Facebook Google+ Twitter

W Warszawie trwa druga edycja Festiwalu Filmy Świata

W czasie trwającego właśnie 2. Festiwalu Filmy Świata, możemy posmakować kina niedostępnego nam na co dzień. Czekają na nas magiczne podróże po Ameryce Łacińskiej, Afryce, Azji i Bliskim Wschodzie.

Filmy Swiata - plakat. Fot. Materiały organizatoraZorganizowany już po raz drugi Festiwal Filmów Świata Ale Kino! cieszy się wielkim powodzeniem. Odbywa się w czterech polskich miastach: Warszawie, Krakowie, Gdańsku i Poznaniu. Jego główna ideą jest przybliżenie polskiemu, europejskiemu widzowi kina całkiem innego od tego, do którego jest przyzwyczajony. Ta odmienność związana jest oczywiście z różnorodnością kulturową, która zostaje zaprezentowana w filmach. Możemy obejrzeć produkcje z Chin, Japonii, Tajwanu, Indii, Australii, Palestyny, Iranu, Nigerii, RPA, Senegalu, Peru, Meksyku i USA.

Nie tylko film

Oprócz samych projekcji przygotowane zostały także inne atrakcje związane z festiwalem. W Warszawie zorganizowano spotkania z ciekawymi gośćmi. 17 listopada po zakończeniu chińskiej „Martwej natury” odbyło się spotkanie z Pawłem Byzowem, podróżnikiem urodzonym na terenie byłęgo ZSRR i recenzentem miesięcznika Kino. Osoby zainteresowane rozmową z tym młodym obieżyświatem, będą mogły wysłuchać jego relacji oraz zadawać pytania jeszcze w dniu 23 listopada w warszawskim KINIO.LAB., po projekcji filmu „Świat”.

MADEINUSA.
Fot. Raul Perez UretaTego samego dnia na miłośników Ameryki Łacińskiej, w kinie Muranów będzie czekał Francisco Rodríguez, wykładowca w Ośrodku Studiów Latynoamerykańskich przy Uniwersytecie Warszawskim. Wyjściowym tematem dyskusji będzie zamykająca warszawską część Festiwalu peruwiańska „Madeinusa”.

Ciekawą atrakcję dla mieszkańców Trójmiasta przygotowała kawiarnia przy kinie Żak, w którym będą odbywały się seanse. Przez cztery festiwalowe dni będą w niej serwowane dania kuchni chińskiej, japońskiej, a także arabskiej i afrykańskiej!

„Zapaśnicy” Cheikh Ndiaye

Abeni. Fot.Tunde KelaniCzytając bardzo bogatą ofertę Festiwalu zdecydowałam się na „Zapaśników” w reżyserii Cheikh Ndiaye. Moim wyborem kierowała niewiedza dotycząca sportu, jakim są zapasy oraz państwa Senegal, z którego pochodzi film. Postanowiłam, że ten uszczerbek należy naprawić, ale i tak, z dość mieszanymi uczuciami stanęłam w kolejce po bilety. Stojąc w ogonku zaczęłam się zastanawiać, czy dokonałam dobrego wyboru. W końcu, co może być ciekawego w zapasach? Tego samego zdania była pani stojąca przede mną, która na propozycję męża, aby obejrzeć ten film stanowczo stwierdziła: – Ja na mordobicie nie idę! - na co jej towarzysz potulnie zwiesił głowę i kupił bilety na film, na który ona sobie życzyła. Scenka w kolejce była ciekawym preludium do „Zapaśników”, zgodnie z tym filmem w Senegalu musi panować istny matriarchat! Tamtejsi mężczyźni nie zrobią niczego bez zgodny swoich matek, kobiet czy żon. Dotyczy to zarówno drobnych złodziejaszków, statecznych panów czy wielkich, umięśnionych sportowców.

