rybitwy rzecznej oraz 1 para ostrygojada. Polecam.
http://www.zegluga.wroclaw.pl/news.php?readmore=1735

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jednym z ptasich gatunków objętych zakazem obserwowania jest wodniczka, która od paru lat jest obiektem zainteresowania http://www.otop.org.pl/obserwacje/wodniczka/ Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, partnera BirdLife International, bedącego ogólnoświatową federacją organizacji zajmujących się ochroną dzikich gatunków ptaków, miejsc w których one żyją. Jednym z elementów ochrony ptactwa jest jego inwentaryzacja, czyli liczenie, a jeśli liczenie, to i obserwacja. W przeprowadzaych przez OTOP projektach biorą udział setki ornitologów, wolontariuszy. Zatem, jaką postawę (w myśl absurdalnego zapisu) zajmą stróże prawa (straż leśna, straż łowiecka) wobec przyrodników? Jeśli płodzić niedorzeczne rozporządzenie, nie stwarzajmy nic, przynajmniej sie nie ośmieszymy. Nie przypomina to niczego innego, jak topornych czasów towarzysza Wiesława, i jego sloganu: "Każda fura gnoju wywieziona na chłopskie pola to cios w plecy imperializmu amerykańskiego"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie, przypuszczam, że rozporządzenie wydano przede wszystkim ze względu na fotografów-ignorantów, którzy nie liczą się z dobrem zwierząt albo/i nie umieją posłużyć się sprzętem stosownie do sytuacji. No i co z takimi zrobić?
W Krakowie przez moment pozwolono zwiedzającym fotografować zbiory wawelskie bez używania lamp błyskowych. Tłumaczono, że światła lamp szkodzą zabytkom, powodując blaknięcie kolorów. Przez moment, bo 90 procent turystów miało zakaz używania lamp tam, gdzie słońce nie dochodzi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miałem na myśli światło stałe, ale nie dzienne. Mimo wszystko jednak światło pozbawione błysku. Oczywiście to tylko zmienia technikę wykonania fotografii i może pogorszyć estetykę (choć to wcale nie jest reguła).
Wielu jednak amatorów i niektórzy uważający się za zawodowców, wykorzystują flesz przy wykonywaniu zdjęć w warunkach, gdzie wcale nie jest to wskazane i konieczne. Artykuł traktuje problem stosowania lamp ogólnikowo, gdyż przeznaczony jest dla ogółu czytelników. Specjaliści (domniemam, że Pan do takich należy) potrafią świadomie i precyzyjnie manipulować światłem, w tym światłem flesza. To jest jednak zupełnie inna para kaloszy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Byłam świadkiem sytuacji, gdy tatuś, synek i owczarek niemiecki dosłownie osaczyli rodzinę jeży, żeby "zrobić sobie z nimi zdjęcie". Do rodzica nie docierały rozsądne argumenty - zostawił jeżyki w spokoju dopiero wtedy, gdy zdał sobie sprawę, że obrońcy mają przewagę liczebną. Odszedł nabzdyczony, pomrukując inwektywy pod naszym adresem.
Takie przypadki wcale nie odosobnione. Mądry stosunek do przyrody kształtuje się przede wszystkim w dzieciństwie, a obecnie jest ona coraz mniej obecna w życiu dzieci.
Kiedyś dzieciaki oglądały "Zwierzyniec", słuchały znakomitych gawęd Michała Sumińskiego, brały udział w telewizyjnych akcjach "Bocian", "Ptasie biuro podróży, "Gospoda pod szarym wróblem", "Ocieplajmy psom budy". Czasopismo "Płomyczek" organizowało konkursy dla młodych obserwatorów przyrody, a na pytania czytelników odpowiadał "profesor Biedronka". Wspaniałym, przystępnym źródłem wiedzy był "Głos Przyrody", który uczył również, jak prowadzić obserwacje i jak pomagać zwierzętom. W szkołach działały kółka przyrodnicze, a zajęcia nie ograniczały się do wklepywania encyklopedycznych wiadomości - prowadzono dzienniki obserwacji, budowano karmniki i poidła, sporządzano zielniki etc.
Skoro to wszystko zaprzepaszczono, to rzeczywiście zostają tylko przepisy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze nie da się robić fotografii nawet dokumentalnej bez światła. Tam gdzie robiłem nie docierał najmniejszy promień światła. Nawet podczerwień była wyjatkowo kiepskiej jakości. Zastosowanie innego koloru niż biały czy żółty w latarce pozwala bezpiecznie wejść i fotografować z lampami, najlepiej dwiema lub trzema oczywiście na minusie duuużym, wtedy nietoperki wiszą spokojnie podcas zdjęć bo światło lamp jest rozproszone bardzo i nie jest skierowane na obiekt bezpośrednio. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.