Facebook Google+ Twitter

"W tym szaleństwie jest metoda" - "Hamlet" w Teatrze Współczesnym

"Hamlet" - najdłuższa ze sztuk Williama Szekspira, odtworzona scena po scenie na deskach teatru. Doskonała kulturalna rozrywka czy czas stracony?

Sławomir Orzechowski (Poloniusz, szambelan) Andrzej Zieliński (Klaudiusz, król duński) Katarzyna Dąbrowska (Gertruda, królowa duńska) Jacek Bursztynowicz (Ksiądz) / Fot. Magda Hueckel, Teatr WspółczesnyZanim wybrałam się na spektakl, zapoznałam się z kilkoma recenzjami. Nie da się nie zauważyć, że zdania na jego temat są podzielone. Jedni chwalą sztukę za dokładne odwzorowania przekładu i grę aktorską, inni zarzucają jej statyczność oraz krytykują aktorów, że sobie nie poradzili. Jednak ja bez wahania podpisuję się pod opinią tych pierwszych.

Reżyser Maciej Englert wykorzystał XIX-wieczny przekład Józefa Paszkowskiego i odtworzył go wiernie, nie pomijając żadnej sceny. Przez to spektakl jest długi - trwa bowiem niemal cztery godziny. Jednak prawie się tego nie odczuwa. Akcja wciąga od pierwszych minut i tak pozostaje już do końca. Trzeba przyznać, że był to dobrze spędzony czas, gdyż sztuka jest naprawdę zajmująca.

W tytułowej roli podziwiamy jednego z najpopularniejszych polskich aktorów – Borysa Szyca. Jak dotąd widziałam go wyłącznie na ekranie i nie zawsze jego role przypadały mi do gustu. Jednak tym razem zrobił na mnie ogromne wrażenie. Uważam, że spisał się świetnie w swojej roli. Hamlet Szyca to niezwykle inteligentny młodzieniec. Jest szczery, ironiczny, wrażliwy - ale nie słaby. Jest przy tym bardzo przekonujący. Znakomicie pokazuje rozżalenie i złość, spowodowane zbyt rychłym ślubem matki po śmierci jej pierwszego męża oraz próbę ukarania bratobójcy. W pamięć zapada scena, w której kłóci się z matką, krzyczy na nią, po czym przypadkiem zabija Poloniusza. Szyc znakomicie oddaje emocje. Jednak najbardziej przypadły mi do gustu sceny, w których udaje szaleńca, kiedy ironia i inteligencja są najlepiej widoczne.

A skoro o szaleństwie mowa, to nie można pominąć Kamili Kuboth, której przypadła rola Ofelii. Ta zakochana w Hamlecie młoda kobieta od pierwszej chwili wzbudza sympatię widza. Jednak największe wrażenie sprawia, kiedy szaleje z rozpaczy po śmierci ojca - Poloniusza, wijąc wianki i śpiewając w amoku. Uważam, że ta rola pokazała doskonały warsztat tej młodej aktorki.

Sławomir Orzechowski (Poloniusz, szambelan) / Fot. Magda Hueckel, Teatr WspółczesnyW sztuce oprócz ról dramatycznych, zdarzają się też komiczne. Według mnie na uwagę zasługują Sławomir Orzechowski, który wcielił się w Poloniusza oraz Krzysztof Kowalewski jako Grabarz Pierwszy. Poloniusz bawi widza niemal każdą swoją wypowiedzią. Mimo, że jego działania zdają się być podyktowane jak najlepszymi intencjami, jest postrzegany przez towarzyszy raczej jako człowiek śmieszny i irytujący. Najbardziej zapada w pamięć jego rozmowa z Hamletem, podczas której próbuje wybadać powód niepokojącego zachowania księcia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Mnie też bardzo podobał się ten spektakl :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.