Facebook Google+ Twitter

W Radomiu chcą niedziel bez handlu

Zarząd Stowarzyszenia Kupców Polskich w Radomiu zgłosił w ubiegłym roku projekt społeczny, który zakłada ograniczenie lub całkowite zniesienie handlu w niedziele. W opozycji do tego pomysłu stoi Inicjatywa Radomskich Przedsiębiorców.

 / Fot. Jarosław Jakubczak/PolskapresseDwie organizacje zrzeszające kupców z Radomia i dwie skrajne opinie, które pogodzić ma wynik społecznych konsultacji w tej sprawie. Ogłoszone przez prezydenta Radomia, Andrzeja Kosztowniaka, potrwają do końca lutego i pokażą, czy radomianie chcą ograniczenia handlu w niedziele, całkowitego zakazu, czy też opowiedzą się za utrzymaniem obecnego porządku.

Głosowanie odbywa się na specjalnych kartach z ankietami (które można dostać w Urzędzie Miejskim i w niektórych parafiach) oraz przez internet. W obu przypadkach konieczne jest podanie swoich danych osobowych, łącznie z numerem PESEL, a także okazanie dowodu osobistego (podczas głosowania przez internet należy przesłać skan dokumentu tożsamości). Co ciekawe, o powstaniu takiego projektu wielu radomian dowiedziało się dopiero za sprawą listu biskupa radomskiego, Henryka Tomasika, który był odczytywany w radomskich kościołach i zachęcającego do głosowania za ograniczeniem niedzielnego handlu.

Zwolennicy zmian przekonują, że niedziela w polskiej kulturze chrześcijańskiej zawsze była dniem wolnym od pracy, a zmuszanie setek pracowników do tego, aby zamiast z rodziną spędzali ten czas w pracy, jest nieetyczne i godzi we wszelkie zachowania społeczne. Podkreślają, że obecnie wiele rodzin, głównie młodych małżeństw z małymi dziećmi, traktuje niedzielę jako czas wypadu do supermarketu czy galerii.

Po drugiej stronie barykady stoją kupcy z Inicjatywy Radomskich Przedsiębiorców. Ci z kolei twierdzą w rozmowie z PAP, że zamknięcie sklepów w niedziele nie tylko nie poprawi relacji rodzinnych, ale przede wszystkim sprawi, że radomianie będą szukać takiej "sklepowej rozrywki" w Warszawie czy Kielcach. Zwracają również uwagę, że ogromną część weekendowych pracowników stanowią studenci, a ograniczenie lub zakazanie prowadzenia handlu w niedzielę znacznie pogorszy ich sytuację na rynku pracy. Argumentem jest też dla nich tragiczna sytuacja Radomia pod względem wysokości bezrobocia. Zakaz handlu oznaczał zaś będzie jeszcze większe pogłębienie kryzysu i utratę pracy nawet przez 600 osób.

Problem nie dotyczy jednak wyłącznie branży handlowej. Na takim ograniczeniu straciłyby również firmy pośrednio z nią związane - dostawcze czy transportowe i spedycyjne. Do walki o wolne od handlu niedziele włączają się, prócz radomskiego biskupa, także Stowarzyszenie Centrum Młodzieży "Arka", Towarzystwo Przyjaciół Dzieci (oddział powiatowy w Radomiu), Zarząd Regionu Ziemia Radomska NSZZ "Solidarność", Zarząd Rady OPZZ w Radomiu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (25):

Sortuj komentarze:

Szkoda, bo mimo wszystko byłam ciekawa toku jego rozumowania :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W najbliższym czasie ten jegomość i tak Pani nie odpowie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niedługo powie mi Pan, żeby się niczyimi wypowiedziami nie sugerować :-)

Chcę po prostu wiedzieć, dlaczego wg tego użytkownika ludzie jeżdżący kawał drogi do wybranego przez siebie kościoła są nazywani fanatykami religijnymi i tym samym stawiani na równi z bandami broniącymi niegdyś krzyża na Krakowskim Przedmieściu czy zakochanymi w miłościwie nam panującym Episkopacie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

PAni Weroniko, niech Pani nie sugeruje się tym co wygaduje ten czerwony troll.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlaczego ktoś jeżdżący kilkadziesiąt kilometrów do kościoła ma być nazywany fanatykiem religijnym?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzyb, głupoty pan wypisuje. Niektórzy na tace dają tylko dlatego, że po mszy idą na zakupy i akurat mają portfel przy sobie. A dla tych którzy wcześniej planowali dać, nie liczy się czy pójdą do marketu czy też nie bo i tak dadzą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Bąk,dobrze pan mnie zrozumiał.Zamiast kasy na tacę wierni (niewierni)wydają na zakupy potrzebnych i niepotrzebnych rzeczy.A to boli ,jak bardzo boli uszczuplenie kasy,że nawet (kasą na tace ) zajął sam biskup.Przymus zachowania na Polaków działa w sposób odwrotny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie zgodzę się, że to zjawisko ograniczone terytorialnie - z przykładu własnej rodziny, dalszej bo dalszej, widzę, że są gotowi przejechać prawie 30km, aby być na mszy w kościele katedralnym, a nie u siebie w parafialnym. I to nie są jednorazowe wypady, ale zdarzają się nawet kilka razy w miesiącu, zwłaszcza gdy akurat przypadają jakieś święta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Churching Pani Weroniko to zjawisko zauważalne od kilku lat.Wierni nie chodzą do kościoła w którym zamiast słowa bożego dominuje polityka , sianie nienawiści ,propaganda - teraz gender .
Tu nawet zamknięcie marketów nie pomoże .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Bartłomieju!
Kościół ograniczenie handlu w niedzielę szybko się zgodzi, ponieważ Kościół do celu zmierza małymi kroczkami – lecz ciągle do przodu. Religia w szkołach też miała być darmowa, kapelani mieli zrezygnować z wynagrodzenia itp. Klerowi się nie wierzy, bo on zawsze chce więcej i więcej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.