Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

38395 miejsce

W stronę marzeń - ciąg dalszy

I znów czwórkę Marzycieli poniosły marzenia. Tym razem uniosły ich do nieba.

Jest czwartkowa noc z 29 na 30 września 2005 roku. W oknach domostw ciemno. Wielu przewraca się na drugi bok, odsypiając przed kolejnym dniem pracy. A naszej czwórce tylko marzenia w głowie! Znów rzuciliśmy
codzienne problemy i mkniemy w góry, nasze góry. Podróż męcząca, mało miejsca w przedziale, by rozprostować nogi i kręgosłup. Próbujemy spać w tych warunkach. Na krótko udaje się zamknąć oczy. Myślimy o pogodzie. Od niej teraz zależy, czy zrealizujemy plany.

Nie ma z nami Doroty. W sierpniu nasza czwórka na jej zaproszenie przez parę godzin zwiedzała Telewizję Polską. Podglądaliśmy pracę montażystów, mogliśmy posiedzieć w reżyserce, zwiedzaliśmy studia, poznaliśmy osoby znane z ekranu telewizyjnego i sympatycznych kamerzystów. Wszyscy nas przyjęli bardzo życzliwie. W tą podróż Dorota z nami jednak nie mogła jechać, bo właśnie zatrzymały ją obowiązki w pracy. Smutno nam bez niej. Marzyła o tym wyjeździe, odpoczynku i emocjach, jakie miały nadejść. Obiecaliśmy składać jej codzienne relacje z wypraw. Nie będzie też jej syna Grzegorza. Dostał akurat pracę, co wszystkich bardzo cieszy. Zabraknie i Kuby Błażusiaka. W tych dniach będzie wraz ze swoim synem Tadeuszem w Szklarskiej Porębie na ostatnich eliminacjach Mistrzostw Polski w trialu. Jest z nami nowa postać Grzegorz, chłopak Kasi.

Tatry / Fot. ze zbiorów własnychW stronę Tatr
W piątkowy ranek wjeżdżamy na dworzec w Nowym Targu. Wyszli po nas Ela, Jaśko i Wojtek. Pogoda nieciekawa, pada deszcz, niebo zaciągnięte chmurami. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że tak będzie przez cały weekend. Po ciepłym przywitaniu, jedziemy na kwaterę do Kuby.

Po paru godzinach odpoczynku i obiedzie wyruszamy w drogę. Tym razem zobaczymy Tatry Słowackie. W Tatrzańskiej Łomnicy przekraczamy granicę. Przejeżdżamy przez Stary Smokowiec, Krywań, Poprad.

okolica Vysokich Tatr, cmentarzysko drzew / Fot. ze zbiorów własnychW regionie turystycznym Vysoké Tatry jak okiem sięgnąć widać tylko powalone świerki, "cmentarzysko drzew". W listopadzie 2004 roku miejsce to dotknął ekologiczny kataklizm. Wiejący przez kilka godzin wiatr z prędkością ponad 170 km na godzinę zniszczył największy skarb Słowaków. Las w tym rejonie zniknął a największe centrum turystyczne naszych sąsiadów zmieniło się w krajobraz księżycowy. Nie tak dawno był to ich najpiękniejszy, pod względem przyrodniczym, obszar kraju. Widok poprzewracanych drzew, głównie świrków, zasmucił nas wszystkich. Nowe drzewa rosną powoli. Straty po huraganie oszacowano na około trzy miliony kubików drewna. Las w Wysokich Tatrach, który zniknął z powierzchni ziemi, rósł przeszło 70 lat. Po 20 latach po obsadzeniu będzie nowy las, ale młody i słaby. Dobrze by było gdyby posadzili różne gatunki drzew, las mieszany jest odporniejszy na silny wiatr. Zadumani zawracamy do Polski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Pozdrowionka z Waksmundu .

Komentarz został ukrytyrozwiń

I sie doczekałam kolejnej części Waszej przygody, podobnie jak poprzednio brawa dla uczestników i plus dla Ciebie za opis wyprawy:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wróciły wspomnienia ze spływu Dunajcem i ze wspinaczki na Trzy Korony. Fajny urlop! Też bym tak chciała odlecieć ;-) A tekst rzeczywiście ciut za długi, jak zauważyła Klara

Komentarz został ukrytyrozwiń

tyle się napracowałaś, nalatałaś a tu nikt i nic. więc plus, za tekst i odwagę oraz porada na jutro, pisz krótsze teksty, najlepiej o chomikach albo czymś w tym guście:D żart
pisz po prostu krócej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.