Facebook Google+ Twitter

W USA przegrał wolnorynkowy i korporacyjny kapitalizm!

Wygrana Baracka Obamy niezbicie świadczy o całkowitej porażce wizji "korporacyjnej Ameryki" Nie mogło być jednak inaczej, skoro w tym najbogatszym kraju na świecie - aż 50 mln obywateli nie ma ubezpieczenia zdrowotnego.

Pomimo, że USA są najbogatszych krajem świata, aż 50 mln obywateli tego kraju nie posiada ubezpieczenia zdrowotnego, dalsze 30 milionów korzysta z subsydiowanych posiłków a miliony pracowników, pomimo tego, że mają pracę - są biedakami.

Dzieje się tak ponieważ państwo nie interesuje się losem zwykłym ludzi a interesami amerykańskich korporacji i rekinów z Wall Street. Trudno się temu dziwić, skoro 10 proc. amerykańskich rodzin dyktuje warunki na Wall Street. Już w 1998 roku posiadali oni aż 90 proc. notowanych tam akcji, udziałów w funduszach powierniczych, obligacji oraz bonów skarbowych, zaś 1 proc. najbogatszych gospodarstw domowych posiadało połowę wszystkich papierów wartosciowych. Aż 90 proc. zysków kapitałowych jest przejmowanych przez najbogatsze 20 proc. społeczeństwa. Tak właśnie wygląda amerykańska demokracja!

Za każdym razem kiedy do władzy dochodzą republikanie, amerykańskie korporacje otrzymują znaczące obniżki podatków. Duże ulgi podatkowe nie omijają też oczywiście największych giełdowych inwestorów. Poza tym olbrzymie pieniądze otrzymuje sektor zbrojeniowy. Warto zwrócić uwagę na to, że tylko w latach 1996-1998 aż 41 amerykańskich firm nie tylko nie płaciło żadnych podatków do budżetu federalnego, ale jeszcze otrzymało zwrot pieniędzy od rządu w wysokości 3,2 miliarda dolarów, pomimo że osiągnęły one zysk wynoszący 25,8 miliarda dolarów. W tym samym czasie dla ubogich mieszkańców USA pozostała jedynie pomoc darczyńców.

Republikanie ze swoją ideologią wolnego rynku są bardzo powiązani z wielkim biznesem. Amerykańskie korporacje hojnie wspierają samych republikanów i ich kampanie wyborcze. Gdyby to wielki biznes miał decydować o tym kto zostanie zwycięzcą w wyborach, to te wybory zawsze wygrywaliby republikanie. Jednak USA nie składa się z samych menedżerów i rekinów giełdowych. Dlatego też republikanie musieli przegrać te wybory.

Bush rozpoczął wojnę w Iraku aby amerykańskie korporacje przejęły kontrolę nad irackimi złożami ropy naftowej. Chodziło o to, aby dzięki temu korporacje zwiększyły zyski a notowania na Wall Street
poszybowały w górę. I tak właśnie się stało, kiedy USA zaatakowały Irak, notowania spółek naftowych i zbrojeniowych gwałtownie poszybowały w górę. Dlatego też administracja Busha utopiła w tym kraju biliony dolarów, doprowadzając tym samym do dramatycznego zadłużenia Stanów Zjednoczonych. W mało którym kraju na świecie przedsiębiorstwa są tak bardzo uzależnione od giełdy, jak to ma miejsce w USA. W tym kraju to giełda jest głównym źródłem kapitałowego finansowania - notowanych tam spółek. Stąd kondycja amerykańskiej gospodarki jest zależna od sytuacji panującej na "Wall Street".

McCain chociaż odżegnywał się od Busha popełniał w kampanii te same błędy, uparcie twierdząc, że należy w Iraku pozostać tak długo aż ta wojna zostanie wygrana. Tyle tylko, że tej wojny USA nigdy w tym kraju nie wygrają.

Podobnie stało się z gospodarką, kandydat republikanów zamiast wspierania klasy średniej i
ludzi, którzy stracili swoje domy na wskutek tego kryzysu, chciał amerykańskim korporacjom obniżyć podatki o 9 proc. W sytuacji kiedy Greenspan przyznał się do tego, że zwątpił w wolny rynek, dogmatyczne przywiązanie McCaina do wolnorynkowej ideologii musiało ostatecznie przesądzić o jego porażce.

