Facebook Google+ Twitter

W Zielonej Górze mamy festiwal... piosenki rosyjskiej

Festiwal już za nami. Na scenie zielonogórskiego amfiteatru wystąpili wokaliści walczący o Samowary w dwóch blokach konkursowych: na przebój festiwalu oraz na interpretację piosenki rosyjskiej. A to zaledwie połowa atrakcji zielonogórskiej imprezy.

Mieszkam dwa kilometry od zielonogórskiego amfiteatru i nawet podczas prób bez większych problemów z mojego mieszkania mogłem rozpoznać poszczególne słowa śpiewanych piosenek. A skoro piosenkę rosyjską było słychać niemalże w całym mieście, to nie dziwi frekwencja zielonogórzan podczas festiwalu. Amfiteatr mieści w sobie około pięciu tysięcy widzów. W piątkowy i sobotni wieczór obiekt wypełniony był do połowy. Przy takiej ilości oglądających trudno wyciągnąć średnią arytmetyczną wieku. Byli i starsi i młodsi, ci chcący powspominać dawne czasy i ci, którzy pierwszy raz słyszeli piosenkę rosyjską.

Laureaci Festiwalu Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze. / Fot. Bożena MikołajczakZostałem mile zaskoczony przez organizatorów. Najbardziej rzucała się w oczy wizualizacja sceny, kilkanaście ekranów, podświetlany parkiet, dobre nagłośnienie i ciekawa gra świateł, tworząca niezapomniane wrażenia dla publiczności i jednocześnie dobre tło do pracy fotoreporterów. Za reżyserię koncertów odpowiedzialny był sam Konrad Smuga znany z aranżacji takich programów, jak: Idol, Droga Do Gwiazd czy Eska Music Awards. Ponadto opolska orkiestra Alex Band pod batutą Aleksandra Maliszewskiego, czyli jedna z najlepszych polskich orkiestr grających muzykę rozrywkową i dwudziestoosobowy chór GospelQuayer dopełniały całości przyjemnie zorganizowanego widowiska. Co ciekawe, organizatorzy i kompozytorzy zadbali o utwór rozpoznawczy, swoisty muzyczny hymn festiwalu. Piątkową imprezę poprowadzili znani z Wideoteki dorosłego człowieka - Maria Szabłowska i Karol Szewczyk, sobotnią galę prowadził Paweł Sztompke. Już na samym początku usłyszeliśmy popularną "Kalinkę", która wprowadziła nas w wschodniosłowiańskie klimaty.

W piątkowy wieczór na scenie zaprezentowało się dziesięciu polskich wokalistów w konkursie na interpretację piosenki rosyjskiej. Nagrodą w konkursie są złote, srebrne i brązowe Samowary - jedyny akcent tegorocznego festiwalu łączący go z radziecką przeszłością. Ale w piątek dowiedzieliśmy się jedynie, kto je otrzyma, tajemnicą pozostawało, komu jaki Samowar przypadnie w udziale. W sobotę wszystko stało się jasne.
Złoty Samowar i piętnaście tysięcy złotych zdobył Sebastian Plewiński - laureat programu telewizyjnego Szansa na Sukces i Talent za Talent. W 2005 roku otrzymał nagrodę Grand Prix na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki Estradowej Droga do Gwiazd w Sankt Petersburgu.

Katarzyna Rościńska. / Fot. Bożena MikołajczakDruga nagroda, czyli Srebrny Samowar i dziesięć tysięcy złotych trafiła do Katarzyny Rościńskiej - posiadaczki bardzo zgrabnych nóg i wokalistki, która odnajduje się w takich gatunkach muzycznych, jak: jazz, pop, soul, funk, r’n’b, a nawet w klasyce. Gra na fortepianie, komponuje, aranżuje i pisze teksty. Przyznała, że piosenka rosyjska spodobała się jej tak bardzo, że zapisze się na kurs tego języka. Pod koniec 2005 roku dotarła do finału castingu na nową wokalistkę zespołu Blue Cafe, wystąpiła w koncercie Debiuty w ramach 44. Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu (2007), obecnie swym głosem wspiera na scenie Stana Borysa. Kolejny Samowar, ale tym razem w kolorze brązu, trafił do rąk Agnieszki Konarskiej - licealistki i laureatki Grand Prix na Międzynarodowym Festiwalu im. Anny Jantar Września 2007. Nagrodę specjalną im. Anny German otrzymała Magdalena Kucharska - wokalistka ze Szczecinka, laureatka Międzynarodowego Festiwalu Piosenki w Suwałkach, która zdobyła też Srebrny Aplauz na Festiwali w Koninie.

Laureaci w towarzystwie Żanny Biczewskiej. / Fot. Bożena MikołajczakDruga część to konkurs na przebój festiwalu, czyli dziesięciu wokalistów z Polski, Rosji, Białorusi i Łotwy, którzy prezentowali własne kompozycje. Co ciekawe, wszystkie piosenki miały jeden wspólny temat - miłość. Grand Prix festiwalu i czek na pięć tysięcy euro otrzymała Irina Dorofiejewa z Białorusi - pociągająca brunetka, która stworzyła "Teatr piosenki Iriny Dorofieevoj". Pracuje również jako nauczyciel śpiewu na Państwowym Białoruskim Uniwersytecie Kultury oraz prowadzi kilka audycji w białoruskiej telewizji. Za talent i propagowanie kultury białoruskiej została odznaczona mianem Zasłużonej Artystki Republiki Białorusi. Pozostałe nagrody trafiły do Sergieja Jakusza - solisty orkiestry koncertowej w Filharmonii Narodowej w Gomeli na Białorusi i Werony z Rosji, która w 2006 roku została brązową medalistką mistrzostw świata w karaoke. Podobnie jak polscy wykonawcy, nasi zagraniczni goście dopiero w niedzielę dowiedzieli się o szczegółowych wynikach. Publiczność wybrała swojego laureata, którym został Ilja Bołdaków.

