Facebook Google+ Twitter

W wigilię sądnego dnia dla Teheranu

Władimir Putin prowokuje Zachód do interwencji w Iranie dostarczając Teheranowi paliwo nuklearne. Sam zaś rozbudowuje swoją tarczę antyrakietową.

Jaka będzie najskuteczniejsza polityka zagraniczna, dzięki której Rosja odzyska swoją świetność? – zastanawiał się Władimir Putin dekadę temu. Zagazowanie i zalanie ropą – odpowiedział sobie.

I tak jak w latach 80. Związek Sowiecki, tak dziś Rosja Putina chce zdobywać twardą walutę i lwią jej część przeznaczać na zbrojenia. Jednak strategicznym celem Kremla jest pozbawianie klientów alternatywnych rozwiązań. Uzależnianie od siebie. Oszustwem, szantażem lub siłą – jak radzą instrukcje KGB.

Sekretarz generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer (L) i prezydent Rosji Władimir Putin (P) podczas spotkania w Moskwie / Fot. PAP/EPA/ALEXANDER NEMENOVI to jest dziś istota polityki zagranicznej Kremla. Zmusił nas przy wydatnej pomocy polityków – pożytecznych idiotów. Udało się ze Schroederem i Prodim. Teraz gazem Putin potraktuje Bałkany, na których również chce się panoszyć. Odtrąbił już (nie bez pewnej przesady) sukces budowy gazo i ropociągów nie tylko w Europie, Afryce ale nawet w Chinach. Te ostatnie trochę się zdystansowały, ale Rosjanie nie odpuszczają. Towarzysz minister Christienko ściera progi u chińskich przyjaciół. To jednak nie wystarczy jeszcze pułkownikowi KGB, który naciągając wybory (bo jak inaczej określić system nierównych szans z ograniczeniem swoim przeciwnikom politycznym do mediów, finansów i marginalizując ich kampanie), nie tylko na nasze nieszczęście doszedł do władzy.

Na nieszczęście? Nie jest tajemnicą, że Rosja wciąż wspiera reżimy antyzachodnie na Bliskim Wschodzie takie jak Iran czy Syrię pośrednio finansując terrorystów z Hamasu i Hezbollahu. El Commendante Putin zabrał się też za destabilizację Ameryki Południowej. Już nie tylko sprzedaje broń szaleńcowi z Wenezueli, który właśnie ogłosił potrzebę wojny obronnej przed USA, ale również buduje tam koalicję antyzachodnią w oparciu o Iran i Białoruś.

Dowody? Los Revolucionarios Morales z Boliwii, Chavez z Wenezueli (i tak!) Lula da Silva z Brazylii rozpoczynają na szeroką skalę współpracę wojskowo-energetyczną z Rosją, Białorusią, Teheranem a nawet Libią. I wytrawne umysły mają problem pogodzić taką politykę z zapewnieniami o przyjaźni wobec Zachodu. Co poniektórzy mądrale twierdzą, że Władimir Putin lubi.. prowokować. Czy aby tylko?

Jak bowiem wytłumaczyć to, co zdarzyło się przed szczytem G8. Oto tydzień wcześniej, zanim prezydent Rosji kiwał w Niemczech głową na znak potrzeby zniechęcenia Teheranu do budowy broni nuklearnej z Fabryki Chemicznej JSC w Nowosybirsku, wyjechał pociąg specjalny do portu w Astrachaniu. Na specjalnych platformach lśniły się nowiusieńkie pojemniki z paliwem nuklearnym WER-440 i WER-1000. Upragniony towar dla przyjaciół z Iranu! Rosyjski okręt dostarczył ładunek do irańskiego portu Bandar-e Azali. Stamtąd towar ciężarówkami paliwo trafiło 4 czerwca do reaktorów w Buszehr. Po takim numerze wiarygodność Putina powinna spaść do zera. Niestety. Jak na razie zwycięża doktryna „ugłaskiwania”. Zachód z jakiegoś powodu nie chce tego ujawnić.

Milczy też, że eksperci zachodni są przekonani, iż amerykańsko-sowiecka redukcja broni atomowej była w dużej mierze tylko jednostronna. USA dotrzymały słowa, Moskwa zaś po staremu skłamała raporty rozbrojeniowe. Kreml dawno już w sobie zabił sumienie, żeby mieć z tego powodu jakieś wyrzuty. Oto właśnie wprowadzony jest system Triumf z nowoczesnymi rakietami S-400, które będą bronić Rosji europejskiej. Nie będzie ich 10 jak w Polsce, ale jak przyznał gen. Alieksander Zelin „cały batalion”. A to nie wszystko. Moskwa dysponuje 68 wyrzutniami, które mogą w każdej chwili zestrzelić „zabłąkaną rakietę”. Oczywiście jedynie nad swoim niebem. Popatrzmy na nie (dzięki satelitarnym zdjęciom Google można je podejrzeć) Łytkarino, Sofrino, Korolew, Schodnaja i Wnukowo.
I to też jeszcze nie wszystko przecież Rosjanie mają system Gazelle. Co najmniej cztery silosy wyposażone w 64 rakiety.

Czego zatem boi się Moskwa? Odurzeni chęcią zapanowania nad światem Rosjanie chcą po prostu nas upokorzyć. Bowiem w ich mniemaniu wielkie instalacje wojskowe są symbolem mocarstwowości. Że to niedorzeczność wiedzą wszyscy, a nawet ci sami Rosjanie. Czy sie oszukują? Nie. Marzą jeszcze o stosowaniu wobec Polski szantażu.
Być może jednak tym razem wygramy, bo niebezpieczeństwo ze strony Iranu jest już coraz większe. Reżim najprawdopodobniej posiada już 100 kg wzbogaconego uranu. Do zniszczenia tamtejszych instalacji atomowych nawołują już doświadczeni politycy i obserwatorzy zimnowojenni jak Norman Podhoretz, John Bolton czy Fred Kagan.

I być może bombardowanie Iranu przytnie skrzydła Putinowi, który utraci główne narzędzie destabilizacji na Bliskim Wschodzie. Skutek będzie widoczny szybko. Nalot zadziała odstraszająco dla krewkich Arabów. Tak stało się po zbombardowaniu reaktora Saddama Husajna w Osiraku. A Izrael, który od początku swojego istnienia spełnia rolę zderzaka dla Europy i Zachodu biorąc na siebie ataki terrorystów Arabów, choć na chwilę odetchnie.

Być może dyplomacji USA uda się dopiąć koalicję na rzecz obniżenia cen ropy. I być może raz jeszcze co najważniejsze Arabia Saudyjska pomoże dobić sowiecką hydrę na Kremlu. To nie będzie łatwe, ale jest możliwe. Bowiem jedyny sposób na Putina to dziś ponownie, jak dokonała tego administracja Ronalda Reagana, systematyczne osłabienie gospodarcze Rosji.
O tym czy strategia ta zostanie wprowadzona w życie niezwłocznie, zadecydują niedzielne rozmowy Bushów z Putinem w Kennebunkport.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.