Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35365 miejsce

W stronę marzeń

Ta historia zdarzyła się czwórce przyjaciół w 2005 roku. Rok ów zaczął się dla nich zupełnie zwyczajnie. Nic nie wskazywało na to, że będzie czasem spełnienia ich marzeń.

Bez marzeń życie człowieka jest puste i monotonne. Spełnianie się ich to jedna z większych przyjemności. Jednak, by mogło się zdarzyć trzeba marzyć!

Wojtek Wiltos / Fot. ze zbioru własnego

Jak to się zaczęło


Długo, długo nie było nic aż na początku 2005 roku pojawił się on, Wojtek Wiltos, organizator, kierownik i uczestnik wielu wypraw w góry całego świata - Alpy, Andy, Pamir, Kilimandżaro, wulkany Chile, Góry Czarnoksiężnika, pustynię Atacama i w dziewicze rejony Ameryki Południowej. Człowiek lubiący aktywnie spędzać czas, zdobywać to, co nie zdobyte i realizować marzenia. Z przejęciem i wypiekami słuchałam opowieści o jego dalekich wyprawach a filmy i zdjęcia, jakie mi prezentował sprawiły, że przeniosłam się swą wyobraźnią w tamte miejsca. Wojtek jest zdobywcą Kolosa 2000 w kategorii Podróże. - Góry kształtują charakter, uczą pokory, uwrażliwiają na piękno, są pomocą w trudnych chwilach i potrafią się cieszyć razem z nami – mówił Wojtek.

Agnieszka / Fot. ze zbiorów własnych

Moje podróże


Podróże zawsze mnie fascynowały. Nie wszystkie jednak mogłam odbyć. Góry, w które wielu ludzi ucieka by wędrując zapomnieć o problemach życia codziennego dla mnie były tylko widoczkiem na fotografii czy tapetą w komputerze. Mój charakter ukształtowały inne góry, które nauczyły mnie pokory i uwrażliwiły na dobro. Będąc osobą niepełnosprawną pokonywałam szczyty swojej choroby, nietolerancji, z jaką się od dziecka spotykałam oraz bariery dnia codziennego. Po górskich stokach wspinać się mogłam jedynie zamykając oczy. Przekonałam się, że czego nie można zmienić, najlepiej jest zaakceptować wiec zaakceptowałam tego typu podróżowanie.

Wojtek zamyślił się. - Moje góry, na które wszedłem są niczym przy tych Twoich. Zbieraj przyjaciół niepełnosprawnych, ja się zajmę organizacją. Jedziemy do Chile. Pojedziesz w góry. Zobaczysz je z bliska.
Oniemiałam. To było jak sen. W niecałą godzinę po naszym rozstaniu zadzwonił, że jest już po rozmowie z TVP, która nas popiera i jak tylko będzie mogła tak wesprze ten projekt.
- Nie cieszysz się? – usłyszałam w słuchawce.
- Trudno jest mi w tą podróż uwierzyć Wojtku.
- Masz racje. Uwierzysz jak samolot wystartuje… Myśl nad ekipą.

Podróż w stronę marzeń


Aneta / Fot. ze zbiorów własnychAneta, Kasia i Mariusz, którym zaproponowałam odbycie dalekiej podróży do Chile podeszli do niej z niedowierzaniem. Przecież nie codziennie się zdarza by pojawił się ktoś i chciał rzucić Ci świat do stóp mając na względzie udowodnienie, że niepełnosprawność nie musi być ograniczeniem w realizacji marzeń. Kasia ze wzruszenia rozpłakała się jak dziecko. Pomyślała, że być może przeleci nad Wyspą Wielkanocną, o której od dziecka tak marzy.

Aneta jest absolwentką psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Choruje na dystrofię mięśniową. Od 18 roku życia porusza się na wózku inwalidzkim. W jednym z wywiadów, jakiego udzieliła powiedziała: - W życiu potrzebna jest doza szczęścia, i ja ją mam, gdybym tego szczęścia nie miała, to po kilku porażkach poddałabym się.

Kasia / Fot. ze zbiorów własnychKasia w tym roku kończy Menedżerskie Studia Magisterskie na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Porusza się samodzielnie. Skrzywienie kręgosłupa, co raz częściej przysparza jej dokuczliwych bóli.

Mariusz, od szkoły średniej wszyscy się do niego zwracają Johny. Jest studentem V roku Wydziału Ekonomii Uniwersytetu Warszawskiego. Porażenie mózgowe, na które choruje to w jego przypadku wolne niewyraźne mówienie i nieskoordynowane ruchy ciała.. Mimo tego porusza się samodzielnie i prowadzi bardzo aktywne życie.

