Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26694 miejsce

W Poznaniu uczy się 130.000 studentów

  • Źródło: Głos Wielkopolski
  • Data dodania: 2006-10-06 11:41

Poznań to trzeci w Polsce ośrodek akademicki i naukowy po Warszawie i Krakowie. W mieście działa 26 szkół wyższych, kształcących prawie 127.000 studentów. Żacy stali się nieodłącznym elementem miasta.

Spotkać można ich wszędzie: na ulicach, w tramwaju, w restauracjach, w klubach. Kiedy w wakacje wracają do domu, nasze miasto staje się zwyczajnie puste. W pubach spadają obroty i właściciele czekają z utęsknieniem na nowy rok akademicki.

Przeciętny student zostawia w Poznaniu całkiem duże pieniądze: od 800 do 1000 zł miesięcznie. Jeśli pomnożyć tę kwotę przez liczbę poznańskich żaków, okaże się, że w znaczący sposób zasilają oni fundusze miasta.

Za 700 złotych wyżyć się nie da


Na co studenci wydają najwięcej pieniędzy? Większość deklaruje, że na mieszkanie i jedzenie. Za lokum trzeba zapłacić od 250 do 400 złotych za miesiąc w zależności od wielkości, lokalizacji i warunków. Standardowa cena to 300 zł (bez opłat).
– Na mieszkanie wydaję miesięcznie 320 złotych z opłatami. Jedzenie i imprezy kosztują mnie jakieś 500 złotych – mówi Krystian Bartczak, aktualnie na drugim roku Wydziału Instrumentalnego Akademii Muzycznej.
Jego koleżanka, harfistka Marysia Dłuska, na mieszkanie odkłada co miesiąc 300 złotych. – Sam czynsz jest mniejszy, ale mamy ogrzewanie na prąd. Zimą rachunek za dwa miesiące wynosi aż 700 złotych, więc gdybyśmy razem z moja współlokatorką nie odkładały, byłoby nam bardzo ciężko – mówi harfistka. Na jedzenie Marysia wydaje miesięcznie około 300 złotych.
– Staram się gotować obiady w domu, wtedy wychodzi mi taniej – mówi. – Co miesiąc kupuję też komkartę. Na mój fundusz rozrywkowy składają się pieniądze na kino, czy wyjście do knajpy z przyjaciółmi. To jakieś 80 złotych miesięcznie. Czasem kupię sobie też jakiś drobiazg, ciuch czy kosmetyk, mam na to nie więcej niż 100 złotych - zdradza Marysia. Dziewczyna reprezentuje opcję "standardową": co miesiąc zostawia w Poznaniu ponad 800 złotych.
Zadowolony z życia w stolicy Wielkopolski jest też Maurycy Ciechanowski, student informatyki i ekonometrii oraz zarządzania na Akademii Ekonomicznej.

– Mieszkam w centrum miasta za 360 złotych miesięcznie z internetem – mówi. Maurycy przywozi często jedzenie z domu, więc na prowiant wydaje około 150 złotych. – Imprezy kosztują mnie średnio 50 złotych miesięcznie, przejazdy 80 złotych. Jakieś 25 złotych to koszt ksero i innych rzeczy związanych z uczelnią.

Agnieszka Gawelik z politologii nazywa siebie studentką "minimalną" . – Myślę, że ciężko przeżyć w Poznaniu za mniej niż 700 złotych miesięcznie. Próbowałam kiedyś oszczędzać, ale wtedy trzeba ograniczać jedzenie, co czasem źle kończy się dla zdrowia – mówi.
Na akademik wydaje miesięcznie 175 złotych, bo mieszka z trzema przyjaciółkami w pokoju. Do tego dochodzi ponad 32 złote na sieciówkę i około 400 złotych na jedzenie. Ilość pieniędzy, którą przeznacza na wyjścia do kina, czy imprezy zależy od miesiąca. – Średnio na rozrywkę przeznaczam 50 złotych. Czasami jest tak, że zostają mi pieniądze ze stypendium, czasami wpadnie jakaś dodatkowa "kasa". Wtedy ta kwota rośnie – mówi Agnieszka.