Natasza Urbańska i Teatr Buffo. / Fot. Bożena MikołajczakWisienką na cieście pierwszego dnia festiwalu był występ piosenkarki, której przedstawiać nie trzeba. Dla widzów festiwalu zaśpiewała Żanna Biczewska - niekwestionowana gwiazda piosenki rosyjskiej i wieloletnia jurorka Festiwalu Piosenki Radzieckiej. Piątkowego wieczoru wystąpiła z własnymi kompozycjami i balladami Bułata Okudżawy, które dobrze pamiętali co starsi widzowie. Wokalistka gorąco zachęcała zielonogórską publiczność do śpiewania wschodnich refrenów, jednak zielonogórzanom szło to dużo gorzej, niż 64-letniej wokalistce mówienie po polsku. Na koniec festiwalu swoje największe przeboje i piosenki z najnowszej płyty "EKG" zaśpiewała Edyta Górniak. Wielu zielonogórzan dało się namówić na wspólną zabawę, a także z niemałym zainteresowaniem słuchali anegdot z życia piosenkarki.

Michał Bajor na Festiwalu Piosenki Rosyjskiej. / Fot. Bożena MikołajczakDrugiego dnia festiwalu, tuż po rozdaniu pierwszych Samowarów na scenie wystąpił Michał Bajor, który w wieku szesnastu lat sam otrzymał w nagrodę radziecki Samowar. Podkreślił, że właśnie występ w Zielonej Górze na Festiwalu Piosenki Radzieckiej był początkiem jego kariery. W koncercie tego artysty nie mogło zabraknąć "Siemionownej" - przeboju, którym zadebiutował w zielonogórskim amfiteatrze w 1973 roku. Oprócz tego usłyszeliśmy kilka dobrze znanych utworów, jak "Błędny rycerz" czy "Ogrzej mnie". Publiczność rozbawiło wyznanie wokalisty o tym, co stało się z dodatkową nagrodą za występ na festiwalu. - Dostałem kamerę, sprzedałem ją, a za zarobione pieniądze wyjechaliśmy z rodzicami na wakacje do Kołobrzegu i na zakupy do NRD - wspominał Bajor.

Druga część ostatniego dnia festiwalu przeniosła nas w świat rosyjskiego wieczoru autorstwa Teatru Buffo z Warszawy. Co prawda zielonogórska publiczność nie dostała tradycyjnej dla Buffo lampki szampana, ale zważywszy na ilość widzów, trunek ten powinien być transportowany co najmniej beczkowozem. W wykonaniu trupy Janusza Józefowicza przy muzyce Janusza Stokłosy i głosie Nataszy Urbańskiej zielonogórzanie bawili się przy takich utworach, jak "Biełyje rozy" - czyli rosyjski odpowiedni polskiego discopolo. Widownia prawie tańczyła rosyjskiego "Kazaczoka", czyli popularnego "Rasputina". O ile z tańczeniem było gorzej, to ze śpiewem znacznie lepiej. Publiczność doskonale znała refreny poszczególnych piosenek. Widzowie bawili się znacznie lepiej niż przy przebojach goszczącej na festiwalu dzień wcześniej Edyty Górniak.

Publiczność. / Fot. Bożena MikołajczakFestiwal mogę określić jako udany. Szkoda, że od samego początku, czyli pomysłu na jego utworzenie, przyklejono mu łatkę radzieckiej reaktywacji. Dla mnie piątkowy i sobotni koncert to kolejna impreza dla zielonogórzan, tych młodych i tych młodych duchem. Wystąpiły tu osoby, które być może pójdą w ślady takich laureatów Festiwalu Piosenki Radzieckiej, jak Urszula, Małgorzata Ostrowska, Felicjan Andrzejczak, Michał Bajor, Izabela Trojanowska czy Czerwone Gitary. Wszystkie koncerty to także okazja do wspomnień dla starszych mieszkańców Winnego Grodu. Wchodząc do smfiteatru usłyszałem zdanie starszej kobiety wskazującej miejsce swojej znajomej: Właśnie w tym rzędzie siedziałam kilkanaście lat temu.
Ja na festiwalu byłem po raz pierwszy, ale z pewnością nie po raz ostatni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

;-)+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Małe sprostowanie: pan SZEWCZYK ma na imię KRZYSZTOF, a nie Karol

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wygląda na bardzo fajną imprezę. A ponieważ język rosyjski jest taki melodyjny, to następnym razem koniecznie zabierzcie ze sobą kamerę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A przy okazji... serdecznie podziękowania dla autorki zdjęć do tekstu, prawda jest taka dziennikarz się bawi a fotoreporter pracuje.... tym bardziej dziękuję za cierpliwość selekcji setek zdjęć, zaangażowanie i siły oraz wyrozumiałość dla zachcianek "dziennikarza"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.