Facebook Google+ Twitter

Wakacje? Żeby było inaczej

W okresie wolnym od codziennych, szkolnych obowiązków ważne jest, aby działo się inaczej, by doświadczyć nowych wrażeń, nowych wzruszeń, pobudzić wyobraźnię, „przekoziołkować myślenie” – jak powiedział pewien chłopiec. A jego młodszy braciszek oświadczył, że wakacje polegają na wolności, także od codziennego mycia zębów.

Asia poszła do swojej babci i powiedziała, że chciałaby u niej zanocować, bo skoro są już wakacje, to ona chce „żeby było inaczej”. Asia ma 16 lat, jest śliczna, pracowita i jak na swój wiek – bardzo dojrzała społecznie.

Pożyteczne i pomocne

Wiele rodziców myśli tak jak Asia, jednak tylko niewielu stać na zagraniczne, czy też krajowe, atrakcyjne wyjazdy. Starają się zapewnić swoim dzieciom inne możliwości ciekawych przeżyć, często w gronie rówieśników na koloniach, czy obozach. Dzieci wracają pełne wrażeń, a zawiązane przyjaźnie zazwyczaj utrzymują się przez dłuższy czas. Takie zbiorowe wakacje wywierają dobry wpływ na społeczne dojrzewanie dziecka, uczą bowiem konieczności liczenia się z innymi, uwzględniania reguł postępowania, dają radość z dzielenia się i otrzymywania. I jakkolwiek zdarza się też doznanie przykrości, to i ono bywa pożyteczne, uczy bowiem radzenia sobie w trudnych sytuacjach, uczy asertywności, a zależnie od sytuacji – także solidarności.

Nie tylko przebywanie wśród rówieśników przynosi wiele pożytku, bowiem korzystne dla psychicznego rozwoju dzieci są też grupy zróżnicowane pod względem wieku. W stosunku do młodszych dzieci te starsze często podejmują role opiekuńcze. Pomagają wykonać coś, czego maluchy nie potrafią, są inicjatorami zabaw, a także zdarza się, że w chwilach tęsknoty za domem pocieszą i przytulą.
Z kolei młodsze dzieci, mając na ogół respekt przed starszymi, w kontakcie z nimi ćwiczą swoją zaradność i „umiejętności interpersonalne”. Oczywiście może być i tak, że nauczą się niejednego brzydkiego słowa, a nieraz jakiś łobuz im dokuczy. Dzieci nie są jednak pozostawione same ze sobą, bo po to są wakacyjni wychowawcy, żeby stwarzać przyjazną atmosferę i nad nią czuwać. A konflikty między nimi powinni pomóc rozwiązać dopiero wówczas, kiedy same dzieci nie potrafią sobie poradzić.

Są też dzieci, które podczas wakacji nigdzie nie wyjadą, a pozostaną w mieście albo w swojej wsi. Miejskie dzieci mają wiele okazji do uczestniczenia w różnych wakacyjnych imprezach i zazwyczaj nie potrzebują w tym celu zachęty, a tylko pomocy w dowiezieniu i odwiezieniu do domu. W mieście są też pływalnie, place zabaw, parki oraz ogrody i wszędzie może „być inaczej” niż w czasie roku szkolnego.

Nie tylko prace w polu

O to „inaczej” trudniej jest wiejskim dzieciom, bowiem rzadkie są wiejskie, letnie przedszkola oraz organizowane dla dzieci wakacyjne imprezy, natomiast duże jest oczekiwanie rodziców co do pomocy w gospodarstwie. A wiadomo: latem przydadzą się do rozmaitych prac nawet małe rączki. Teraz już nie do ustawiania snopków i innych prac polowych, już nie do wyprowadzania na łąkę krów, na naszych wsiach nie widać już dzieci pasących gąski. Obraz pastuszka z fujarką można znaleźć już tylko w pamięci starszego pokolenia oraz w muzeum.

Rodziców – gdziekolwiek mieszkają – zazwyczaj cieszą wakacje ich dzieci. Niezależnie od tego, czy sami w tym czasie pracują czy też nie, na ogół znajdują wtedy więcej czasu dla swych pociech, więcej z nimi rozmawiają, częściej je przytulają i całują. Zyskują więc obie strony.

Jednakże większa swoboda dzieci wymaga od rodziców i innych opiekunów wzmożonej czujności. Na wsi – zagrożeniem mogą być maszyny rolnicze i ostre psy; w pobliżu rzek, jezior i stawów – głęboka woda; w lesie – zagubienie się, zatrucie czymś niejadalnym, a później także zebranymi trującymi grzybami; w mieście niebezpieczeństwo czyha na jezdni, bo bardziej swobodne dzieci, są też bardziej „rozbrykane”; w każdym miejscu – zagrożeniem są źli ludzie.

Nastolatki, z którymi podczas wakacji rodzice często mają tylko „kontakt komórkowy” –
mają zagrożenia na miarę swojego wieku. Do głównych należą narkotyki (w tym rośliny halucynogenne) oraz przypadkowy seks. Siłą zakazu przed podjęciem ryzyka – dorastającego dziecka raczej uchronić się nie da. Ale mądrym ostrzeżeniem przed wyprawą na wakacje w gronie kolegów, a dużo wcześniej rozmowami, przykładem, odpowiednią lekturą, a przede wszystkim więzią opartą na wzajemnym zaufaniu i miłości – można wzbudzić w dziecku poczucie odpowiedzialności za samego siebie i ustrzec je przed niebezpieczeństwami. Niech nasza córka czy syn wrócą z wakacji pełni radości, a nie niepokoju „i co teraz będzie?”

Bo miało być „inaczej”, co w słowniku i w rozumieniu Asi znaczy: w inny sposób. A jaki to będzie sposób na wakacyjną „inność” – to zależy zarówno od dorosłych, jak też od samych dzieci.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.