Drugą cechą tego państwa, jaka rzuciła mi się w oczy (a raczej w uszy) jest jego dwujęzyczność. Oprócz rodzimego języka, bohaterowie posługują się także francuskim. Dotyczy to głównie tej bogatszej, bardziej zachodniej części społeczeństwa. Kraj jest niepodległy dopiero od 46 lat, a od XVII w. był pod wpływem Francji. Ta dość trudna historia sprawiła, że dzisiejsi Senegalczycy mają pewne problemy z tożsamością. Niektórzy bohaterowie „Zapaśników” wyglądają na typowych Europejczyków czy mieszkańców USA. Dotyczy to zarówno stroju jak i zachowania. Inni natomiast chodzą w tradycyjnych ubiorach, wierzą w „dawne” duchy, podtrzymują tradycję. Nalla, siedemnastoletni główny bohater filmu należy do osób, które są gdzieś pośrodku. Wychowywany został w tzw. dobrym i przy okazji bogatym domu, gdzie rodzice rozmawiają ze sobą na ogół w języku dawnych kolonizatorów. Pewnego dnia spotka na swej drodze zapaśnika Andre, który staje się jego mentorem, nauczycielem.

Zmiana par. Fot. Rafey MehmoodPrzed i po seansie można było porozmawiać z samym reżyserem, który opowiadał o wielkiej wadze zapasów w Senegalu. Jest to ich sport narodowy, tak popularny jak większości krajów piłka nożna. Do odegrania głównych ról zaproszono najlepszych zapaśników, którzy może nie są świetnymi aktorami, ale za to są bardzo naturalni i prawdziwi. Zapasy w Senegalu to nie tylko wyjście na arenę i stoczenie walki. Jest to połączone ze śpiewami griotów, których pieśni mają zagrzać zawodników do walki, i tańcem zapaśników, który ma wystraszyć wroga i wzbudzić jego szacunek. Wszystkiemu towarzyszy oczywiście porywająca muzyka Afryki. W celu zapewnienia sobie zwycięstwa należy uprzednio udać się do szamana, prosić bogów o wsparcie. Jak się okazało, z mordobiciem nie ma nic wspólnego nawet sama walka. Są jasno ustalone reguły, bardziej od siły liczy się spryt i doświadczenie, które nabywa się dzięki bardzo długim treningom.

Ten film ciężko jest oceniać tymi samymi kategoriami co produkcje europejskie czy amerykańskie. Jak wspomniałam główne role nie przypadły zawodowym aktorom, a sportowcom. Mimo to, w sposób bardzo przejrzysty udało się twórcom przedstawić świat zapasów, konflikt między tym co tradycyjne, a nowoczesne. Nie ma tu porywającej fabuły, ale i tak ciężko oderwać wzrok od piękna Afryki, które mieści się nie tylko w widokach, ale i w tradycji, której nośnikami są oczywiście ludzie.

Co jeszcze?

Swiat. Fot. Nelson Yu Lik-waiNajchętniej wybrałabym się na wszystkie festiwalowe filmy, ale oczywiście każdy bilet kosztuje. Warta zobaczenia wydaje się „Zmiana par” z Indii. Jeśli chodzi o filmy z tego obszaru kulturowego, w Polsce jak dotąd można było tylko zobaczyć te wyprodukowane przez Bollywood. Film Rajata Kapoora nie ma nic wspólnego z tym sentymentalno- płaczliwym kręgiem. Scenariusz dotyczy młodych hindusów, którzy za wszelką cenę starają się być jak najbardziej amerykańscy i zachodni, co demonstrują np. swoją rozwiązłością seksualną.

Interesujący, choć chyba dość pesymistyczny, wydaję się być film „4:30” z Singapuru. Podobno o tej godzinie jest najwięcej samobójstw w tym kraju. Film ukazuje wyobcowanie, samotność w wielkiej metropolii pełnej ludzi. Alienacja dotyczy nie tylko zapracowanych dorosłych, ale także ich dzieci, które zostają pozostawione same w sobie.

Myślę, że w tym bogatym repertuarze, każdy znajdzie coś dla siebie. Szczegółowy program Festiwalu jest dostępny na stronie organizatorów http://www.filmyswiata.pl
1 5-23 listopada - Warszawa (kina Muranów, Kinoteka, KINO.LAB)
23-26 listopada - Kraków (kino Pod Baranami)
18-21 listopada - Poznań (kino Pałacowe)
20-23 listopada - Gdańsk (kino Żak)


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.