Facebook Google+ Twitter

Wakacyjne psie podrzutki

Jak co roku, w wakacje porzucane są pieski, którymi właściciele nie chcą się już opiekować. Czy Filip też komuś się znudził?

Filip jeszcze nie wie, że ratujemy go przed śmiercią głodową. / Fot. A. RosołowskaMija rok od mojego ostatniego artykułu na temat wakacyjnych nieszczęść naszych "braci mniejszych". Nie sądziłam, że ponownie przyjdzie mi poruszyć ten temat, bo kolejny raz stanę się świadkiem ludzkiej głupoty.

10 lipca spędzałam czas na popołudniowym dyżurze w przychodni weterynaryjnej. Klienci dopisywali, ale bez gonitwy jaka czasem się zdarzało, więc z szefową oraz praktykantką byłyśmy nawet wyluzowane. W pewnym momencie wchodzi do gabinetu współpracujący z nami rakarz i informuje, że ma jakąś psinę w samochodzie. Przywiózł z sąsiedniej gminy po zgłoszeniu, że pies błąka się po łąkach. No to co, zobaczymy bidulkę, tak? Gdy rakarz wprowadził malucha do gabinetu, nogi pode mną się ugięły. Sympatyczny, od progu machający ogonem mieszaniec owczarka niemieckiego, ledwo trzymający się swoich długich łapinach. Wychudzony, niedożywiony i z uogólnioną nużycą, chorobą pasożytniczą atakującą osłabiony organizm psa.

Dostał robocze imię Brzydal. Używane było przez następne 2 dni, bo pies był jednym wielkim strupem. Poza bokami, nie było miejsca, aby go pogłaskać. Dziś jest to już Filip i mieszka w naszej przychodni, bo do schroniska go nie oddamy. Tam zostałby zapewne uśpiony, albo jeszcze bardzo długo borykał się z chorobą. Będziemy go leczyć i poprawiać jego kondycję. Postaramy się znaleźć mu dom.

Im częściej słyszę o takich przypadkach, lub gdy jestem ich świadkiem, dochodzę do wniosku, że jak najszybciej musi zostać wprowadzona nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt, w której jednym z zapisów będzie obowiązkowa kastracja i sterylizacja psów bez rodowodów, nie przeznaczonych do hodowli w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie wspomnę o karach dla ludzi, którzy doprowadzają do sytuacji, w której pies umiera z głody czy pragnienia.

Przy karmieniu Filip rzucił się na miskę z karmą tak łapczywie, że dławił się kilkakrotnie. Myślę, że dobrego jedzenia nie widział bardzo bardzo długo, a żywił się zapewne tym, co znalazł. A ma dopiero 4 miesiące!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (29):

Sortuj komentarze:

No to się zebrało towarzystwo nasze jest dość spore u mnie są dwa pieski jeden własny drugi przygarnięty był też trzeci ale na razie jest pożyczony u przyjaciół. Można powiedzieć dużo nas ale do szczęśliwości daleko kolejni pseudo hodowcy pozbywają się swoich podopiecznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ludzie potrafią być okrutni, sama przygarnęłam pieska którego ktoś wyrzucił w lesie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agato, można się z tobą zgodzić, że w pierwszej kolejnosci sterylizacja suki, a z psem można poczekać. Natomiast z "ekonomicznego" punktu widzenia natury to właśnie pies jest w stanie pozostawić po sobie wiecej potomstwa niż suka. Ponadto to psy częściej są "na gigancie" nież suki. Skutkiem takich wędrówek za zapachem cieczki są wypadki komunikacyjne, pogryzienie przez inne psy lub nawet taki pies potrafi zaatakować człowieka. Pobudzony, przemieszczający się np po wsi pies na zasadzie "w którymś kosciele dzwoni, ale nie wiadomo gdzie", gdy będzie w grupie kolejnych takich 3-ech psów i napotka na swojej drodze rowerzystę, w którym coś się mu nie spodoba, jak nic - ugryzie i kłopot gotowy. Często słychać o takich przypadkach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicjo, brawo za sprowokowanie redakcji do stworzenia box-u o walce o prawa zwierząt.