Fundusz imprezowy

Większość studentów przyznaje, że najwięcej pieniędzy wydają na rozrywkę. Wspierają funkcjonowanie poznańskich pubów naprawdę pokaźnymi kwotami.
– Na alkohol i imprezy idzie miesięcznie minimum 300 złotych. Mam kilka klubów, do których chodzę regularnie i one sprawiają, że lubię Poznań – mówi Filip Chudyszewicz z I roku kulturoznawstwa UAM. Swój budżet chłopak dzieli na trzy. Mieszkanie i jedzenie kosztują go po 300 zł.
Fundusz "imprezowy" jest też jedną z ważniejszych pozycji w budżecie Rafała Gubańskiego, klarnecisty z Akademii Muzycznej. – Na wyjścia wydaję przynajmniej 200 złotych miesięcznie – mówi.
Maria Gęgotek, studentka II roku socjologii sporo pieniędzy wydaje też na własne "zachcianki". – Wydaję 250 złotych miesięcznie na różne wyjścia, koncerty, płyty, książki – mówi Maria Gęgotek z II roku socjologii UAM.

Przysłowiowy biedny student jest więc naprawdę łakomym kąskiem dla Poznania. To właśnie dzięki żakom funkcjonują puby i budki z fast foodami.
– To miasto bez studentów by nie istniało. Obroty poza rokiem akademickim są tragiczne. Niestety, władze miasta w ogóle studentom nie pomagają. Akademicki Poznań to jest tylko hasło – przyznaje Tomasz Kamiński, szef popularnego wśród studentów klubu "Czytelnia".

Najczęściej na kasie

Myliłby się ten, kto pomyślałby, że studenci oferują Poznaniowi tylko swoje pieniądze. Większość z nich bowiem dorabia, wykonując prace, których inni nie mają ochoty robić. Pracują we wszystkich możliwych miejscach na dostępnych dla nich stanowiskach. Sprzątają, opiekują się dziećmi, sprzedają bilety w kinie i projektują kampanie marketingowe, pracują jako ankieterzy, kelnerzy, opiekunki do dzieci.
Maria Gęgotek z socjologii pracuje w firmie robiącej sondaże. Za każdą wypełnioną ankietę dostaje 22 zł. Marta Mowicka z etnologii pracuje w recepcji basenu.
– Praca jest przyjemna, choć w niedziele i soboty siedzę po 12 czy 14 godzin. Za dwa weekendy dostaję 320 złotych. Nie biorę pieniędzy od rodziców, więc ta praca i kredyt studencki, to podstawa mojego utrzymania – mówi Marta.
Wiele studentów dorabia też na kasie. Można ich spotkać w Empiku, Multikinie czy supermarketach. Z taką pracą wiąże się jednak duża odpowiedzialność finansowa. Michał Kwiecień z IV roku historii UAM pracuje w Mega Avansie. Za miesiąc dostaje około 1000 złotych.
– Udaje mi się połączyć pracę i szkołę, choć czasem bywa ciężko – mówi.
Kuba Krotofil, student zarządzania w biznesie na Wyższej Szkole Biznesu i Języków Obcych.

Za godzinę pracy w hurtowni biżuterii YES dostaje 8,50 złotych.
– Mam spore wydatki, więc mimo wielu godzin mój zarobek nie wydaje mi się olbrzymi – mówi. Kuba jest ponadto wokalistą zespołu Hope, lecz na razie granie nie daje mu pieniędzy.
Krystian Bartczak, student II roku Akademii Muzycznej, od dwóch lat uczy śpiewu w Wojskowym Klubie Kultury.