Agnieszka, to ja. Skończyłam sześć lat temu dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Od dziecka choruję na mózgowe porażenie dziecięce: - Opieram się na lasce i pokazuję piękne kąty i zaułki z tej jedynie przyczyny, że jestem przeklętym kaleką, który nie może zrobić na raz więcej jak parę kroków. W ten czy inny sposób zresztą wszyscy jesteśmy kalekami. (”Pasja życia” - Irving Stone)

Na pierwszym spotkaniu Wojtka z naszą czwórką nazwaliśmy swą podróż „W stronę marzeń”. Wojtek opracował projekt trzyetapowo. Sam mieszka w Nowym Targu i jak tylko może tak często ucieka w góry, goniąc za życiodajną przestrzenią. Postanowił, że dotrzemy najpierw w trudno dostępne miejsca polskich gór łącząc naszą przygodę z uprawianiem ekstremalnych sportów i spotykaniem ciekawych ludzi. Na każdym kroku miała nam towarzyszyć kamera TVP.

Agnieszka, Johny, Kasia i Aneta / Fot. ze zbioru własnego

Pierwsza przygoda


Na przełomie czerwca i lipca 2005 roku odbyliśmy pierwszą przygodę z naszych marzeń. Z dworca centralnego w Warszawie wyruszyła trójka niepełnosprawnych, Aneta, Kasia, Mariusz i Dorota, dziennikarka TVP. W Radomiu dołączyłam do nich ja. W trakcie podróży dopisywały nam humory, a Dorota od pierwszej chwili była nam matka, ciotką i przyjacielem. Każdy z nas czuł wewnętrzne podniecenie. Przecież mknęliśmy w stronę marzeń.

Mistrzem Europy w trialu – Tadeusz Błażusiak / Fot. ze zbioru własnegoNa dworcu w Krakowie czekali na nas Wojtek i Jaśko. Przygotowali dla nas niespodziankę. Zorganizowali spotkanie z Mistrzem Europy w trialu – Tadeuszem Błażusiakiem. Trial jest elitarną konkurencją sportową, uchodzącą za najbardziej widowiskową. Zawody rozgrywane są w terenie - na przeszkodach naturalnych, lub w halach, na placach miast, stadionach itp. na przeszkodach sztucznych. Młody Tadeusz jest pierwszym Polakiem w historii, który zdobył tytuł Mistrza Europy w tej dyscyplinie. Wygrał aż 4 z 5 tegorocznych eliminacji Mistrzostw Europy (raz był drugi). Jest także obecnym Międzynarodowym Halowym Mistrzem Niemiec, a od trzech lat jest zawodnikiem fabrycznym jednego z czterech największych na świecie producentów motocykli do trialu, motocrossu i enduro hiszpańskiej firmy Gas Gas. Tadeusz zdradzał nam tajniki tego sportu. Pozwolił nam też podziwiać jego zręczność „chodzenia” motorem po kamieniach. Życzymy mu wzięcia udziału w Mistrzostwach Świata i uzyskania tego lauru.

od lewej: Mariusz Barczak (Johny), Jan Topa, Agnieszka Mołek, Dorota Osman, Kasia Szpoper, Elżbieta Topa, Aneta Olkowska, Michał Kozieł, Wojtek Witos / Fot. ze zbiorów własnych

Nowy Targ, Zakopane, Gorce


Z Krakowa pojechaliśmy do Nowego Targu. Tu czekały na nas przygotowane przez naszego dobroczyńcę Jakuba Błażusiaka pokoje gościnne w firmie Kegel-Błażusiak.

Każdy kolejny dzień naszego pobytu był pełen wrażeń. Zwiedzaliśmy okolice Zakopanego, zdobywaliśmy trudno dostępne dla osób niepełnosprawnych miejsca w Gorcach. Widzieliśmy ołtarz, przy którym ksiądz Karol Wojtyła 17 września 1953 roku odprawił pierwszą mszę stojąc zwrócony przodem do wiernych.

Mały czołg / Fot. ze zbioru własnegoPo górach poruszaliśmy się samochodami terenowymi. Dzięki tym małym czołgom i znakomitym kierowcom mogliśmy dotrzeć wysoko w góry. Kuba, Wojtek, Jasiek i Michał wwieźli nas na Turbacz. W tamtejszym schronisku zjedliśmy obiad. W duszy cieszyłam się, że zdobyłam schronisko. Dla jednych niby nic a dla mnie bardzo wiele to znaczyło. Miałam gęsią skórkę.

