Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

44670 miejsce

W poszukiwaniu fioletowej krowy

Rozjeżdżony rok. Łaskawy los rzuca mnie to tu, to tam. Tym razem udałam się do krainy zaczarowanej i zaczarowana z niej także wróciłam. Coś się we mnie zmieniło. Tam, na górze. Tak potężną moc mają szwajcarskie Alpy.

W tym miejscu hałas powoduje tylko rzeka, ale to całkiem przyjemne dla ucha. / Fot. Agata LuśtykDo Szwajcarii wybrałam się przy okazji pewnego szkolenia. Zapowiadała się ciężka praca i brak czasu na zwiedzanie, jednak udało się go nieco uszczknąć, bo pragnienie przygody wzięło górę. Ruszyłam więc do Kanderstagu, małego turystycznego miasteczka położonego w niemieckojęzycznym kantonie, na południu kraju.

Pierwsze wrażenie? Zapierające dech. Wijące się w górach, między przepaściami, asfaltowe drogi, dostarczały lekkiego dreszczyku emocji. Zdawały się także trochę nie pasować do tradycyjnych drewnianych chatek, tak dobrze znanych z filmów. Domek na takim terenie to tak zwany szwajcarski sen. Jeśli działki nie otrzyma się w spadku, to ponoć trzeba być bogaczem, aby móc sobie na taką pozwolić. Nawet nowe budynki nawiązują do tradycyjnej architektury. Całość jest w ogóle jakaś taka sielska i swojska. Na ulicy pierwszeństwo mają stada krów, które paradują dumnie (nie znalazłam tych fioletowych – reklamy kłamią). Na wzgórzach, barany podzwaniają naszyjnikami. Wszystko zgodnie współżyje, aż miło popatrzeć.

Widok z okna w Kanderstagu jest, chciałoby się powiedzieć, niemożliwy. Góra na wyciągnięcie ręki. Choć chyba słowo „góra” nie jest w stanie sprostać semantycznie swojemu zadaniu. To coś w rodzaju molochów, jeśli wybaczycie mi to drobne znaczeniowe przesunięcie, które budzą respekt. Ciemno mi się robiło w oczach, gdy widziałam stoki narciarskie. Kto normalny porwałby się na jeżdżenie w takim miejscu? Trochę pokory! Oj tak, Alpy tej pokory uczą. Ból mięśni nóg wspominam do tej pory.

Zanim wybrałam się na wędrówkę, pojechałam do Genewy. Jakże polonistka mogłaby nie zobaczyć Jeziora Genewskiego, które stało się natchnieniem tak wielu pisarzy? Jednak w mieście ciągle byłam myślami w górach. Szczerze mówiąc, chyba średnio opłaca się odwiedzać szwajcarskie miasta. Mamy tam wszystko, co znamy z mitów: szwajcarskie zegarki, szwajcarskie czekolady, szwajcarskie banki, szwajcarski ład, szwajcarski porządek… Tak, jest to wszystko. I Armani, i Gucci, i Dior. A przecież to od tego chciałam uciec! Taki zestaw jest wszędzie: zabójcze ceny, tłok i starówka. Urokliwe wąskie uliczki, klimat miasta tłumnie odwiedzanego przez turystów… Nie, nie warto poświęcać na to zbyt wiele czasu, zbyt wiele myśli, za dużo miejsca na elektronicznej kartce papieru. W drogę!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (28):

Sortuj komentarze:

Buuuu ...lub muuuu... bo tu większość o krowie, fioletowej krowie ?
A ja wrócę do tekstu. Ładnie to ujęłaś...refleksja nad własnym życiem...
Do słusznego wniosku doprowadziłaś; korzystać z chwili, nie odkładać życia na później!
Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluje - pięć gwiazdek w 100% i bez wahania:) pozdrawiam BEA

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.10.2009 16:21

no to macie na zgodę fioletową krowę! http://www.youtube.com/watch?v=mcIvXi8c1F8

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, krowa fioletowa już nie szawajcarska.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.10.2009 15:56

krowa też może być rozrywkowa, być wzorcem dla Redaktorów, co niektórych! ;-)))http://www.youtube.com/watch?v=HmZaW7-tV7g

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.10.2009 15:52

ale krowa też się może zrewanżować, nie wolno jej drażnić! ;-))) http://www.youtube.com/watch?v=bqZjYMnDmGs

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale o krowę chodzi, o krowę, a nie o milkę!:) Krowa dla mnie już na zawsze pozostanie szwajcarska...:) Zresztą - czy to naprawdę takie ważne?
To fakt, tej czekolady tam w sklepach nie ma. Tamtejsze są o niebo lepsze, mmm, żyć nie umierać:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

tu link niemiecki. http://de.wikipedia.org/wiki/Milka_(Marke)
a polski link
http://pl.wikipedia.org/wiki/Milka_(czekolada)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak , Suchard jest ojcem. Tej Milki łatwo nie kupi Pani w Szwajcarii, nie ma jej w sklepach, wyjątkowo można gdzieś wykopać.. Dawno ona nie należy do Sucharda. Od 1990 r. z opakowaań Milki zniknęło logo i napis Suchard. O lila kolor toczyła sie sprawa sądowa. od 1995 kolor lila został zastrzeżny dla Milki. która już szwajcarską nie była. Dopiero w 2004 roku sąd ostatecznie sprawę rozstrzygnął, że firma „Kraft Foods“ właścieciel obecny, może nadal lila kolor używać.
Jednakże ze Szwajcarią już nic ją nie łączy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy to dzień mojej wielkiej klęski, kiedy ja tu opisuję GÓRnolotnie GÓRskie wzruszenia, a wszyscy z tekstu wyciągają tylko krowę...? O ironio...:P Czas zmienić zawód:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.