Pozycja materiału w rankingach:
W opiniach wielu krytyków filmy rodem z indyjskiego Bombaju, to esencja kiczu. Dla zwolenników tej kinematografii, to estetyczne połączenie kolorów, tańca i muzyki. Bollywood od dłuższego czasu przeżywa światowy renesans.
Choć scenariusze są niskich lotów, a w superprodukcjach grają wciąż ci sami aktorzy, miłośników tego gatunku nie brakuje. Ich zdaniem jest coś magnetycznego w opowieściach o pięknych ludziach uwikłanych w przeróżnej maści perypetie – najczęściej uczuciowe. Nawet w thrillerach scenarzyści znajdą miejsce dla romantycznych uniesień w rytm hinduskiej muzyki. Zobacz także:
Artykuły
(109)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.48)
Wiek: 3 | Miejscowość: Gdańsk | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Katarzyna Adolf 21.10.2007 00:08
Tak to jest, kiedy wypowiadamy się na jakiś temat, z bagażem jedynie niewielkiej wiedzy na temat danego zjawiska. Inteligentne żonglowanie hasłami, czy umiejętność posługiwania się klawiaturą nie sprawia, że możemy uzurpowac sobie prawo do oceniania zjawiska w funkcjonującego w kulturze o której niewiele mamy do powiedzenia. Czy mówiąc o filmach chociażby Leni Riefenstahl możemy skupić się tylko i wyłacznie na ich aspektach ideologicznych, zapominając o tym, w jakich czasach i na jakie potrzeby tworzyła? Analizując (jeśli rzecz jasna mamy do tego narzędzia) walory wyłącznie, nazwijmy to jasno, związane z ich fabularną efektownością, pomijamy całą rzeszę dużo bardziej interesujących aspektów kulturowych? Kino Bollywoodu jest niewątpliwie fenomenem społecznym. Czytając artykuł wypowiadający się na jego temat oczekiwałabym rzetelnej analizy, a nie jałowego przekazania odczuć przypadkowego widza oglądającego film niemieszczący się w granicach jego poznawczego spektrum. Łatwo jest powiedziec o czymś że jest złe. Dużo trudniej zagłębić się w w korzenie zjawiska. w wytłumaczenia przyczyn i sposobu funkcjonowania. Równie dobrze można stwierdzić, że kino Tarantino jest niestrawne, dużo trudniej stworzyć sferę argumentów, którymi udowodnimy daną tezę. Każde zjawisko ma swoją historię. Negacja oparta na niewiedzy budzi we mnie najgorsze z możliwych skojarzenia. Stąd apel: jeśli chcecie wypowiadać się na temat jakiegokolwiek zjawiska, na miły Bóg, zainteresujcie się nim choć trochę. Nie wydawajcie opini bazując na powierzchownych analizach. Powiedzie DLACZEGO pojawiają się takie filmy i jakim potrzebom współczesnego widza odpowiadają. Nie mówcie rzeczy oczywistych. Łatwo powiedzieć że coś jest be, dużo trudniej znaleźć odpowiedż na pytanie skąd na to co be tak wielkie zapotrzebowanie.
Aga Raczyńska-Marciniak 10.09.2007 18:50
mam bardzo mieszane uczucia...
1. przeczytawszy artykuł - zwracam uwagę na tytuł: fenomen Bollywood - odniosłam wrażenie, iż autorka nie próbuje uzurpować sobie prawa do bycia ekspertem od kina Indyjskiego. Artykuł jest lekką "rozprawką" o właściwie jednym tylko aspekcie. czy to źle? skąd! przecież to nie praca doktorska, ani publikacja w branżowym piśmie. dlatego nie rozumiem zarzutów znawców i wielbicieli gatunku. proszę - podejdźcie do tego z odrobiną dystansu. a może napiszcie jakiś ciekawy cykl felietonów - chętnie poczytam. i wdzięczna będę za wyedukowanie.
2. prawdą jest, że kultura - powiedzmy umownie - hinduska, jest w naszym kraju słabo znana i jeszcze gorzej odbierana. sama niedawno ukończyłam kursy tańca brzucha i tribal ballydance. bardzo szybko wytłumaczono mi, jak nieprawidłowo rozumiemy i kojarzymy całą tę mentalność. i właśnie to mogę zarzucić artykułowi. co z tego, że Europejczykowi filmy wydają się nie najwyższych lotów? Prawdopodobnie nie rozumiemy wielu znaków czy symboli Sądzę, że w Indiach podobnie odbierane mogą być np. amerykańskie filmy akcji, na które u nas walą tłumy do kin. To inna historia, kultura, tradycja... i należy to szanować. W końcu polskie lalki z Cepeli w pasiastych kieckach to też skrajny kicz ;)
3. język, którym napisany jest tekst wydaje się być całkiem poprawny. a przecież nie to ładne, co ładne, a co się komu podoba. bobrze, że takie kino ma swoich fanów i dobrze też, że ma krytyków.
pozdrawiam
Gopi Lakshmi 06.09.2007 12:11
Długo zastanawiałam się, czy zarejestrować się w serwisie, aby skomentować powyższy artykuł. W pierwszym momencie machnęłam ręką. Oto kolejny internetowy wpis prezentujący brak wiedzy o kinie indyjskim. Kolejna pauperyzacja kinematografii. Po przeczytaniu komentarzy, coś we mnie pękło.
