Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6844 miejsce

W światku gwiazd kolejne tabu zostało złamane

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2006-08-15 12:41

Jeszcze do niedawna alkoholizm w polskim światku gwiazd był tematem wstydliwym. A już zwierzenia o życiu po... przepiciu były nie do pomyślenia. I oto kolejne tabu zostało złamane.

Fot. AKPA Po chorobach i operacjach plastycznych, do których znani ludzie się przyznają, przyszedł czas na ich alkoholizm i walkę z nim. Pierwsi w tym odkrywaniu kart byli jak zwykle Amerykanie.
To tam najpierw kolorowa prasa była wstrząsana informacjami, że jakiś gwiazdor znowu trafił do kliniki odwykowej. Ostatnią głośną historię związaną z alkoholem przeżył Mel Gibson, który wpadł podczas jazdy w stanie mocno nietrzeźwym. Tak mocno nietrzeźwym, że jeszcze nawymyślał policjantom i zwyzywał ich od Żydów. Po tej całej awanturze Gibson uderzył się w piersi. I obiecał poprawę.

Anthony Hopkins lubił pić do nieprzytomnościHannibal też pił

Jednym z głośniejszych aktorów, którzy opowiedzieli szczerze aż do bólu o swojej zwycięskiej walce z alkoholem był filmowy Hannibal czyli Anthony Hopkins. Aktor przyznawał w wywiadach, że alkohol był jego największym demonem, z którym przyszło mu się zmagać. Zaczął pić w połowie lat sześćdziesiątych. Wtedy, kiedy pojawiły się pierwsze sukcesy. Jak przyznał Hopkins - nie udało mu się bezboleśnie dźwignąć tej nagłej, acz niespodziewanej sławy. Trzeba było jakoś się znieczulać. Łatwo było w to wejść, trudniej było z tego wyjść.

Hopkins pił niemal na okrągło. Również przed wyjazdem na plan. Trzeba go było doprowadzać do stanu używalności, żeby mógł się pojawić przed kamerą. I zazwyczaj się udawało. Bo kiedy stawał przed kamerą natychmiast trzeźwiał - opowiadał. Ale do czasu. Producenci postawili mu ultimatum: albo granie albo picie.

- Zdarzało mi się upijać do nieprzytomności. Nie żałuję tego, bo to wzbogaciło mnie wewnętrznie. Byłem na dnie, ale udało mi się odbić - wyznaje w jednym z wywiadów. I dodaje, że niechętnie wraca do tamtego czasu. - Nie tracę życia na rozpamiętywanie - tłumaczy.

Elizabeth Taylor była królową kolorowych gazet nie tylko z powodu swoich kolejnych ślubów i rozwodów, ale także dlatego, że równie często co się zakochiwała, trafiała do kliniki odwykowej. Od wielu lat już nie używa. Zmaga się jednak z różnymi chorobami.

Gerard Depardieu to aktor z Francji, który - jak się przyznaje w swojej biografii - za kołnierz nigdy nie wylewał. Tak w młodości, jak i w dojrzałym okresie życia. Ale ostatnio Depardieu stał się trzeźwy inaczej. Pije tylko wino. Albo mówi, że tylko wino. Bo jak ma mówić ktoś, kto jest właścicielem winnicy?

A w naszym gwiazdorskim światku?

Pierwszą osobą, która przyznała się do zwycięstwa nad alkoholizmem była kobieta - . Głośno o tym mówiła. Nie uciekała. I nie wstydziła się.

- Piłam mocno. Ale przypomniałam sobie, że człowiek może wszystko. Pomogła mi też wiara w Boga. W jego opatrzność. Kiedy grałam w filmie „Faustyna”, kupiłam sobie obrazek Jezusa z napisem „Jezu ufam Tobie”. To była moja podpórka, od której zaczęłam odbijanie. Powrót do życia po piciu był trudny - przyznaje. Zamilkły telefony. Nie miałam żadnych propozycji. Nikt mi nie proponował, bo mi już nie ufano. Poza tym organizm miałam mocno wyniszczony. Ja nie tylko musiałam walczyć z alkoholem, ale też z papierosami. A ta druga walka była gorsza. Nie pamiętam dnia, od kiedy przestałam pić. Ale dokładnie pamiętam dzień, w którym rzuciłam palenie. Zenon Laskowik też mówił wprost, że przed laty uciekł ze sceny między innymi przed alkoholem. Przed wódką, która go goniła. I już powoli przewracała. Kiedy powiedział kolegom, że zamierza pić, zamiast wsparcia usłyszał: - No, co ty. Chory jesteś?

Teraz żyje w postanowieniu, że nie będzie siebie zabijać. Zatruwać. chociaż to nie jest takie proste - przyznaje.

fot. MWMEDIANiedawno Daniel Olbrychski wyznał, że rzucił picie. Chociaż, jak przyznał, tej używce zawdzięczał w życiu dużo radości. Wypijał sporo w ciągu dnia. Jeszcze więcej wypalał. A że niczego nie potrafi robić na pół gwizdka, ograniczanie nie wystarczało. Trzeba było rzucić.

I rzucił nałóg. Jak przystało na filmowego Kmicica - w jeden dzień. Podczas uroczystości żałobnych z pogrzebu Jana Pawła II. Jeszcze w południe, jak nam opowiadał, dopił dżin z tonikiem, wymieszany pół na pół. I to była ostatnia szklaneczka mocniejszego napoju. Od tamtej pory, jak zapewnia, nie pije. I sprawia mu to ogromną radość.

Ryszarda Wojciechowska


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.