Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Książki > WAB proponuje: "List miłosny pismem klinowym" Tomáša Zmeškala

Pozycja materiału w rankingach:

73257 miejsce

Dział: Książki

Ocena: 0pkt

Oceń:

WAB proponuje: "List miłosny pismem klinowym" Tomáša Zmeškala

  • Źródło: Gość dnia
  • 2011-09-21 12:34
  • Odsłon: 619
  • Komentarzy: 0

Debiut Tomáša Zmeškala, uznany w Czechach za wielkie wydarzenie literackie. I to nie tylko przez krytykę, która stawia autora w jednym rzędzie z takimi sławami jak Topol, Hrabal czy Škvorecký, ale przede wszystkim przez czytelników - już trzy miesiące po pierwszym wydaniu na rynku pojawiło się kolejne.

 / Fot. Materiał prasowyDo kuchni wbiegli dwaj milicjanci, krzycząc: "Ręce do góry, a nic się wam nie stanie!". W mgnieniu oka cukiernik został powalony na podłogę, wykręcono mu ręce do tyłu i skuto kajdankami. W kuchni nie było nikogo poza nim. Zaprowadzono go do auta i odwieziono do komisariatu, a kilku funkcjonariuszy pozostało na miejscu, by zabezpieczyć obiekt do czasu przyjazdu kolegów z kryminalnej. Zaczęli rozglądać się po kuchni. Złodziej nie kłamał. Na wielkim kuchennym stole spoczywała kobieca głowa. Na lodówce leżał tors, a na półeczce pod zlewem - kawałek nogi. Milicjanci zapalili światło i
oniemieli. Spojrzeli po sobie, a jeden z nich powiedział:

- Chłopaki, to się w głowie nie mieści. Przecież to wszystko jest z marcepanu.

Dopiero w ostrym świetle kuchennej jarzeniówki okazało się, że ten krajobraz
po bitwie pełen ludzkich członków jest doskonale wymodelowany z marcepanu i
innych materiałów cukierniczych. Wszystko było w najdrobniejszych
szczegółach zaskakująco, wręcz przerażająco realistyczne. Na przykład na
lewej ręce znajdowały się włoski zrobione z pokolorowanych włókienek
karmelu. Na przedramieniu widniał pieprzyk, a na lewej kostce - tatuaż
przedstawiający małą jaszczurkę i pasek z jakimiś indyjskimi motywami.
Najbardziej zadziwiająca była jednak kobieca głowa, w chustce, spod której
wymykały się gęste czarne włosy. Usta wygięte były w uśmiechu, a oczy
patrzyły prosto na wchodzącego. Błyszczące i żywe, tyle że nie mrugały.
Skonsternowani milicjanci chodzili po kuchni, nie mając pewności, czy
istnieje jakaś urzędowa procedura, którą można by zastosować w takiej
sytuacji. W tym momencie do kuchni wszedł zastępca naczelnika komendy.

Czytaj więcej -->

Zobacz także:


Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.