Facebook Google+ Twitter

W Warszawie inaczej. Pomysł na Nowy Rok

Dużo mówi się o buspasach w Warszawie. Dotyczą one autobusów i słusznie, bo niech ci co mają mniej jeżdżą szybciej. Szybciej będziesz w pracy. Więcej wyrobisz normy. Wcześniej będziesz na uczelni, więcej się nauczysz.

Zabytek na ulicach kiedyś polskiego miasta. / Fot. Roman WoźniakProponuję wprowadzić w Warszawie obowiązek jazdy tyłem. Znam takich, co uważają, iż od tyłu jest lepiej i przyjemniej.

To odłóżmy na później. Jazdę tyłem ma opanowany każdy najsłabszy nawet kierowca. Czyli nie trzeba żadnych dodatkowych szkoleń. Wszystko mamy opanowane i przećwiczone. Wiadomo - nie wszyscy jednakowo jeżdżą i o to też chodzi. Na granicach miasta pod nazwą Warszawa stawiamy znaki drogowe "Obowiązkowa jazda tyłem pojazdu", pod spodem tabliczka "Nie dotyczy autobusów".

Popatrzcie, jaki mamy spokój i luz w mieście. Prędkość pojazdów wynosi 20 kilometrów na godzinę - więcej na wstecznym konstruktorzy rzadko przewidują.

Prowincjały, co najwięcej mają kolizji w mieście, zostawiają swoje autka w burakach. Kierowcy dadzą radę kierować i czytać nazwy ulic. Prowincjały do autobusów wsiadają grzecznie i dają zarobić miejskiej komunikacji.

Podmiejscy też zostawią swe wypasione bryki w ekskluzywnych garażach i kłaniają się komunikacji zbiorowej. Szybko zaczną wywierać wpływ na decydentów w sprawie rozbudowy infrastruktury. Bo na przykład gdyby nie wojna II światowa, to Warszawska Kolej Dojazdowa jeździłaby do Nadarzyna, tak jak przewidują wciąż obowiązujące plany. A wojna ta, skończyla się, dla przypomnienia, 65 lat temu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.