Facebook Google+ Twitter

W sierpniu pamiętaj o mysłowickim OFF-ie

Subiektywny poradnik o tym, kogo zobaczyć trzeba na tegorocznej edycji najlepszego festiwalu w Polsce. Na Mysłowice marsz!

Logo OFF Festivalu / Fot. Press packCo prawda Open'er Festival to największa muzyczna impreza w Polsce, ale w dniach 8.08 - 10.08 wszyscy fani alternatywnych brzmień i tak popędzą do Mekki krajowego indie, czyli Mysłowic. Trzeba przyznać, że tegoroczny OFF zdecydowanie przebija edycje poprzednie. Impreza organizowana przez Artura Rojka zawsze trzymała równy poziom, ale brakowało prawdziwej gwiazdy; kogoś kto przyćmiłby innych wykonawców i oczarował publiczność. Pośród tegorocznej pięćdziesiątki zaproszonych artystów, takich perełek znalazło się kilka. Poniżej krótkie i bardzo subiektywne zestawienie kogo warto i kogo trzeba zobaczyć. Cały program festiwalu do obejrzenia tutaj.

Po pierwsze debiutanci


Choć wczesna pora występów (około południa) nie zachęca, to oglądajcie tyle występów debiutantów ile dacie radę; a nuż któryś z nich kiedyś stanie się międzynarodową gwiazdą, a wy będziecie się mogli przed wnukami wymądrzać, że obserwowaliście ich pierwsze kroki na scenie i już wtedy wiedzieliście, że "mają w sobie to coś". Konkurs zakończy się dopiero 4 sierpnia, więc jeszcze jest czas, by każdy oddał swój głos na zespół, który spośród finałowej dwunastki podoba mu się najbardziej. Jeśli ktoś by pytał, to moim zdaniem niemal wszystkie te zespoły na to zasługują, a szczególnie Des Des. Więcej o konkursie i finalistach dowiecie się stąd.

Dobre bo polskie!


Z mniej znanych polskich zespołów występujących na OFFie zobaczyć musicie trio New York Crasnals. Krakusy zręcznie mieszają gitarowy zgiełk spod znaku Sonic Youth, z post punkowym chłodem, a wszystko to zagrane na ociężałą modłę grunge. Jeśli ten koncert was uśpi, to będzie okazja zaszaleć przy grającym folk z punkową werwą Kawałku Kulki, a wyjątkowo opornych osobników z pewnością do tańca zmusi występ Dick4Dick. Co prawda bez muzycznych uniesień, ale show panowie dają nieprzeciętny, staniki fruwają, dosłownie. Drugiego dnia fani tradycyjnego krajowego punku nie ominą występu Lao Che. Ci wolący spokojniejsze i bardziej rzewne klimaty bez wątpienia wpadną na koncert Jacaszka. A całą resztę przyciągnie spektakl pierwszego ekologiczno - hip hopowego składu RP - duetu L.U.C. & Rahim.

Goście zagraniczni, których zobaczyć musicie


Obecność w Mysłowicach Mogwai, to dla wielu najsilniejszy argument w dyskusji na temat: "jechać na OFFa czy nie?". Jeden z najważniejszych zespołów sceny alternatywnej, w Polsce cieszący się wielką sympatią co słychać po wielu krajowych zespołach post rockowych, silnie się dokonaniami brytyjskiego kolektywu inspirującymi. Dla wielu koncert życia, dla mnie drugi najważniejszy występ OFFa, pierwszy to oczywiście kameralny koncert Iron & Wine w mysłowickim kościele Ewangelickim. Fani dobrze pojmowanego country nie mającego nic wspólnego z Mrągowem, na tym występie z pewnością uchwycą kawałek nieba. Z pozostałych artystów nie można przegapić tanecznego występu British Sea Power, którzy mam nadzieje wykonają swoją piosenkę z przewijającym się motywem polskiego hydraulika.

British Sea Power to też jedyny zespół, który pod względem żywiołowości ma szansę przebić występujący dzień wcześniej of Montreal. Ci to potrafią porwać na parkiet - popowe szaleństwo przełamujące wszelkie muzyczne schematy. Podobnie zresztą jest z Caribu, wielotematycznie, choć już bardziej wszystko poukładane, co nie dziwi, w końcu Daniel Victor Snaith alias Caribou, to doktor matematyki.