Stwierdziłam, że nie jestem w stanie tolerować takich artykułów. Dlaczego? Dlatego, że ma do nich dostęp spora liczba czytelników, w tym i osób, które nie mają zielonego pojęcia o kinie indyjskim. Poprzez mierny tekst na temat tegoż, wyrobią sobie mierne zdanie. Jest to niesprawiedliwe. W takich momentach zastanawiam się - dlaczego osoby, które w tym temacie zaledwie raczkują - piszą takie artykuły? Dlaczego nie robią tego znawcy? Chciałoby się powiedzieć - oto Polska właśnie. Tu wszystko jest na wariackich papierach. Brak profesjonalizmu to rzecz tak powszechna, że aż męcząca.
Pomimo, iż wciąż zgłębiam kinematografię indyjską i nie chodzi tu już o Bollywood, Kollywood, Tollywood, Malayalam, Kannada, czy też filmy języka bengalskiego oraz kino artystyczne zwane Parallel Cinema (Kino Równoległe, tzw. Nowa Fala Kinematografii Indyjskiej), to wciąż nie jestem w stanie wypowiedzieć się publicznie do szerokich mas społeczeństwa, na temat tegoż kina. Miałam takie propozycje i są one wciąż aktualne, mimo to się wstrzymuję. Dlaczego? Ponieważ wciąż uważam, że znam za mało bardzo szeroko rozumianą kinematografię indyjską. Nadal ją eksploruję. Oczywiście piszę i publikuję, lecz w ramach prywatnego bloga, którego adres padł wyżej.
Dlatego mam wielką prośbę do autorki artykułu - bardzo proszę zapoznać się lepiej z tematem zanim Pani opublikuje artykuł w portalu internetowym. Wtedy każdy będzie usatysfakcjonowany. Po pierwsze Pani czytelnicy, po drugie również i Pani, gdy pojawią się przychylne komentarze. Proszę mnie źle nie zrozumieć. Nie chodzi mi o to by Pani zmieniła zdanie o kinie indyjskim, proszę jedynie z gruntowne zapoznanie się z tematem. Wtedy Pani artykuł będzie reprezentatywny nawet i jeśli zachowa Pani swoje zdanie.
Anna dakowska 05.09.2007 21:08
O jaki szpik bollywoodu? Szybko się Romek zniechęcasz! Czemu na spokojnie nie przeanalizujesz naszych argumentów ? i argumentów autorki.
Skoro autorka ostatnio nie odpowiada na nasze pytania to chyba świadczy to o tym iż wiedza nt. kina indyjskiego nie jest wystarczajaca? Myśle że wczoraj było za dużo negatywnych reakcji ale myśle że wina leży po 2 str.
Agnieszka Romaniec 05.09.2007 18:08
miało być lekko i dowcipnie, a zrobiła się karczemna awantura o sam szpik Bollywoodu. I dobrze, bo dzięki zajadłym fankom mam obraz barwny, wielowątkowy, z pogłębioną analizą + ugruntowaną niechęć do tego gatunku. Komentarze są trafne i faktycznie autorka mogłaby pochylić głowę w autoironii, a nie tupać głupio nogą.
Anna dakowska 05.09.2007 14:51
Do Ciebie mój drogi - może ty wypowiedz sie rzeczowo nt. zwiazany z omawianym artykułem.
Anna dakowska 05.09.2007 14:09
przepraszam za literówkę w poście powyżej - niestety w tym serwisie nie ma opcji edytuj
Anna dakowska 05.09.2007 14:06
Czemu aż tak pędzisz w swoich osądach -większość osób udzielających komentarza- pokazało gdzie są braki i jak można wiedzę autorki artykułu zweryfikować. A co do szkoły - to fakt pedagoga czy poloniste musi ktoś zatrudnić, ale jeśli ktoś komuś wskazuje materiały by zasiegnął trochę języka i nie wypisywał bzdur, że bollywood to to samo co kollywood czy produkcje indyjsko zachodnie to należy sie cieszyć. Polecam ci uważnią lekturę innych artykułów nt. kinematogracji - gdzie odrazu zauważysz że jeśli ktoś opisuje jakiś rodzaj kina to sięga po konkretne tytuły i zaczyna je analizować- a nie obrażać.
Anna dakowska 05.09.2007 13:31
http://undomiel.blox.pl/html
Powyżej umieściłam linka dla osób które chciałyby zapoznać sie z kinematografi indyjskiej: na Blogu Arven można przeczytać dużo recenzji nt. filmów bollywood, tollywood, indyjsko zachodnie i etc.
Życzę udanej lektury.
Macieklew - to ze ktoś udziela lekcji uczniowi który ma zaległości w danym materiale - to myśle że warto jest odrobić lekcje.....
Nadia Szczęch 05.09.2007 13:02
Nikt nie jest chodzącą doskonałością, więc, przyznaję się do:
- braku 1 przecinka
-2 pomyłek językowcy
-2 literówek
:D
Nawet korektorce się błędy przytrafiają za co przepraszam :)
Koncert Krzysztofa Myszkowskiego w Lisiej Górze - Śmignie [Zdjęcia]
(odsłon: +2050)