Facebook Google+ Twitter

W Sylwestra liczy się tłum

Jednostki w Sylwestra nie mają szans. Liczy się tłum. Im bardziej stadne zachowania, tym lepiej i nawet można być dumnym.

Dziś na stronach internetowych, w telewizji, radiu czytamy, słyszymy i oglądamy relacje z wczorajszych imprez. Noworoczna impreza (prywatka i bal to słowa już niemodne) to przecież konieczność. W Sylwestra trzeba się bawić, no bo jak inaczej...

Tłum – wyzwala i zniewala

Zastanawiające jest, że ciągle pokazywane są relacje z różnych miast, w których widać kolejne sceny kłębiącego się tłumu, który krzyczy i skacze w rytm muzyki (albo po prostu skacze dla samego skakania). Nowy rok - strumień alkoholu na głowę, bo wszyscy tak robią... Czy to powód do dumy?

Takie stadne zachowania są pokazywane, jako całkiem naturalne zjawisko, poprzez które objawia się ludzka radość i entuzjazm. A przecież nie trzeba być socjologiem, by wiedzieć, że tłum to największy wróg jednostki.
Ludzie różnie reagują na tłum. Jedni od niego stronią, źle się czują w towarzystwie nieznanych sobie ludzi, z którymi zmuszeni są przebywać na małej przestrzeni. Wystarczy zaobserwować nerwowe spojrzenia w autobusie czy tramwaju lub uporczywe wpatrywanie się w bliżej nieokreślony punkt za szybą…

Dla innych tłum to szansa odreagowania. Pytanie tylko czego? Może ludzie chcą się wyzwolić z uporządkowania i ogólnie przyjętych norm dobrego wychowania? Może to dla niektórych jedyna w roku możliwość by bezkarnie wrzeszczeć w centrum miasta i oblać się alkoholem na mrozie, w środku nocy. Taki mit wyzwolenia. Następnego dnia w najlepszym wypadku ból głowy i zachrypnięty głos. „Ale co przeżyłem to moje”.

Nocne Polaków powroty

Przed północą były wędrówki na rynek, a potem, późną nocą zaczęły się powroty. Bełkotliwe śpiewy, przepychanki na ulicach i petardy rzucane między budynkami. Może i na rynkach miast było spokojnie, ale warto sporządzić raport z tych incydentów, które miały miejsce w zaułkach i uliczkach przylegających do rynku…

Najgorzej mają ci "z boku", którzy nie byli w tłumie, nie włączyli się w "super", "ekstra" i "mega" powitania Nowego Roku. To małe dzieci, podrzucone babciom i dziadkom, starsi, schorowani ludzie, którzy zmuszeni byli nie spać przez długie godziny... Powód - w Sylwestra bawić musi się każdy, czy tego chce, czy nie. Bawić i to głośno...

Nie mam nic przeciwko zabawie w Sylwestrową noc. Jednak ostatni dzień roku to nie dzień wolny od kultury.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Zachowania stadne na ogol kończą się skutkami nieprzewidzianymi w wykonaniu jednostek - rzekłabym - nadmiernie stadnością pobudzonych.
Dotyczy to meczów, manifestacji politycznych a i zbiorowiska w swym założeniu zabawowego.
Wyładowanie emocji czasem jest radosne, czasem groźne. Ale taka chyba jest ludzka natura.
Osobiscie stadnego amoku zawsze troche się bałam.
Teraz, kiedy na modne sylwestrowe zabawy pod golym niebem jest juz dla mnie (z róznych powodów) nie po drodze - troche mi żal... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Dziś na stronach internetowych, w telewizji, radiu czytamy, słyszymy i oglądamy relacje z wczorajszych imprez".
Ach, te media. Jakże wiernie oddają rzeczywistość.
I jak mile tę rzeczywistość modyfikuje się w kolejnych tekstach.

Mój Sylwester był jedną wielką randką. Nic nie wiem ani o głośnych i przymusowych imprezach i o tłumach (choć oblewanie się alkoholem było: wylała nam się herbata z prądem), ani o byciu podrzuconym komuś małym dzieckiem, ani o byciu starszym i schorowanym człowiekiem.
Z napomknień kilkorga moich przyjaciół wiem, że oni również spędzili Sylwestra li i jedynie z najbliższą osobą. Pozwala mi to przypuszczać, że jest wielu innych ludzi, którzy bawili się w podobny sposób.

W tekście słowa o nich nie ma. Nie ma też słowa o Sylwestrach samotnych (chyba że ktoś jest dzieckiem albo schorowanym starcem). Pierwszy temat jest całkiem niemedialny, z drugiego da się coś wycisnąć.
Ja rozumiem, że to M3G i że felieton musiał pójść w Nowy Rok, ale to - moim zdaniem - nie usprawiedliwia aż takiej skrajności. Zwłaszcza w wykonaniu osoby, która - jak domniemam - nie jest ani dzieckiem, ani starszą osobą, ani też nie wzięła udziału w jednej z opisywanych z aż takim dystansem imprez.

Grześku: sztywniacyzm. Ale Twój komentarz grzeszy tym samym, czym powyższy artykuł: strasznym szufladkizmem ;P

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) (...) „ostatni dzień roku to nie dzień wolny od kultury” – bardzo słuszna uwaga. Też lubię czasem tzw. luz czy trochę szaleństwa, ale pod warunkiem, że nikomu to nie szkodzi ani nie przeszkadza. Gdy ktoś się bawi, ktoś inni ma prawo (zmuszony przez życie) przeżywać zupełnie inne stany emocjonalne i trzeba o tym pamiętać. Także w Sylwestra.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.01.2008 17:46

Zgadzam się(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Skłamałabym pisząc, że ze wszystkim w tekście się zgadzam, jednak napisany jest on sprawnie, a więc przyznaję zasłużonego plusa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że do słowa "sztywniactwo" nie da się dodać łatwo końcówki -izm, bo mogłabyś sobie całą ideologię zbudować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.