Facebook Google+ Twitter

W poszukiwaniu motyli

Kilkadziesiąt gatunków motyli w malowniczej tureckiej scenerii. Do tego posthipisowski klimat z pełnią barw i zamiłowaniem do natury. Oto Dolina Motyli.

Taksówka wodna / Fot. Arek BraniewskiW odwiedzanej przez turystów z plecakami Dolinie Motyli panuje posthipisowski klimat z pełnią barw i zamiłowaniem do natury. W dzień odbywają się warsztaty jogi, a noc spędza się w szałasach krytych strzechą albo w namiotach. Sama dolina położona jest pomiędzy ścianami wąwozu. Otwiera ją błękit Morza Śródziemnego i złocisty pas plaży. Z drugiej strony, zamyka wodospad. Nazwa doliny jest nieprzypadkowa, ale żeby zobaczyć kilkadziesiąt gatunków motyli, trzeba się wspiąć tam, gdzie wodospad bierze swój początek.

Do Doliny Motyli można dostać się drogą wodną. Z Ölüdeniz regularnie kursują taksówki wodne. Po przybiciu do brzegu malowniczej doliny zobaczymy charakterystyczny domek. Obecnie służy za recepcję kempingu. Niegdyś, samotnie zamieszkiwała go tajemnicza kobieta - Despina. Pamiętają ją jeszcze najstarsi mieszkańcy okolicznych wiosek. W młodości mieszkała w dolinie. Jak wieść niesie, wieczorami siadywała na nadbrzeżnych skałach i wspominała swojego ukochanego, który wyruszył w morze i nigdy nie wrócił. Później, nagle zniknęła, a ciała nigdy nie znaleziono. Jeszcze wtedy dolinę znali tylko miejscowi. Nazywali ją Güdürümsu. Pierwsi odwiedzający przybyli w to miejsce dopiero w latach 60. XX wieku.
Dom Despiny / Fot. Arek Braniewski

Hałas może zabić motyle

Najważniejsze było dla mnie zobaczenie tego, czemu miejsce zawdzięcza swoją nazwę - motyli. Zastanawiałem się tylko, czy początek września to nie zbyt późno na spotkanie z motylami. Mijając barwne malowidła i tablice zachęcające do życia w harmonii z naturą, kupiłem bilet wstępu i poszedłem ścieżką prowadzącą ku wodospadowi. Znajduje się on zaledwie kilometr od brzegu. Po drodze mijałem różne znaki. Na przykład na koszu na śmieci - wish you were here (chciałbym, żebyś tu był), niewątpliwie mogący wywołać skojarzenia muzyczne. Kolejny był już bardziej osobliwy - zakazywał używania szamponu do włosów w wodospadzie. Jednak największe zainteresowanie wzbudził we mnie znak upraszający o zachowanie ciszy, bo hałas może zabić motyle.

Po pokonaniu części szlaku, droga zaczęła piąć się w górę. Kamienie zrobiły się śliskie przez spływającą wodę. Ściany wąwozu były teraz znacznie bliżej siebie, niż na plaży. Będąc na dole, w dalszym ciągu nie mogłem zobaczyć wodospadu. Widziałem tylko cienkie strużki wody. Szlak nie był szczególnie uczęszczany. Im bliżej wodospadu, tym więcej osób zawracało. Aby dotrzeć na samą górę, należy być przygotowanym do wspinaczki. Przede wszystkim, mieć odpowiednie obuwie. Wejście na górę zarezerwowane jest dla osób w dobrej kondycji fizycznej, bo konieczne są dwa podejścia po linach z supłami. Pierwsze to trzymetrowa ściana z pionowym wyżłobieniem i zwisającą liną.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Ciekawy materiał.))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy i uroczy reportaż z podróży.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy artykuł i pokazuje to na co w codzienność nie zwracamy uwagi

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.03.2010 12:47

Ten prawnik miał dobry pomysł , motyle będą mu wdzięczne :) a każdy entomolog(?) będzie w siódmym niebie +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Inicjatywa godna podziwu .Dla mnie pasjonata zoologii to bardzo ciekawy artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.