Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6962 miejsce

W Szczecinie wojna o willę Grünberga

Jak by człowiek nie podchodził i nie rozważał „wojny o willę Grünberga”, to jej nie pojmie. No bo dlaczego dotychczas nikt nawet nie podjął próby utworzenia w „zabytkowej willi” ośrodka pamięci niemieckiego organmistrza?

Widok willi z ulicy / Fot. Tadeusz Śledziewski27 sierpnia przeczytałem w Kurierze Szczecińskim artykuł o wielce wymownym i wyzywającym tytule. Brzmi on „Ocalmy dla Europy”. Autor - wielkiej sławy felietonista – ogromnie się bulwersuje przeznaczeniem budynku poniemieckiego, w którym mieszkał organmistrz Grynberg. Woła w swym dziele niemal o pomstę do nieba za samo dopuszczenie się szczecinian takowej niegodziwości. Czytając jego tekst możnaby pomyśleć, że człowiek ten walczy o zachowanie Piramidy Cheopsa, albo rzymskiego Koloseum. Zachowanie szczecinian w jego mniemaniu można jedynie porównać do zachowania zachodnioeuropejskich barbarzyńców, którzy zdobyli starożytny Rzym. Chce się powiedzieć: O zgrozo! Jak ja mogę przynależeć do takowego - niszczącego zabytki - kręgu kulturowego? Mało brakowało, abym sam siebie znienawidził.

Pohamowałem się jednak w samopogardzie, obawiając się popełnienia jakiegoś czynu, który będzie źle zrozumiany przez otoczenie. No bo co by powiedzieli ludzie, jakbym wyleciał na podwórze i dla oczyszczenia się z barbarzyństwa zaczął krzyczeć: Nie burzcie willi Gutenberga, przepraszam – Grünberga! To przyhamowanie pozwoliło mi na zebranie myśli. Toteż doszedłem do wniosku, żeby jeszcze raz przeczytać artykuł.

Czytając zwróciłem uwagę na takie zdanie: „Coraz więcej z nich (turystów) przybywa do Polski nie tyle dla prostych uciech, ale bardziej dla obcowania z dziedzictwem kultury.” Zaraz nasunęły mi się pytania – czyje dziedzictwo? Ile to polskich obiektów kulturalnych jest w Szczecinie? Czy przypadkiem ich niedobór, nie próbuje się uzupełniać, poprzez wywlekanie z pawlacza niemieckich rupieci? Kto wie co i komu jeszcze przyjdzie do głowy wywlec dla podreperowania „Szczecińskiego Oblicza Kulturalnego”? Za niedługo może się okazać, że w Szczecinie jest mnóstwo poniemieckich willi - sławnych na całą Europę - architektów, medyków, plastyków, poetów, prozaików, geodetów, kartografów, a nawet brukarzy, którzy układali zabytkowy bruk na ul. Wiosennej. Choć tak oglądając okolice ul. Wiosennej można by się zbuntować, bo ul. Kmiecika ma nawierzchnię najstarszą, jako że tam jest księżycowy krajobraz – nikt nie zaprzeczy, że najstarszy. Jak się zlecą potomni tych wszystkich "artystów”, co to zasłużyli się dla Szczecina, wtedy turyści będą mieli z czego wybierać i z czym obcować - a Szczecin zakwitnie pełną krasą polskiej pomysłowości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Tadeusz jesteś wspaniały. Trzeba umieć czytać między wierszami, nie każdy to potrafi. No i nie każdy jest w temacie. Całkowicie podpisuję się pod komentarzem pana Antoniego. Jasne, że trzeba dbać o dziedzictwo tylko z wielkim rozsądkiem. W Szczecinie jest wiele niszczejących zabytków i na ich restauracje nie ma pieniędzy. Tadeusz ogromna 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń
zbulwersowany
  • zbulwersowany
  • 02.09.2010 21:02

I dyskusja nabrała konkretnych argumentów z którymi nietrudno się zgodzić. Trzeba pamiętać jedno - kultura i sztuka nie mają narodowości i nie można pisać o "niemieckich" czy "polskich" zabytkach. Przecież ciężko dociekać czy ważniejszy twórca, czy fundator. Kaplica Zygmuntowska na Wawelu robiona była przez Włochów dla Litwinów więc ciężko to nazwać "polskim zabytkiem" :) Uważam, że Pana ostatni wpis jest racjonalny i go popieram, ale bez szukania w tym drugiego dna narodowościowego. Szczecin jest już polskim miastem i pewnie na zawsze już takim pozostanie więc trzeba go sobie szanować jak swój zamiast wyciągać demony z szafy. Samo wyburzenie mnie nie zbulwersowało, bo to nie jest żadne cenne dzieło, a zdenerwowało mnie szukanie niemieckich strachów w tym wszystkim. Pozdrowienia do Szczecina.

Komentarz został ukrytyrozwiń
TadeuszŚledziewski
  • TadeuszŚledziewski
  • 01.09.2010 21:47