Z całego grona najbardziej jednak niekonwencjonalne podejście do tematu jakim jest muzyka i tak ma Menomena. Ekstremalnie ekletyczni - to się nazywa awangarda! I ostatni zagraniczny typ Kammerflimmer Kollektief, może i te elektroniczno - akustyczne pejzaże nudzą, ale za to jak miło być tak męczonym. Szczerze mówiąc, na tym polega urok tego typu imprez, wracasz zmęczony, niewyspany, ale jednak spełniony ze wszech miar, czego sobie i innym uczestnikom tegorocznego OFFa życzę. Relacja pojawi się na pewno.

Ceny biletów:
Do 7 sierpnia dwudniowy karnet kosztuje 75 złotych, po tym terminie cena wzrasta o 10 złotych.
Bilet jednodniowy może być zakupiony jedynie w trakcie festiwalu: cena 45 złotych.
Bilety na specjalny koncert Iron & Wine w cenie 30 złotych.
Więcej o biletach tutaj.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Marcin, z wielką chęcią, ale niestety, na OFFa nie zawitam w tym roku :(
Za to będę tu - link :)

A co do Lao Che i statystycznego słuchacza - bardzo dobre pytanie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

@grzesie2k: Kult to właśnie dla wielu jest klasyczny polski punk, choć oczywiście trudno twórczość tego zespołu w jednym gatunku zamknąć. A co do KAQ Kolektyw, podejrzewam, że cię nie przekonam, dla mnie w ich muzyce jest pełno punkowej energii wyrażonej za pomocą wcale nie rockowego instrumentarium, zresztą o takim Gogol Bordello, też mówi się że gra punk, a z punkiem w warstwie muzycznej nie ma to za dużo wspólnego.

@Spinoza: Oczywiście, że się wybieram :) jutro najpóźniej będę wiedział, czy mam akre :) a co małe spotkanie przedstawicieli W24? ;)

Lao Che to oczywiście coś więcej niż punk, reggae i ska, każda płyta to kopalnia symboli i motywów. Niezależnie jednak od tego, ciekaw jestem na ile statystyczny słuchacz Lao Che zdaje sobie z tej głębi muzyki sprawę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Racja, Marcin - u nas (niestety) ważnym wyznacznikiem popularności zespołu grającego szeroko pojętego rocka są juwenalia, trudno się z tym nie zgodzić. Potem - jak słusznie zauważasz - przykleja się kapeli określone łatki i tyle.

(Choć gdy się tak nad tym zastanowić, gdy zespół co roku zapraszany jest na juwenalia, na pewno jest to pozytywnie odczuwalne dla muzyków i stanowi jakąś tam miarę ich popularności, no i - co tu dużo mówić - przysparza paru złotych im i ich rodzinom. A gdy mamy do czynienia z kapelą ciekawą - jak nie przymierzając, Lao Che - to sytuacja wydaje się wręcz idealna. Więc może jednak "tak" dla juwenaliowej popularności...?)

Tym niemniej osobiście w Lao Che słyszę trochę więcej niż reggae, ska i punk, stąd gryzie mi się określenie ich jako zespołu juwenaliowego. Ale to pewnie dlatego, że jednak taka łatka jest nieco krzywdząca, a ja bardzo lubię ich muzykę :)

Swoją drogą - rozumiem, że na OFFa się wybierasz?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Studenci uwielbiają też Kult, ale przecież nie określimy go "tradycyjnym krajowym punkiem" ;)
A Kawałka Kulki ja nie widział na żywo, ale tryskanie energią nie jest jakoś specjalnie związane z punkiem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja się zgadzam, to jest najlepszy zespół wpisujący się w juwenaliowy nurt, też jeden z lepszych w ogóle w kraju. dlatego właśnie go poleciłem. nie oszukujmy się jednak, taka mieszanka regge, ska i punku jest wśród studenta - słuchacza bardzo popularna, stąd obecność na juwenaliach i łatka "zespołu dla studentów".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Punk juwenaliowy? Jak dla mnie to jedna z lepszych kapel ostatnimi czasy w Polsce. A to że grają po studenckich zlotach...? Taka karma. Wiadomo jak to u nas wygląda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@spinoza: Lao Che to zespół punowy wpisujący się tradycje punku juwenaliowego.

@grzesie2k: a widział ty ich na żywo? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kawałek Kulki z punkową werwą? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lao Che - tradycyjny krajowy punk?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.