Facebook Google+ Twitter

W stolicy Dolnego Śląska zadomowiły się amerykańskie żółwie

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-08-05 13:12

Internauci od kilku tygodni z entuzjazmem donoszą, że we Wrocławiu w miejskiej fosie zamieszkały... żółwie błotne. Największą samicę widziano podobno w okolicach komendy wojewódzkiej policji. Te informacje są nie do końca prawdziwe, ale...

Te żółwie sfotografowano w fosie przy Podwalu, nieopodal gmachu Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Mają się świetnie.Rewelacje o pojawieniu się żółwi błotnych dementują i urzędnicy, i przyrodnicy.
– Doszły mnie słuchy, że zadomowiły się u nas żółwie. Ale dowiadywałem się i na pewno nie należą one do błotnych – przekonuje Mieczysław Popławski, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej. Jego słowa potwierdza Andrzej Jabłoński, autor kilkunastu prac poświęconych żółwiom. I, jak mówi o Jabłońskim dyrektor wrocławskiego zoo Antoni Gucwiński, największy ich znawca w całym kraju.
– To nie są żółwie błotne, które wymagają bardzo specyficznych warunków. Nie wystarczy im fosa – kategorycznie twierdzi ekspert. – Żyją na bagnach, tam, gdzie jest dużo roślin. Ale jaja składają w suchym terenie.

Wielka jak bochen

Jakie więc żółwie rozgościły się w fosie? I skąd się w niej wzięły? Zagadkę rozwiązuje Jabłoński.

– We Wrocławiu zamieszkały północnoamerykańskie żółwie, zwane czerwonolicymi – wyjaśnia ekspert. – Do rzek wypuścili je nieodpowiedzialni właściciele. Zwierzaki im się znudziły albo wyjeżdżali na urlop i po prostu się pozbyli pupili.

Ten gatunek żółwi jest bardzo odporny. Niektóre potrafią przetrwać nawet największe mrozy. W zimie zapadają w letarg, drzemią przy samym dnie rzeki. Jedzenia im u nas nie brakuje. Żywią się larwami, kijankami, czasem roślinami. I świetnie im się wiedzie. Mogą tak żyć latami.

– Największa samica pojawiła się w fosie zaraz po powodzi. Doskonale daje sobie radę. Jest wielka jak bochen chleba. To właśnie ją można zobaczyć w okolicy komendy wojewódzkiej policji – opowiada Jabłoński.

Świetlana przyszłość przed nimi

Na Dolnym Śląsku żółwie błotne żyły jeszcze przed wojną. Ale przemarsz wojsk radzieckich zniszczył ich tradycyjne środowisko. Żółwie potrzebują wilgoci i podmokłych terenów. Tymczasem żołnierze, wyławiając ryby, po prostu spuszczali wodę ze stawów. W ten sposób sadzawki wyschły, a żółwie wyginęły. Ale kilka lat temu wróciły. Pomogli im w tym przyrodnicy. W okolicach Oleśnicy wypuścili 40 maluchów.

– Ta połowa z nich, która przeżyła, ma się teraz bardzo dobrze. I mamy nadzieję, że już za cztery, pięć lat doczekamy się ich potomków – opowiada z entuzjazmem Jabłoński. Przyrodnik cieszy się, że małe żółwie przetrwały najgorszy i najniebezpieczniejszy dla nich okres.

– Nie mają naturalnych wrogów, więc spokojnie mogą dożyć nawet setki – przekonuje. I na dowód opowiada, że dawniej przyrodnicy grawerowali schwytanym żółwiom daty na skorupach. W ten sposób je znakowano. Na wschodzie Polski znaleziono żywego żółwia, który miał na skorupie wyrytą datę z... połowy XIX wieku.

Sędziwi rekordziści

Pod koniec czerwca w australijskim ogrodzie zoologicznym zmarła Harriet, najstarszy ze znanych i obserwowanych przez człowieka żółwi. Nobliwa samica miała aż 175 lat, a zmarła na ostry atak serca. Była wielkości stołu jadalnego i ważyła 150 kg. Trzy miesiące wcześniej podawano, że w Indiach zmarł jeszcze starszy żółw – Adwaita. W chwili śmierci liczył sobie podobno 250 lat.

Żółwie olbrzymy

Największymi żółwiami są morskie skórzaste. Ich pancerz osiąga nawet 2,5 metra długości. Ważą ponad kilkaset kilogramów. Nieco mniejsze są lądowe – żyjące na Seszelach olbrzymy i na Galapagos słoniowe. Ich skorupy mają po 1,5 metra długości. Są one dobrze wysklepione i dzięki temu największe mają nawet metr wysokości.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.