Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Polska > W przestrzeni publicznej stolicy panuje chaos

Pozycja materiału w rankingach:

21847 miejsce

Dział: Polska

Ocena: 20pkt

Oceń:

W przestrzeni publicznej stolicy panuje chaos


Miejsca, które powinny być przeznaczone na sztukę zajmuje komercja. Brakuje miejsc magicznych o pozytywnych wibracjach, gdzie można odetchnąć. "Stwórz swój Dotleniacz, wymyśl swoje miejsce w Warszawie" - apelują we wspólnej akcji Gazeta Wyborcza i Urząd Miasta.

Informacje z regionu
mazowsze.naszemiasto.pl
 / Fot. Tomasz Gzell PAP"Pokażmy, że stać nas na nowoczesne pomysły, na miejską przestrzeń, na inne o niej myślenie. Tak jak zmieniają się muzea, czy prezentacja wystaw, tak musi się zmieniać myślenie o miejskiej tkance. (...) Stwórz swój Dotleniacz, wymyśl swoje miejsce w Warszawie”- czytamy w GW.

Jestem za. Palma na rondzie de Gaulle'a, dotleniacz, ławka pętelka pod PKiN to naprawdę za mało. Sztuka w przestrzeni publicznej powinna funkcjonować w znacznie większych proporcjach. Tylko gdzie są moje różowe jelenie, "miejski projekt rozweselający"? Projekt, który został uznany największym wydarzeniem artystycznym roku 2004 w Warszawie w plebiscycie WDECHA pewnego dnia znikł.

Stał sobie spokojnie, a raczej stały bo jelonki były trzy, na Wybrzeżu Kościuszkowskim, róg Lipowej. Trawnik nad tunelem Wisłostrady to miejsce urokliwe. Stworzenie tego terenu pochłonęło znaczne nakłady finansowe, a z uwagi na brak zainteresowania ze strony władz miasta nie zostało w pełni wykorzystane. Mam nadzieję, że "zapominalskie władze" zaakceptują wreszcie pomysły na stworzenie tam interesującej artystycznie przestrzeni publicznej. Pomysły pokroju tych przedstawionych przez Fundację Nowej Kultury Bęc Zmiana, czyli "Parku Kultury" wypełnionego obiektami małej architektury i realizacjami młodych artystów. Ale cóż, skoro władze nie pamiętają o robieniu parkingów podziemnych w centrum miasta to czemu miałyby pamiętać o sztuce.

Odrobina kiczu istnieje w każdej sztuce - H.Broch


Głosy przeciw były mocne: że niepoważne, że stolica kiczu, że tandeta. Ale mnie praca Hani Kokczyńskiej i Luizy Marklowskiej zauroczyła. Odebrałam ją jako celowe nagromadzenie kiczu w użyciu sztandarowego "jelenia na rykowisku" i konotacji, jakie rodzi kolor "różowy". Nagromadzeniu, które ma nadać temu szaremu i zakotwiczonemu w martyrologii miastu, jakim jest Warszawa trochę uśmiechu. Poza tym Warszawa jest dla mnie miastem nadętym architektonicznie, pełnym zagonionego i porcjowanego tłumu. Jelenie pozwoliły jej "spuścić z tonu".
 / Fot. Radek Pietruszka PAP
Ewa Szafranowicz OFFline profil autora

Autor: Ewa Szafranowicz

Napisz do autora

Artykuły (251) Galerie (50) Średnia ocen (4.32)

Wiek: 39 | Miejscowość: warszawa | Kraj: polska

O mnie: Zaratustra "Przyszłość należy do lwów, które umieją się śmiać."... Jestem zodiakalną Lwicą o ogromnym poczuciu humoru! "Lepiej spieprzyć coś po swojemu, niż według czyjejś podpowiedzi" Dziadek Honzy

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 3

Sortuj komentarze:

Magdalena Gawryś 23.11.2009 22:05

Ocena: Ocena pozytywna 65 Ocena negatywna 108

Pozytywne wibracje znajdują się w okolicach fontanny w Metropolitanie na placu Piłsudskiego...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Jędrasiak 23.11.2009 20:49

Ocena: Ocena pozytywna 72 Ocena negatywna 62

Takie chaosy znajdziemy w kazdym polskim miescie....;/ Niestety

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 23.11.2009 20:45

Ocena: Ocena pozytywna 68 Ocena negatywna 63

Pisze autorka "Brakuje miejsc magicznych o pozytywnych wibracjach, gdzie można odetchnąć."

refleksja:
W tegoroczną noc poetów w Warszawie, po czytaniu wierszy pod Kolumną Zygmunta, nastrojona tak pozytywnie magiczna chwilą z poezją, wybrałam się na nocna włóczęgę po mieście. Chodziłam bez azymutu, i tak wędrując nocnymi ulicami starego miasta, natrafiałam na pomniki związane z martyrologia z okresu II Wojny Światowej. Zatrzymując się przy każdym z nich, czytając tablice upamiętniających pomordowanych, moja radość pod tymi tablicami zostawiałam. I patrząc na te ciemne pomnikowe, zimne postacie zapominałam że jest piękna noc, i ze przecież radość z obcowania z poezja w sobie mam. Chciałam gdzieś usiąść i jeszcze raz przeżyć "strofy wierszy", tą radość w sobie na dni przyszłe zachować. I szłam dalej w poszukiwaniu miejsca gdzie mogła bym radością cieszyć się, może fontanny, a może sztuki-pomnika co kolorami życia cieszyć się pozwali. Idąc na Lenartowicza, do mojej warszawskiej przyjaciółki po drodze jeszcze te krzyże czarne na platformie spotkałam. Gdy w nocy dotarłam ona zatroskana moim brakiem uśmiech spytała czy cos się stało - co miałam jej powiedzieć że tylko pomniki opowiadające o śmierci, tak o bohaterskiej śmierci ale o śmierci widziałam po drodze...

Tak w Warszawie tak bardzo "Brakuje miejsc magicznych o pozytywnych wibracjach, gdzie można odetchnąć."

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.