Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

184591 miejsce

W pułapce prawa autorskiego

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-08-02 08:56

Właściciele pubów, zakładów i sklepów znaleźli się w pułapce. O opłatach wynikających z ustawy Prawo autorskie dużo się pisze i mówi, ale zainteresowani wciąż mają dylemat: kiedy płacić, a kiedy nie?

Stowarzyszenie Autorów ZAiKS uważa, że opłata należy się nawet za radio czy telewizor włączone w pubie lub hipermarkecie, ale orzecznictwo sądów wciąż jest niejednoznaczne. - Uważam, że dałem się wyprowadzić w pole - mówi DZ Józef Płuska, właściciel pubu w Lublińcu. - Boję się tego samego - wtóruje mu Urszula Więcek, która prowadziła pub w pobliskich Psarach.

Sąd umorzył

Przypadek Płuski jest precedensowy. W październiku 2004 r. do jego pubu wszedł przedstawiciel ZAiKS-u w towarzystwie policjantów. W lokalu był włączony telewizor akurat z programem Polsatu. Płusce wytoczono sprawę za złamanie prawa autorskiego. Prokurator doradził mu, by zawarł ugodę, bo sprawa jest przesądzona. Chodziło o spore pieniądze, więc w grudniu 2004 roku Płuska zobowiązał się, że zapłaci 2.700 zł za lata 1995-2004. Tymczasem sprawa karna trafiła do sądu grodzkiego w Częstochowie, który - ku zaskoczeniu Płuski - umorzył postępowanie. W uzasadnieniu napisał, że wolno włączyć telewizor czy radio w lokalu publicznym "o ile nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych".
- Wygrałem, ale co z tego, skoro ZAiKS nadal domaga się pieniędzy na podstawie ugody, którą najwyraźniej niepotrzebnie podpisałem - mówi właściciel pubu.
Taką samą ugodę miała podpisać z przedstawicielem ZAiKS-u Urszula Więcek z Psar. Zaczęła się wahać, gdy usłyszała o przypadku Płuski. Przedstawiciel ZAiKS-u wyprowadził mnie w pole – uważa Józef Płuska. Marek Świercz

Piwo czy piosenki?

- Chcieli, żebym zapłaciła nawet za okres, gdy lokalu już nie prowadziłam - wyjaśnia. - No i przecież opłacałam abonament telewizyjny! Czy to nie wystarczy?
Co na to ZAiKS? Małgorzata Kędziorowska z warszawskiej centrali Stowarzyszenia Autorów przekonuje, że choć orzecznictwo sądów faktycznie jest niejednolite, większość spraw ZAiKS wygrywa.
- Tutaj chodzi o wyrok sądu grodzkiego, a więc sądu najniższej instancji. Gdybyśmy się odwołali, to pewnie zostałby zmieniony. Nie znam szczegółów sprawy, ale podejrzewam, że odwołania nie było, bo ten pan zgodził się zapłacić i podpisał ugodę. Nam zależy na opłatach, nie na karaniu właścicieli lokali - przekonuje Kędziorowska. Jej zdaniem, nie można twierdzić, że włączony w lokalu telewizor nie ma wpływu na przyciągnięcie klientów. - Są wielkie koncerny, które zamawiają u kompozytorów muzykę mającą wprawiać klientów w dobry nastrój. To taka sama inwestycja, jak przygotowanie wystawy czy odpowiedniego wystroju - tłumaczy stanowisko ZAiKS-u.

Ile dla artysty?

Sprawa nie jest taka prosta. Dowodem może być głośny spór między ZAiKS-em a wrocławskim sklepem Epi-market. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu nakazał sklepowi zapłacić 25 tysięcy złotych opłat. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego w Warszawie, który uchylił wyrok i wydał orzeczenie, które otwiera pole do dalszych prawnych sporów i interpretacji. NSA uznał, że Epi-market może nie płacić, ale musi udowodnić, że nie czerpał dodatkowych korzyści z emitowanej muzyki. Tylko jak to zrobić? Z drugiej strony NSA uznał też, że ZAiKS musi wykazać, który artysta konkretnie powinien otrzymać od sklepu honorarium.
Fakt, że w ostatnim czasie mniej tego rodzaju spraw trafia do sądów (najwięcej było ich właśnie w 2004 roku) może wynikać z tego, że orzecznictwo poszło w tym kierunku.
- Wygląda to tak, że z wnioskiem o naruszenie praw autorskich i ściganie sprawcy powinien wystąpić ich właściciel, a nie stowarzyszenie chroniące te prawa zbiorowo - komentuje Krzysztof Droździok, zastępca prokuratora rejonowego w Lublińcu.
Być może rozstrzygnięcie dylematów przyniesie nowelizacja ustawy o prawie autorskim, którą forsuje poseł PiS Michał Wójcik. Nowela miałaby jasno definiować, co w kontekście prawa autorskiego jest "bezpośrednią korzyścią majątkową". Przecież każdy wie, że inny jest cel odtwarzania muzyki w dyskotece czy w klubie z parkietem do tańca, niż włączonego radia w salonie fryzjerskim, kosmetycznym lub w sklepie. Czy ktoś idzie do hipermarketu posłuchać muzyki?

ZAiKS i reszta

Przepisy dotyczące praw autorskich są niejasne także dla artystów i twórców. W internecie pojawił się apel skierowany do wszystkich, którzy mogą wpłynąć na kształt polskiego prawa. Oto fragmenty.
(...) Pazerność ZAiKS-u to problem, z którym boryka się każdy, do kogo przychodzą klienci. Taksówkarz, fryzjer, właściciel sklepu, geodeta, biuro rachunkowe, warsztat ślusarski czy prowadzący we własnym mieszkaniu pracownię krawiec. Uznajemy prawa autorskie artystów i zgadzamy się, że komercyjne wykorzystywanie utworów słowno-muzycznych powinno przynosić im wymierne korzyści.
My i nasi pracownicy słuchamy radia dla przyjemności, a nie rozpowszechniamy go dla celów komercyjnych. Czasem słyszymy muzykę, a czasem informacje, które pragnie znać każdy świadomy obywatel! Korzyści finansowe, które rzekomo przynoszą nam wydobywające się z radia dźwięki, można porównać z korzyściami finansowymi artystów, których utwory promujemy za pośrednictwem radia. Nie chcemy okradać artystów. (...) Domagamy się możliwości negocjowania wysokości opłat do rzeczywistego, a nie wydumanego przez ZAiKS ich wpływu na nasze dochody.
Marek Świercz - Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ale pazery! A jak to jest na Zachodzie? Nie napomknięto.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.