Facebook Google+ Twitter

W wakacje polska Służba Zdrowia ma wolne

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-07-22 18:39

… brakuje tylko kartek w przychodniach, że w tym czasie nie należy chorować. W kilku słowach postaram się opisać przypadek i poniżenie, które mnie dziś spotkały.

Od 2 dni borykam się z bólem ucha. Ponadto przestałem na nie słyszeć. Postanowiłem zatem pójść do mojego lekarza po skierowanie do laryngologa (okazuje się, że jest niezbędne nawet, jeżeli objawy choroby są ewidentne). Skierowanie otrzymałem, po czym zacząłem dzwonić i jeździć po zabrzańskich przychodniach m.in. do przy ul.: Pawliczka, Majnusza, Sienkiewicza, Wolności oraz Pułaskiego. W każdej z nich odmówiono mi przyjęcia. Główny powód: nieobecność lekarza z powodu urlopu. W jednym przypadku zaproponowano mi wizytę za kilka tygodni…

Nie napisałbym jednak tego artykułu, gdyby nie przykre doświadczenie, które spotkało mnie w Oddziale Klinicznym Laryngologii przy ul. M. Skłodowskiej-Curie w Zabrzu. Internista, wypisując skierowanie poinformował mnie, że jeżeli nadal nie będę mógł uzyskać pomocy w przychodniach mam udać się właśnie do szpitala przy ul. M. Skłodowskiej-Curie. Tam także (w okienku rejestracji) odmówiono mi przyjęcia twierdząc, że nie ma żadnego lekarza laryngologa, ale mogę udać się na III piętro i samodzielnie znaleźć lekarza i poprosić o pomoc.

Przyznaję, że byłem zdesperowany jak każdy człowiek, który już 2 dzień męczy się z bólem ucha, więc udałem się na oddział laryngologii. Tam spotkałem dr Katarzynę Mrówkę-Kata. Przedstawiłem się i poprosiłem o pomoc próbując także wyjaśnić, że nigdzie w Zabrzu nie mogę jej uzyskać. Pani doktor zażądała okazania skierowania po czym oddając mi je nazwała mnie „naciągaczem”…

Do tej chwili nie mogę otrząsnąć się z tego zdarzenia i zrozumieć jak można pacjenta potrzebującego pomocy nazwać „naciągaczem”… Następnie odwróciła się i na odchodne poinformowała, że na skierowaniu brakuje dopisku „na ostry dyżur”. Nie miałem pojęcia o takiej procedurze, ale nie zdążyłem już o nic zapytać i nic wyjaśnić, gdyż pani doktor zatrzasnęła za sobą drzwi. O nazwisko pani doktor zapytałem pielęgniarkę.

Jaki jest finał tej sprawy? Po kilku godzinach jeżdżenia z bolącym i zatkanym uchem wróciłem do domu. Dzwonię teraz po lekarzach przyjmujących prywatnie. Na razie nie znalazłem nikogo, kto zgodziłby się przyjąć mnie za kwotę mniejszą niż 80 zł…

Jakub Morawski, Zabrze www.PolskaPsyche.pl

PS W zabrzańskim pogotowiu powiedziano mi, że powinienem wrócić z tym skierowaniem do internisty i poprosić go o dodanie brakującego opisu. Po czym należy poczekać do godz. 15.00 i udać się z powrotem do szpitala przy M. Skłodowskiej-Curie. Przed godz. 15.00 mogę nie uzyskać pomocy i odeślą mnie do przychodni (tak się też stało)… Przyznam jednak, że nie chcę już tam wracać…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Znamy, znamy. Dzisiaj od godziny 5 rano czekaliśmy z mężem na zmianę po numerek do lekarza pierwszego kontaktu. Dla mnie. Bylismy jako trzeci. Numerek mam na 10.45. Nie daj Boże zebym musiała iść gdzieś dalej. Pozostaje mi tylko izba przyjęć i jakaś ściema, że umieram z bólu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.