– Za miesiąc dostaję około 500 złotych. Praca jest fajna, tak jak i sam Poznań. Bardzo dobrze mi się tu żyje. Są puby z klimatem i piękny park Sołacki – twierdzi Krystian.
Podobnego zdania jest Tomasz Szymański, student IV roku politologii UAM.
– W Poznaniu żyje mi się super. To jest miasto wielu możliwości i otwartych dróg. Uwielbiam swoja pracę, jest to dla mnie nieustanna nauka i świetna zabawa – mówi. Tomek pracuje w firmie, która zajmuje się produkcją krawatów i haftami komputerowymi. Zajmuje się też marketingiem i PR-em.
– Na początku zajmowałem się wymyślaniem ulotek, haseł, teraz doszły do tego odświeżanie strony internetowej i tworzenie konkretnych projektów – przekonuje.

Tylko Poznań

Poznań bez studentów na pewno nie byłby tym samym miastem. Co najbardziej podoba się młodym ludziom w Poznaniu?
Kasi Jaworskiej z I roku architektury UAM bardzo podobają się rozwiązania komunikacyjne
– Choć Poznań jest takim dużym miastem , to dzięki świetnie rozwiniętej sieci tramwajów i autobusów wszędzie jest blisko – ta transportowa teza z pewnością jest zaskakująca dla samych mieszkańców miasta.
Dla Kuby Rybickiego z II roku wschodoznawstwa UAM istotny jest bogaty wybór imprez kulturalnych, na które może chodzić w Poznaniu.
– Lubię w tym mieście to, że każdego wieczora można znaleźć jakąś wystawę, koncert czy projekcje filmu, często za darmo. Najważniejsza jest jednak nadzieja na znalezienie stałej pracy i osiedlenie się tu już na zawsze.
– Poznań to miasto z perspektywami. – podkreśla Marysia Dłuska. – Wierzę, że skończenie tu studiów, będzie miało ogromny wpływ na moje przyszłe życie. Kto wie, może zostanę na stałe?

Zofia Rutkowska, jmat

Studencki miesiąc
Mieszkanie:
Średnio 300-350 złotych z opłatami (woda, prąd, gaz, internet, telefon w mieszkaniach studenckich należy do rzadkości) za miejsce w pokoju 2-osobowym; samodzielny pokój z reguły jest trochę droższy, około 350 - 400 złotych.
Jedzenie :
Od 150 do 450 złotych. W zależności od tego gdzie student robi zakupy Ci najbardziej oszczędni kupują najtańsze produkty z supermarketów. Bardziej wybredni przywiązują większą wagę do jakości.
Imprezy
50-300 złotych. W zależności od ilości i rodzaju wypijanego alkoholu, oraz wybranego lokalu. Najwięcej wydają wielbiciele drogich drinków wypijanych w lokalach z płatnym wejściem.
Sieciówka
Karta komunikacyjna imienna na 30 dni, czyli komkarta kosztuje 32,5 zł. Przy pierwszym zakupie należy dodatkowo wpłacić 16 złotych kaucji.
Ubrania i kosmetyki
Najwięcej wydają studentki ubierające się w markowych magazynach, najmniej studenci, którzy lubią sklepy z używaną odzieżą. W sumie około 50-300 złotych.
Kultura
11-300 złotych. Ta pierwsza kwota to jeden, studencki bilet do multipleksu. Za wejściówkę do teatru student zapłaci co najmniej 20 złotych. Reszta to wydatki na koncerty, płyty, książki i wyjścia do pubu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

martha pi
  • martha pi
  • 05.04.2011 16:35

Studiowałam w Poznaniu. jest tu dość drogo, szczególnie mieszkania, ale zjeść można ze zniżkami, np. pierogarnia na Wrocławskiej daje fajne zniżki. Teraz z perspektywy czasu wybrałabym wrocław na studiowanie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Składam papiery na UAM. Pocieszyliście mnie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.