Po wygranej Obamy spodziewałem się negatywnej reakcji ze strony Wall Street. I tak właśnie się stało - notowania na tej giełdzie poleciały w dół, co oznacza, że rynek z zaniepokojeniem przyjął zwycięstwo
demokraty.

Myślę, że obawy "inwestorów z Wall Street" są całkowicie uzasadnione. Okres prosperity dla rekinów giełdowych i spekulantów się w tym kraju skończył.

Źródła:
Edward Wolff, Jerome Levy, Economic Institute, Board College, 2000
Lester Thurow, "USA Today", 1999
Institute on Taxation and Economic Policy 2000

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

"Nic nie może wiecznie trwać" - śpiewał jakis artysta.
Czas na socjalizm "z ludzka twarzą" :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Republikanie ze swoją ideologią wolnego rynku są bardzo powiązani z wielkim biznesem. Amerykańskie korporacje hojnie wspierają samych republikanów i ich kampanie wyborcze. Gdyby to wielki biznes miał decydować o tym kto zostanie zwycięzcą w wyborach, to te wybory zawsze wygrywaliby republikanie."

I dlatego Obama zebrał 7 razy więcej na swoją kampanię od finansjery z Wall Street niż McCain? I dlatego to ma wsparcie takich miliarderów jak Buffet? I dlatego postulaty Demokratów jak podatek spadkowy i inne takie zyskują poklask Gate'sa i kompanów? I dlatego tak miażdżace poparcie od bogatej śmietanki Hollywood dla Obamy i Demokratów?

Republikanie w założeniu właśnie reprezentowali poglądy stojące, paradoksalnie, w sprzeczności z wielkim biznesem. Tworzyli warunki, w których ludzie pokroju założyciela Microsoftu stawali się miliarderami, gdzie ludzie tacy jak Obama mogli odnosić sukces, gdzie biedni mogli stawać się bogatymi, gdzie nikt nie ratował spadających z wysokiego konia kapitalistów? Gdzie z pogardą podchodzono do wielkich, chciwych korporacji, które - dzięki korzystnej polityce gospodarczej - miały trudną konkurencję z małymi rodzinnymi biznesami?

Amerykę zbudowali ludzie tacy jak ideowi Republikanie. Oni zbudowali jej potęgę. Potęgę, która - co oczywiste - ma także mankamenty. Bush nie jest takim Republikaninem, to też trzeba wspomnieć bardzo mocno. A Greenspan? On w założeniu nie mógł być "neo"liberałem z prawdziwego zdarzenia: pracował na państwowym urzędzie finansowym, w jego interesie nie była wolna gospodarka. W jego interesie było to, co było w interesie prezydenta, który go powołał...

"dogmatyczne przywiązanie McCaina do wolnorynkowej ideologii musiało ostatecznie przesądzić o jego porażce."

Ciekawe twierdzenie. Niby jak bodaj najbardziej liberalny (w znaczeniu amerykańskim) Republikanin był niby dogmatycznym wolnorynkowcem? Tym, że stwierdził rzecz oczywistą: po pierwsze, zahamować bezrobocie, utrzymać małą przedsiębiorczość. Nie znam ludzi, którzy bezpośrednio dostaliby pracę od biednego, któremu obniżono podatki. Obama zaproponował, i słusznie, obniżkę dla biedniejszych, ale zapomniał, że biznesowi - przede wszystkim najmniejszemu, bo bogacze płacą raczej podatki w rajach podatkowych, trzeba także dać impuls.

McCain przegrał nie przez to, że był bądź nie był prawdziwym Republikaninem (rzeczywiście, gdyby szedł w środek sceny - pewnie by i wygrał, jak prognozował pan Wołejko). Przegrał, bo administracja Busha sprzeniewierzyła się ideom republikańskim: przede wszystkim przez rozrost wydatków publicznych.

"Warto zwrócić uwagę na to, że tylko w latach 1996-1998 aż 41 amerykańskich firm nie tylko nie płaciło żadnych podatków do budżetu federalnego, ale jeszcze otrzymało zwrot pieniędzy od rządu w wysokości 3,2 miliarda dolarów, pomimo że osiągnęły one zysk wynoszący 25,8 miliarda dolarów."

Warto zwrócić uwagę, że wówczas urzędu prezydenta nie sprawował członek Partii Republikańskiej, tylko Demokrata - osoba popierająca dziś Baracka Obamę, który to otoczył się w dużej mierze doradcami z gabinetu Clintona.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.