Poezja, śpiew i spotkania


Wieczorami goszczono nas przy kominku w bacówce Jaśka. Spędzaliśmy tu miło czas na słuchaniu poezji góralskiego poety Romana Dziobonia oraz na wspólnym śpiewaniu przy akompaniamencie skrzypiec i gitary.

od lewej: prof. Zdzisław Ryn, Wojtek Woltos, Grażyna Ryn, Johny / Fot. ze zbioru własnegoSpotkaliśmy się też z profesorem Zdzisławem Rynem, byłym ambasadorem Polski w Chile i Boliwii. Przyjechał ze swoją żoną Grażyną w góry specjalnie po to by nas poznać i zarazić swą miłością do kraju, w którym spędził wiele lat i do którego wciąż powraca. Bardzo pięknie opowiadał nam o Chile i swoich przygodach, jakie tam przeżył. Dzięki nim mogliśmy bliżej poznać kulturę i obyczaje tego kraju. Spotkanie to zaostrzyło jeszcze bardziej nasz apetyt na wyruszenie do Ameryki Południowej i pozwoliło uwierzyć, że to jest naprawdę możliwe.

Mieliśmy przyjemność zwiedzenia firmy Kegel-Błażusiak, po której oprowadzał nas sam właściciel Jakub Błażusiak. Jest ona liderem w produkcji profesjonalnej odzieży do pracy oraz pokrowców i akcesoriów samochodowych. Firma Kuby jak i on sam zrobili na nas wrażenie.

Ostatni dzień


Ostatniego dnia, przed powrotem do domu, w niedzielę, w kapliczce na stoku Turbacza, uczestniczyliśmy w niesamowitej mszy świętej, która na długo zostanie nam w pamięci.

Zjeżdżając w dolinę mogliśmy podziwiać wspaniałą panoramę polskich Tatr. Śmiech u mnie przeplatał się ze łzami. Czułam ogromne wzruszenie patrząc na te szczyty. I wiem, że nie tylko ja… - Stąd naprawdę jest bliżej do Boga – powiedziała Aneta.

Dotarcie do tych wszystkich miejsc było możliwe przede wszystkim dzięki temu, który podał nam rękę i poprowadził w stronę marzeń, czyli Wojtkowi. Serdecznie mu dziękujemy za wspaniałe cztery dni spędzone w niesamowitych miejscach oraz za pomoc i ogromną życzliwość jemu i reszcie opiekunów naszej grupy:
Dorocie Osman - za dokarmianie w pociągu i matczyną troskę,
Jakubowi Błażusiakowi - za nocleg, użyczenie samochodów i wsparcie finansowe,
Jaśkowi Topie - za gościnę w bacówce i ojcowskie pocałunki w czółko,
jego żonie Eli - za wspaniałe kanapeczki i zarażający uśmiech,
Michałowi Koziełowi - za anielską cierpliwość,
Grzegorzowi Gajowi - za utrwalenie tych dni na taśmie filmowej
Grzegorzowi Osmanowi - za dowcip i pogodę ducha.

Johny / Fot. ze zbiorów własnychMariusz Barczak (Johny): - Nie ma rzeczy niemożliwych. Miłością do gór zaraziłem się na studiach od mojego przyjaciela, który wielokrotnie opowiadał mi o swoich górskich wędrówkach. Słuchając go czułem ogromną chęć przeżycia tego, co on. Bardzo chciałem przeżyć choć raz taka przygodę i spróbować, czy dam radę. Jednak obawiałem się, że z powodu mojej niepełnosprawności nigdy nie będę mógł spełnić tych pragnień, poczuć smaku górskiego powietrza, zobaczyć jak to naprawdę jest, gdy się stoi na szczycie.
Z ogromną radością przyjąłem propozycję wzięcia udziału w projekcie „W stronę marzeń”. Te kilka dni spędzonych w górach było dla mnie bardzo ważne. Potwierdziło się moje przekonanie o tym, że nie ma rzeczy niemożliwych. Osoby na wózkach, czy mające kłopoty z chodzeniem mogą także wędrować po górach, zdobywać szczyty. Możliwość dokonania tych rzeczy pozwoliła mi uwierzyć w siebie, w to, że pomimo swojej niepełnosprawności mogę realizować swoje marzenia, nawet te z pozoru niemożliwe.
Potęga gór budzi we mnie uczucie pokory i daje mi poczucie wolności. Pokonywanie przeszkód oraz zdobywanie kolejnych miejsc i szczytów daje mi nadzieję na to, że będę mógł pokonać również przeszkody, jakie stawia przede mną codzienne życie, często o wiele trudniejsze. Przecież nasze życie jest ciągłą wspinaczką i zdobywaniem kolejnych szczytów.

To był pierwszy etap naszej przygody. Na kolejne zapraszam na stronie Wiadomści24.pl.
http://www.swiatpodrozy.pl/a.php?id=470
http://wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/248718.html

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Brawa dla całej podróżniczej ekipy i czekam na dalszą część opowieści:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo! Góry to błogosławieństwo i cieszę się, że Wszyscy mogą z niego czerpać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.