Jak ktoś potrafi upilnować psa, ok, ale jeśli pies spłodzi potomstwo, to należy zadbać o przyszłość szczeniaków (np. znalezienie im odpowiedzialnych i dobrych opiekunów). To także należy mieć na względzie nie poddając psa zabiegowi kastracji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja mojego psa nie chciałabym wykastrować z tego powodu, że po zabiegu straci w pewnym stopniu swoją radość. wiem, że może to nie jest regularne i w każdym przypadku się potwierdza. Ale znam właścicieli, których psiak po zabiegu stał się "emerytem". dlatego ja bym go nie ruszała :) mój psiak ma 10 lat i nie doczekał się potomstwa. jego popęd nigdy nie był dla nas uciążliwy. jedyne co mi go szkoda, jak suki w sąsiedztwie mają cieczkę, to mój niuchacz chodzi z nosem przy ziemii, kicha, drabie się po pysku jak opętały. myślę, że sterylizacja bardziej jest potrzebna sukom. bo to podobno zmniejsza możliwość zachorowania na raka i dla właścicieli suk cieczka jest bardziej kłopotliwa. trzeba pilnować sunię i chodzić z badylem żeby amantów odstraszać.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.07.2009 22:48

Temat z grupy: Uwaga. Autorka w potrzebie

Tomasz Kowalski 2009-07-14 22:20

Tutaj mieszka Ola. http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF8&hl=pl&msa=0&msid=102556415223879557784.00046eb02022e2348d9bf&ll=52.801101,17.30896&spn=0.908305,1.950073&z=9


Mieszka więc Ola +- między Bydgoszczą a Poznaniem. Czy ktoś stamtąd mógłby do niej pojechać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Owszem, można używać określenia "przygarniecie", ale "adopcja" bardziej pasuje formalnie. Ja preferuję podpisywanie umowy adopcyjnej. Gdybyśmy nie używali "adopcja", to musiałabym podpisywać umowę przygarniecia? Określenie "adopcja" powoduje, że ludzie mają chyba większe poczucie obowiązku. Tak jak napisała Marta. Jak człowiek kupuje samochód, to wie, że trzeba zatankować, bywać u mechanika na przeglądach, albo naprawić, gdy się zepsuje. Zatem biorąc psa trzeba liczyć sie z obowiazkami nakarmienia, wyprowadzenia na spacer i opłacenia weterynarza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piątka dla Autorki, chyba nie muszę uzasadniać.
Andrzeju, "oszołomy" wbrew pozorom nie ograniczają się do akcji, o których wspominasz. Popieram to, co piszesz o potrzebie zadbania o odpowiednie rozwiązania prawne, ale coś trzeba zrobić ze zwierzętami, które z powodu ludzkiej bezmyślności i okrucieństwa trafiły do schroniska.
Rozumiem, że razi Cię określenie "adopcja" w stosunku do zwierzęcia. Sądzę, że używa się go po to, żeby uświadomić potencjalnym opiekunom, jakie obowiązki na siebie biorą. Wielu ludzi porzuca zwierzaki właśnie dlatego, że nie zdaje sobie z tego sprawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No Ala brawa! Świetny tekst i poruszający, przeciez to szczeniaczek jeszcze niewinny, bezbronny...czym sobie te istoty zasługują, ze ludzie tak łatwo pozbywają się ich z domu!! Straszne! Ja mam labradora Borysa i nie śmiem go ukarać, a co by dopiero z domu wyrzucić. Brrr, spojrzy na mnie wielkimi slepiami ogonkiem zamerda, przytuli się i już serducho mięknie. Nie wyobrażam sobie!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja nie napisałam wprost, że nie mają popędu. Jedynie musimy odróżnić wolę przetrwania gatunku poprzez zmierzanie do kopulacji (dla rozmnażania) od chęci prokreacji dla samej przyjemności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.