Pozycja materiału w rankingach:
Borne Sulinowo. Miejscowi opowiadają o bledziutkim Aloszce, który skarży się, że mama zamknęła go w ciasnej drewnianej skrzyni, albo o zjawach w zakrwawionych rosyjskich mundurach.
Najmłodsze polskie miasto, odzyskane w 1992 r. Koszary i budynki administracyjne budowane z rakotwórczego azbestu, karcer o ścianach pokrytych plamami rdzawego koloru i rozpaczą wyrażoną cyrylicą. Dziwnie duży cmentarz, a zwłaszcza jego dziecięca część. Miejscowi opowiadają o bledziutkim Aloszce, który skarży się, że mama zamknęła go w ciasnej drewnianej skrzyni, albo o zjawach w zakrwawionych rosyjskich mundurach. Radzą też, by nie wychodzić po zmroku, a jeżeli już, to z różańcem.
zimy zorganizowano tam obóz judo, na który pojechał mężczyzna drogi memu sercu, młodzieniec ośmioletni, reprezentujący poglądy zdecydowanie materialistyczne. Wychowany na filmach przyrodniczych i encyklopediach dla dzieci, już we wczesnym dzieciństwie organicznym wstrętem reagował na baśnie, klechdy i gędźby. Fanatyk sportu, jechał na obóz pełen zapału i radości. Jak później powiedział, jedynym zjawiskiem działającym mu wybitnie na nerwy był niejaki O., kolega z klasy równoległej, który to jego właśnie upatrzył sobie jako ewentualnego kozła ofiarnego. Na razie wykańczał go psychicznie idiotyczną gadką, czyli: „Lol! Jaki żal! O lol, jaki żal! Jaki lol!” I tak przez całą drogę.
Na miejscu okazało się że kolega O. będzie mieszkał razem z Ośmioletnim i trzema innymi kolegami w jednym pokoju, no cóż. Mężczyzna drogi memu sercu wiedział, że kropla drąży skałę, a rozmowa z kretynem nie ma sensu, więc usiłując nie słyszeć „Jaki lol! Jaki żal! Jaki lol!”, z rzadka tylko reagował machinalnym „zamknij się”. Rozpakował plecaczek i przygotował rzeczy na pływalnię, a następnie udał się na rekonesans. Już na korytarzu zauważył ślady po kulach, których najwięcej było na ścianach zrujnowanego budynku, znajdującego się naprzeciwko hotelu. Nie zdążył lepiej się rozejrzeć, bo właśnie nadszedł trener i zabrał judoków na basen. Pływanie, biegi, treningi tak wypełniały czas, że na głupoty młodzieńczej energii w zasadzie nie starczało.Zobacz także:
Artykuły
(35)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(3.77)
Miejscowość: Słupsk | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Szymon Wrożyński 04.03.2009 22:36
Skąd te budynki z azbestu?? Jakieś konkretne dane? Pytam, bo jeśli to prawda, to to istotniejsza informacja niż te "duchy" ;).
A Borne jest bardzo "fajnym" miejscem. Zielonym. Spokojnym. Taką dobrą przystanią. Porzuciłem wielkie miasto właśnie dla Bornego, sosen i zapachu wody.
S. Korn. 15.02.2009 09:08
(+ ) duchy istnieją i są pośród nas ... :)) Skąd to przekonanie mam ? W moim biurze pojawił się kilkakrotnie klient, który jak twierdził rozmawia z duchami . I nie byłoby w tym nic dziwnego może , gdyby nie fakt, że zawsze jak On przychodził, a czasami kilka godzin po Jego wyjściu otwierały się samoistnie drzwi z jednego pokoju do drugiego . On twierdził , że to jego duchy, które Mu towarzyszą chodzą po biurze. Pracowało nas kilka osób i kiedy drzwi otwierały się patrzyliśmy na siebie znacząco wzrokiem, po czym wybuchaliśmy śmiechem ... chyba uwierzyliśmy w opowiadanie naszego klienta, bo nie było innego wytłumaczenia tej sytuacji ... :))
Stefania Najsarek 14.02.2009 20:09
+) Emocjonujący opis; już zaczęłam się bać... ale zawstydził mnie racjonalną reakcją Ośmiolatek. :)
Małgorzata Mrozek 14.02.2009 00:02
Brakuje mi zdjęć z Bornego Sulinowa, chciałabym się tam kiedyś wybrać :) Musi być ciekawie :D Bo upiornie...
Agnieszka Wojewoda 13.02.2009 21:25
Nie moje:) Ściągnęłam z Flikcra, mozna stamtąd brać:)
Aleksander Kast 13.02.2009 21:11
I w tym cały ambaras, że ci z Bornego Sulimowa jeszcze nie wiedzą jaka kasa jest do wzięcia.
Zapomniałem dodać: doskonałe zdjęcia !!!
Agnieszka Wojewoda 13.02.2009 20:10
:)
Może powinni przyjechac do Bornego Sulinowa? Pod warunkiem, że za komunikowanie się z duchami tez placą...
Aleksander Kast 13.02.2009 18:24
+) James Randi założyciel fundacji zajmującej się popularyzacją krytycznego myślenia ofiaruje okrągły milion zielonych papierów za zademonstrowanie paranormalnych zdolności. Okazuje się, że jeszcze długo ta suma będzie procentować na koncie Educational Foundation.
Cezary Krysztofiak 13.02.2009 12:14
Cóż są takie obszary, które istnieją bez względu na to czy się w nie wierzy czy też nie.
Borne Sulinowo to raczej nie polska Transylwania, a raczej blokowisko w klimacie późnego Gierka co jednak z pewnością nie przeszkadza duchom materialistyczno- ateistycznych obywateli radzieckich krążyć po mieście i okolicy. Dobrze, że upiory marksizmu - leninizmu są bardziej łagodne niż Drakula i jego koledzy.
Miłośnikom wrażeń polecam w tym rejonie bezludną, zalesioną, olbrzymia wyspę na jeziorze Lubicko Wielkie w okolicy wsi Łubowo.
Agnieszka Wojewoda 13.02.2009 10:42
Mój znajomy jak mu to opowiedziałam tłumaczył, że nieżyjący mieszkańcy Bornego dążą po prostu do kontaktu, nie chcą straszyć. Takie też znaczenie wg. niego miał sen Ośmiolatka, to głaskanie po głowie.
No, ale co tu sie dziwić nieporozumieniom, skoro nawet żywemu z żywym dogadać się trudno?