Jedna z firm motoryzacyjnych zaproponowała prawdziwą okazję. Moim zdaniem, tym razem jest to prawdziwa promocja. Zagadka. Co to za auto? Jest o 6,4 razy tańsze niż Porsche 911 Carrera 4, a ma jedynie o 165 koni mechanicznych mniej?
To... Skoda. Skoda Fabia.

Skoda Fabia - wciąż postrzegana jako auto dla emerytów, od czerwca jest dostępna w 180-konnej wersji vRS. W sportowej odmianie auto wyposażono w silnik TSI generujący 250 nM momentu obrotowego. W zestawie z precyzyjną, automatyczną 7-biegową skrzynią DSG, pierwsza setka wybija już po 7,2 sekundy, a prędkość maksymalna to 224 km/h.
Czy opłaca się dorzucać ok. 390 tys. zł, żeby nabyć Carrere i skrócić sprint do setki o 2,2 sekundy? Policzmy. Różnica w cenie w stosunku do Skody to ok. 390 tys. zł. Czyli prawie 200 tys. za sekundę! Nie mówię, żeby nie kupować Carrery, o nie, ale cóż 390 tys. zł. - drogo. Czas to pieniądz, jak mawiają.
Poza tym, Skoda w końcu wygląda „na czasie”. Obniżono zawieszenie, zmieniono przedni zderzak, a w ofercie znalazły się dedykowane 17-calowe felgi Gigaro. Można zamówić kolorowy dach, ale na szczęście nie ma w ofercie malowania w kwiatki, jak w innych wersjach Fabii.
Szybka Skoda ma też coś z Forda Fiesty RS1800 III generacji oraz z Audi RS6 Avant. Z Fiesty dziedziczy pomysł na to, by z ultra nudnego euro-wozidła zrobić niepozornego sportowca. Zaś do niewyobrażalnie szybkiego Audi RS6 nawiązuje koncepcją budowy bardzo mocnych aut w wersji combi. Fabia vRS występuje bowiem także w takiej praktycznej wersji nadwozia.
W wersji combi, droższej od hatchbacka o 2,5 tys. zł, zmieści się jeszcze więcej piwa i pieluch. Na mecie będziecie, co prawda 2,2 sekundy później niż kolega w Porsche, ale to wy przywozicie piwo.

