Wywiad ze Zbigniewem Izdebskim, seksuologiem i pedagogiem, profesorem Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.
Z przeprowadzonych przez pana badań wynika, że
prawie 80 procent Polaków jest zadowolonych z życia seksualnego. To
jeden z najwyższych wskaźników w Europie. Patrząc na ponure miny
rodaków, można mieć podejrzenie, że były to deklaracje na wyrost...
– Być może mamy małe oczekiwania, dotyczące życia
seksualnego? Jestem przekonany, że można zyskać o wiele więcej radości
z tej sfery. Polacy są tradycjonalistami. Uprawiają seks najczęściej w
piątek albo w sobotę, między godziną 21 a 24. Zwykle są to pozycje
klasyczne. Mam wrażenie, że trochę za mało rozwijamy naszą inteligencję
w tym względzie. Za mało mówimy o wzajemnych oczekiwaniach. Na tle
innych krajów Unii Europejskiej jesteśmy raczej narodem pruderyjnym, co
wynika także z naszego katolicyzmu.
Co zakłóca Polakom czerpanie radości z seksu?
– Mimo że żyjemy w XXI wieku i dzięki antykoncepcji możemy oddzielić
prokreację od radości płynącej z seksu, towarzyszy nam lęk przed
nieplanowaną ciążą, jak i to, że nie sprawdzimy się w miłości. W
ostatnich latach wzrosły oczekiwania kobiet wobec partnerów
seksualnych. Nie zawdzięczamy tego szkole, ale kolorowym czasopismom,
które dużo piszą na ten temat. Jednocześnie u mężczyzn wzrósł lęk, czy
się sprawdzą i spełnią oczekiwania kobiet. Relacje seksualne zakłóca
też to, że w przypadku problemów, zdecydowana większość kobiet i
mężczyzn nie szuka pomocy u specjalistów. Kiedy mężczyzna ma kłopoty z
erekcją, zwykle traktuje to jako wolę bożą, wstydzi się szukać pomocy.
Co silniej wpłynęło na życie seksualne Polaków: transformacja ustrojowa czy internet?
– Niewątpliwie Internet nie wpłynął jeszcze w tak wysokim stopniu na
intymną sferę życia Polaków, jak u innych narodów, ale coraz mocniej na
nią wpływa. Moje badania pokazują, że 1 mln 200 tysięcy rodaków, którzy
się poznali poprzez Internet, spotkało się w rzeczywistości, a spośród
nich 320 tysięcy uprawiało seks. Fakt, że jesteśmy w Unii, że coraz
częściej wyjeżdżamy za granicę, także wpływa na przemiany w erotycznej
sferze życia. Obserwujemy, że gdzie indziej ludzie inaczej zachowują
się w tej sferze i ma to pośredni wpływ na nasze zachowania. Z dużą
troską patrzę na zachowania Polaków za granicą. Wchodzimy w ryzykowne
relacje seksualne, decydując się na seks bez zabezpieczenia, słabo
znając język i partnera.
Czy jest zależność między życiem seksualnym a miejscem zamieszkania?
– Większe zadowolenie z życia erotycznego jest w zachodniej Polsce; w
województwie łódzkim jest ono poniżej średniej. Najwierniejsi i
najbardziej tradycyjni są mieszkańcy województw wschodnich. Na Mazowszu
seks jest najbardziej wyrafinowany, tam też jest najwięcej ryzykownych
zachowań seksualnych, zagrażających zarażeniem się HIV.
Z pana badań wynika, że co czwarta osoba uprawia seks z osobą inną niż stały partner. To dużo, jak na katolicki kraj...
– Do zdrady przyznaje się niewiele ponad 20 procent osób, ale tylko 4
procent ma poczucie zdrady. Cóż, ludzie chcą uatrakcyjnić swoje życie,
ale niektórzy nie umieją... odmawiać. Statystycznie mamy pięciu
partnerów w życiu, a co dziewiąty Polak i co setna Polka korzystają z
płatnych usług seksualnych.
Coraz więcej piętnastolatków ma za sobą inicjację seksualną. Wynika to z wcześniejszego dojrzewania?
– To także rezultat przemian obyczajowych. W młodzieżowych pismach i w
Internecie pełno jest treści erotycznych. Młodzi ludzie poddawani są
presji seksualnej. Wydaje im się, że wszyscy wokoło uprawiają miłość. W
szkołach konieczna jest edukacja seksualna. Im większa będzie ich
wiedza na temat seksualności człowieka, tym częściej będą podejmować
odpowiedzialne decyzje i później rozpoczynać życie intymne.
rozmawiała Joanna Leszczyńska