Pozycja materiału w rankingach:
Jak co roku, w wakacje porzucane są pieski, którymi właściciele nie chcą się już opiekować. Czy Filip też komuś się znudził?
Mija rok od mojego ostatniego artykułu na temat wakacyjnych nieszczęść naszych "braci mniejszych". Nie sądziłam, że ponownie przyjdzie mi poruszyć ten temat, bo kolejny raz stanę się świadkiem ludzkiej głupoty.Zobacz także:
Artykuły
(11)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.95)
Wiek: 34 | Miejscowość: Mińsk Mazowiecki | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Wiesław Tuszyński 21.08.2009 17:28
No to się zebrało towarzystwo nasze jest dość spore u mnie są dwa pieski jeden własny drugi przygarnięty był też trzeci ale na razie jest pożyczony u przyjaciół. Można powiedzieć dużo nas ale do szczęśliwości daleko kolejni pseudo hodowcy pozbywają się swoich podopiecznych.
Maria Wilanowska 31.07.2009 17:26
Ludzie potrafią być okrutni, sama przygarnęłam pieska którego ktoś wyrzucił w lesie.
Alicja Rosołowska 15.07.2009 08:42
Agato, można się z tobą zgodzić, że w pierwszej kolejnosci sterylizacja suki, a z psem można poczekać. Natomiast z "ekonomicznego" punktu widzenia natury to właśnie pies jest w stanie pozostawić po sobie wiecej potomstwa niż suka. Ponadto to psy częściej są "na gigancie" nież suki. Skutkiem takich wędrówek za zapachem cieczki są wypadki komunikacyjne, pogryzienie przez inne psy lub nawet taki pies potrafi zaatakować człowieka. Pobudzony, przemieszczający się np po wsi pies na zasadzie "w którymś kosciele dzwoni, ale nie wiadomo gdzie", gdy będzie w grupie kolejnych takich 3-ech psów i napotka na swojej drodze rowerzystę, w którym coś się mu nie spodoba, jak nic - ugryzie i kłopot gotowy. Często słychać o takich przypadkach.
Małgorzata Mrozek 15.07.2009 00:15
Alicjo, brawo za sprowokowanie redakcji do stworzenia box-u o walce o prawa zwierząt.
Jak ktoś potrafi upilnować psa, ok, ale jeśli pies spłodzi potomstwo, to należy zadbać o przyszłość szczeniaków (np. znalezienie im odpowiedzialnych i dobrych opiekunów). To także należy mieć na względzie nie poddając psa zabiegowi kastracji.
Agata Rybka 14.07.2009 23:22
ja mojego psa nie chciałabym wykastrować z tego powodu, że po zabiegu straci w pewnym stopniu swoją radość. wiem, że może to nie jest regularne i w każdym przypadku się potwierdza. Ale znam właścicieli, których psiak po zabiegu stał się "emerytem". dlatego ja bym go nie ruszała :) mój psiak ma 10 lat i nie doczekał się potomstwa. jego popęd nigdy nie był dla nas uciążliwy. jedyne co mi go szkoda, jak suki w sąsiedztwie mają cieczkę, to mój niuchacz chodzi z nosem przy ziemii, kicha, drabie się po pysku jak opętały. myślę, że sterylizacja bardziej jest potrzebna sukom. bo to podobno zmniejsza możliwość zachorowania na raka i dla właścicieli suk cieczka jest bardziej kłopotliwa. trzeba pilnować sunię i chodzić z badylem żeby amantów odstraszać.
Autor usunął profil 14.07.2009 22:48
Temat z grupy: Uwaga. Autorka w potrzebie
Tomasz Kowalski 2009-07-14 22:20
Tutaj mieszka Ola. http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF8&hl=pl&msa=0&msid=102556415223879557784.00046eb02022e2348d9bf&ll=52.801101,17.30896&spn=0.908305,1.950073&z=9
Mieszka więc Ola +- między Bydgoszczą a Poznaniem. Czy ktoś stamtąd mógłby do niej pojechać?
Alicja Rosołowska 14.07.2009 22:41
Owszem, można używać określenia "przygarniecie", ale "adopcja" bardziej pasuje formalnie. Ja preferuję podpisywanie umowy adopcyjnej. Gdybyśmy nie używali "adopcja", to musiałabym podpisywać umowę przygarniecia? Określenie "adopcja" powoduje, że ludzie mają chyba większe poczucie obowiązku. Tak jak napisała Marta. Jak człowiek kupuje samochód, to wie, że trzeba zatankować, bywać u mechanika na przeglądach, albo naprawić, gdy się zepsuje. Zatem biorąc psa trzeba liczyć sie z obowiazkami nakarmienia, wyprowadzenia na spacer i opłacenia weterynarza.
Marta Jenner 14.07.2009 22:10
Piątka dla Autorki, chyba nie muszę uzasadniać.
Andrzeju, "oszołomy" wbrew pozorom nie ograniczają się do akcji, o których wspominasz. Popieram to, co piszesz o potrzebie zadbania o odpowiednie rozwiązania prawne, ale coś trzeba zrobić ze zwierzętami, które z powodu ludzkiej bezmyślności i okrucieństwa trafiły do schroniska.
Rozumiem, że razi Cię określenie "adopcja" w stosunku do zwierzęcia. Sądzę, że używa się go po to, żeby uświadomić potencjalnym opiekunom, jakie obowiązki na siebie biorą. Wielu ludzi porzuca zwierzaki właśnie dlatego, że nie zdaje sobie z tego sprawy.
Iwona Udała 14.07.2009 18:57
No Ala brawa! Świetny tekst i poruszający, przeciez to szczeniaczek jeszcze niewinny, bezbronny...czym sobie te istoty zasługują, ze ludzie tak łatwo pozbywają się ich z domu!! Straszne! Ja mam labradora Borysa i nie śmiem go ukarać, a co by dopiero z domu wyrzucić. Brrr, spojrzy na mnie wielkimi slepiami ogonkiem zamerda, przytuli się i już serducho mięknie. Nie wyobrażam sobie!!!
Alicja Rosołowska 14.07.2009 14:43
Ja nie napisałam wprost, że nie mają popędu. Jedynie musimy odróżnić wolę przetrwania gatunku poprzez zmierzanie do kopulacji (dla rozmnażania) od chęci prokreacji dla samej przyjemności.
Wystawa kaktusów w Ogrodzie Botanicznym w Łodzi [Zdjęcia]
(odsłon: +409)