Facebook Google+ Twitter

W poszukiwaniu szczęścia

Czy pieniądze dają nam szczęście, a jeśli tak to w jakim stopniu? Czy mają one wpływ na naszą samoocenę?

Analizując wypowiedzi polityków i różnych specjalistów od Bóg wie, czego nieustannie słyszę, iż wolny rynek oferuje nam nieograniczone możliwości. Korzystając z jego zdobyczy możemy w dowolny sposób kształtować nasze życie, w tym rozwój kariery zawodowej. Nie ma w tym oczywiście nic złego, zwłaszcza, gdy zajrzymy w karty naszej historii, gdzie dawniej o takiej zdobyczy moglibyśmy tylko marzyć. Wolny rynek był i jest imperatywem, który kształtuje polityczne działania. Zastanówmy się jednak, jakie konsekwencje mogą przynosić wypowiadane w kółko te same słowa?

Tak oto dochodzimy do zrozumienia, na czym polega bycie szczęśliwym w dzisiejszej rzeczywistości. Otóż rozmaici specjaliści od marketingu kreują coraz to nowe, jakoby niezbędne nam potrzeby. Ich spełnienie gwarantuje nam bycie lepszym, bardziej atrakcyjnym, po prostu bardziej szczęśliwym. Im więcej wydamy pieniędzy na ich spełnienie tym bardziej nasze samopoczucie ma się poprawiać. Szczęście jest tu utożsamiane z posiadaniem.

Czy jednak jest tak do końca?

Nie przypadkiem w społeczeństwach bogatych, które poddają się takiemu materialistycznemu rozumieniu słowa szczęście, występuje największy odsetek osób leczących się na choroby psychiczne np. depresję czy nałogi np. uzależnienia od narkotyków. Ludzka psychika bowiem nie wytrzymuje tego przeciążenia. Wyobraźmy sobie, że odkąd tylko wstaniemy z łóżka widzimy na okrągło w różnych mediach szczupłe modelki, umięśnionych facetów, ludzi, których życie poprawiło się, bo kupili sobie ten czy inny produkt. Jak mamy się temu wszystkiemu nie poddać, skoro obrazy te widzimy, co najmniej kilkanaście razy dziennie.

Ponadto nasz mózg przetwarza te wszystkie informacje, tworząc sztuczny obraz szczęścia. Pod tym wszystkim kryje się natomiast chęć zarobienia na naszej pogoni w kierunku stworzonych przez media ideałów. Kto z nas nie chciałby mieć lepszej sylwetki, nowego robota kuchennego, itp. Jest to samonapędzający się biznes, w którym my wszyscy uczestniczymy. Bo jeśli moja żona wchodzi codziennie na strony internetowe dla kobiet, które oferują różne sposoby na „bycie lepszą” od rozmaitych diet po trendy ciuchy, to nie dziwi mnie potem, że przestaje być pewna siebie, uważając, że to czy tamto mogłaby poprawić.

Celem jest poprawienie czegoś u siebie, a twórcy stron internetowych oferują nam ideały, których nie jesteśmy w stanie osiągnąć np. z powodu natury, która nas takimi a nie innymi stworzyła. Tezę tą potwierdzają badania przeprowadzone na kobietach z biednych i bogatych krajów. Okazuje się, że wyższe poczucie wartości mają te pierwsze. Nie są, bowiem tak przesiąknięte konsumpcjonizmem.

Oczywiście nie odmawiam nikomu prawa do realizacji własnych potrzeb. Tym niemniej zwracam uwagę na fakt, iż są one tworzone nie dla nas tylko dla zysku tych, którzy je wyprodukowali. Takie mamy czasy, że wpływ mediów jest tak duży, iż ciężko odróżnić nasze realne potrzeby od tych wirtualnych.

Tak więc szczęście utożsamiane z materializmem, jest tylko pozorem tego prawdziwego. Przynosi jedynie krótkotrwałą poprawę naszego nastroju. W dłuższej jednak perspektywie tylko pogarsza stan naszej psychiki. Dzieje się tak, gdyż wpadamy w błędne koło pogoni za ideałami, których realnie nie potrzebujemy. Są one ponadto nieosiągalne, gdyż nasze życie jest ograniczone przez brak czasu czy wystarczającej ilości pieniędzy.

Czy możemy, zatem mówić w ogóle o czymś takim jak prawdziwe szczęście?

Wolny rynek sam w sobie nie jest nam w stanie zapewnić trwałego szczęścia, a jedynie jego namiastkę w postaci rzeczy, które nabywamy by ładniej wyglądać czy szybciej wykonywać rozmaite czynności. Przy okazji jednak istnieje niebezpieczeństwo, że konsumpcjonizm sam w sobie nie stanie się jednym z elementów budujących nasz nastrój a będzie celem naszego życia. Jak można żyć dla kupna np. sportowego auta. To zapatrzenie w siebie powoduje skutki, o których pisałem powyżej. Warto się nad tym zastanowić.

Prawdziwe szczęście istnieje, bowiem jest stanem naszego umysłu. Jest dużo prawdy w stwierdzeniu, że będziemy na tyle szczęśliwi na ile będziemy się nimi uważać. Nie znaczy to, że mamy sobie wmawiać, jaki to nie jestem zadowolony z życia, w sytuacji, gdy jest wręcz odwrotnie. Dlatego dobrze jest poznać samego siebie by móc odpowiedzieć na proste pytanie co tak naprawdę sprawia mi radość w życiu.

Podsumowując można stwierdzić, iż szczęście jako stan naszych uczuć to wszystko to, co nie ma swojej materialnej miary np. pieniężnej a co sprawia nam wewnętrzną satysfakcję, radość. Co by to było, gdybyśmy mogli je sobie kupić, nasze życie byłoby wtedy nudne i bezwartościowe. Trywialne jest stwierdzenie, że ludzie są różni, dlatego każdemu, co innego sprawia radość, ale tak po prostu jest.

Gdyby pokusić się o uogólnienie to można stwierdzić, że uczucia, którymi obdarzamy drugą osobę stanowią wspólny dla nas wszystkich wymiar szczęścia. Moje podejście jest może nieco romantyczne, wyobraźmy sobie jednak jak by nasze życie wyglądało, gdybyśmy kierowali się w nim wyłącznie chłodną kalkulacją korzyści?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.