Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

605 miejsce

W sobotę spłonie lwia część punkowego dziedzictwa. Syn managera Sex Pistols spali cenne pamiątki

O wielkim paleniu wielkiej punkowej kolekcji mówiono już wcześniej. I oto zapowiedź staje się faktem. Joe Corre, syn managera Sex Pistols zatraci w ogniu pamiątki warte wiele milionów dolarów. Jego zdaniem: "Punk is dead".

Joe Corre, angielski biznesmen i projektant bielizny, syn projektantki mody Vivienne Westwood i managera Sex Pistols Malcolma McLarena. http://www.signature9.com/style/fashion/joe-corre-leaves-lingerie-for-menswear / Fot. signature9Agencje prasowe z Reutersem na czele, donoszą o potwierdzeniu zapowiadanego wcześniej aktu zniszczenia punk rockowej kolekcji. Zbiory warte kilkanaście milionów dolarów puszcza z dymem syn Malcolma McLarena i Vivienne Westwood. Joe Corre ogłosił czarną datę na najbliższą sobotę w Camden. A wszystko na znak protestu przeciwko zawłaszczaniu sceny muzycznej przez mainstream i brytyjski establishment.

Corre rozpoczął już realizację swoich zamierzeń. Na pierwszy ogień poszła oryginalna acetatowa kopia debiutanckiego singla Sex Pistols. Przedsmak sobotniej rozprawy miał miejsce we wtorkową noc. "Anarchy in the UK" sczezła po 40 latach od swojego pierwszego wydania, co można zobaczyć na filmie poniżej:


Większość zbiorów to pamiątki związane z działalnością Sex Pistols. W popiół obrócą się płyty i taśmy, plakaty i zdjęcia, ubrania i elementy garderoby oraz inne punkowe relikwie. Łączna wartość kolekcji jest szacowana nawet na 12,5 miliona dolarów.

Joe Corre doszedł do wniosku, że "punk umarł" (w oryg. 'punk is dead' - przyp. aut.) i najwyższa pora, aby zająć się czymś innym. Do takich przemyśleń skłoniła go szumna celebra w postaci cyklu imprez na cześć 40-lecia punkowej rebelii. Całość obchodów odbywa się w Wielkiej Brytanii pod wspólną nazwą "Punk.London". Oficjalne uroczystości rozgniewały wielu kontrkulturowych weteranów i przedstawicieli szeroko rozumianej sceny niezależnej.

Wokalista Sex Pistols, John "Rotten" Lydon skrytykował Corre'a w brytyjskich mediach. Zdaniem artysty, biznesmen winien był wystawić pamiątki na sprzedaż a zyski przekazać na cele charytatywne. Sam zainteresowany odparł: "A kto właściwie chciałby to kupić?... Skończyłoby się na ścianie jakiegoś bankiera." Zaś taki obrót spraw nie zadowala Corre'a.


Biznesmen spotkał się też z innymi zarzutami o niewłaściwą formę protestu. Cóż, kiedy wcześniej wystawił "Anarchy in the UK" na stronie sklepu z aukcjami eBay, okazało się, że nie może liczyć na więcej niż 62,500 funtów (ok. 78 tys. dol.) z oczekiwanego miliona biletów Bank of England. Pomyśleć, że szacowania dotyczące kolekcji szybują na wysokościach z sześcioma zerami...

Według Corre'a cośkolwiek niezrozumiałym jest, że punkowe obchody spotkały się z aprobatą królowej, która niejako udzieliła zgody na całą imprezę. Poza tym jego niezadowolenie potęguje obecność Brytyjskiego Instytutu Filmowego i Museum of London, o których mówi, iż chcą zamienić punk w "kawałek muzeum".

Sobotni destroy będzie transmitowany online na stronie Burn Punk London. Czy to już naprawdę taniec nad własnym grobem czy może wypada dorzucić jeszcze garść banknotów...?



źródło: Reuters

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.