Cieszę się Panie Romku, że jesteśmy podobnego zdania. Cieszę się również z obniżenia zawadiackich tonów Zbulwersowanego.
Dodam jeszcze, że nie jestem przeciwnikiem pamięci o dobrych, wybijających się "ponad poziomy" ludzi. Nie zapominanie o ludziach i ich osiągnięciach, którzy swoją pracą pozostawili odcisk na tym świecie, jest rzeczą chwalebną. Ale nie bądźmy nadgorliwcami. Jeśli o willi przez sześćdziesiąt pięć lat nie upominali się rodacy Organmistrza, a teraz, kiedy zachodzi potrzeba wyburzenia jej ze względu na potrzeby teraźniejszych użytkowników terenu, to dlaczego akurat my Polacy wybiegamy przed szereg i zabiegamy o to o co nie zabiegali rodacy Organmistrza. Zastanówmy się i odpowiedzmy sami sobie na pytanie: Czy tu chodzi o utrzymanie zabytku, czy o zachowanie mieszkania obecnych lokatorów? Jestem, niemal przekonany, żeby władza szczecińska dała mieszkańcom takie same lokum, jak ich dotychczasowe. to nie byłoby wynoszenia pod niebiosa zabytku w którym mieszkają. Jeśli pamięć o Organmistrzu jest ludziom, aż tak droga, niech wybudują na jego cześć nową willę i tam urządzają imprezy. Czy pamięć o przeszłości koniecznie musi wchodzić w kolizję z potrzebami obecnych? Żyjący tu i teraz, też muszą zaspokajać swoje potrzeby życiowe. Kto wie? Może wśród nich jest człowiek, który także pozostawi odcisk swój na tej ziemi. Dlaczego nie ułatwić mu życia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tadeuszu czapka z glowy mi spadła. Nienzawsze się dobrze odbieramy ale teraz jest super łączność, Proszę przyjąc odemnie 5*. Z prawdziwym szacunkiem,Robert Ramark

Komentarz został ukrytyrozwiń
zbulwersowany
  • zbulwersowany
  • 01.09.2010 13:09

Niepotrzebnie się Pan unosi panie Tadeuszu. Ja również uważam, że nie wszystko niemieckie znaczy dobre. Jest tylko jedno "ale" - jeżeli jest zabytek to nie powinno się go ruszać, tym bardziej że są ludzie którzy chcą jego ratowania. Sytuacja z Warszawy ma się nijak do Szczecina, bo nie ma czego porównywać, nawet jeżeli oba budynki są niskiej klasy. Wracając do Szczecina - jeżeli chcemy mówić o polskim dorobku architektonicznym w tym mieście to trzeba zacząć od nowa, bo to co dotychczas powstało woła o pomstę do nieba. Nikt nam Polakom nie broni zdystansować tego co zastane, tyle że na razie nikt nawet nie próbował. Lubię to miasto, ale za każdym razem jak tam jestem to bloki przesłaniają jego piękno.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ważne jest czy cenimy mistrza (nawet organo-) czy budynek? Dorobek kultury może być i najczęściej jest ponadnarodowy? Ponadnarodowa jest też linia tramwajowa.
Warszawa, do niedawna ceniła budynek niepozwalający poszerzyć arterii Powstańców Śląskich (niemal 20 lat) - choć nie był najstarszy.
Sprawy skomplikowane i rozumiem obruszenie Tadeusza. Nie wiążę go w żaden sposób z nacjonalizmem lecz pragmatyzmem i zdroworozsądkową kalkulacją.
Dziwi mnie, że pseudoekolodzy nie zainteresowali się sprawą. W W-wie to nie byłoby do pomyślenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.08.2010 12:54

Tadeuszu, czytałem ten artykuł po dwakroć i dla swoich przedmówców napiszę kilka słów: czytać ze zrozumieniem, nie tylko tekst, ale przesłanie zawarte w podtekście. :) Tadeusz, masz ode mnie 5* za poruszenie tematu i sposób w jaki to napisałeś:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zbytnie uproszczenie Panie Tadeuszu, że pozwolę sobie wtrącić się. Po pierwsze identyfikowanie kultury niemieckiej z hitleryzmem to zbyt daleki wniosek. Po drugie Pańscy przedmówcy są sceptyczni nie wobec braku sympatii do Niemców, ale założenia, że nie należy bronić tego, co Niemcy zostawili tylko dlatego, że nie jest to polskie - przynajmniej ja tak to odczytuję. Sięgnąłem do źródła, o co w tej "wojnie", jak Pan raczył to nazwać chodzi i muszę poprzeć obrońców willi - http://www.24kurier.pl/W-Gazecie/Willa-Gruneberga---wyrok-odroczony . Chce się zniszczyć zabytek, by przeszła przez miejsce w którym się znajdował linia tramwajowa. Ponadto o wpisanie budynku do rejestru zabytków zwrócili się jego mieszkańcy. Nie widzę w tym ideologii tylko dbałość o dziedzictwo poprzednich pokoleń - nieistotne niemieckich czy polskich - po prostu dziedzictwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Zbulwersowany! Jak Pan zacznie pisać kolejny komentarz, niech Pan wyjdzie z siebie i stanie obok. Być może wtedy zobaczy Pan to, co widzą inni, nie tylko to, co chce Pan widzieć. Ponawiam swoje zdanie. Nie jestem niczyim wrogiem, ani niszczycielem poniemieckich domków - nie mylić z poniemiecką kulturą - bo ta w wielu wypadkach jest dla Polaków przykra i to bardzo. link Czy sceptycznego usposobienia Polaków do Niemców, nie można przyjąć ze zrozumieniem i wyrozumieniem?

Gdybym mógł przyjąć pańską postać, to bym odpowiedział Panu: Zniszcz Pan wszystkie ślady polskie w Szczecinie, a pozostaw niemieckie. Bo przecież te polskie blokowiska, to śmieciowiska. Nie będę jednak się wcielał w Pana i nadymienie, że to ostatnie jest wyjęte z pańskich ust.

Komentarz został ukrytyrozwiń
zbulwersowany
  • zbulwersowany
  • 30.08.2010 09:34

Wystarczy spojrzeć jak wyglądał Stettin a ja Szczecin, żeby zrozumieć tą różnicę. Niszczenie jednego domu pociągnie za sobą kolejne, aż zostaną tylko te piękne bloki. Nie ma co szukać w tym ideologii tylko bronić się przed takimi ruchami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.